Wygląda na to, że istnieją bardzo konkretne reguły, jeśli chodzi o czas „sam na sam" w warunkach zerowej grawitacji, bo choć wydaje się to irracjonalne, istnieje podobno szansa na niechciane zapłodnienie zabłąkanymi plemnikami! I pewnie nigdy nie usłyszelibyśmy nic na ten temat, gdyby nie słynący ze swojego bezkompromisowego podejścia komik i gospodarz programów rozrywkowych Conan O’Brien, który poruszył ten niewygodny temat w swoim show. 

Porno na ISS. Stanowcze nie!

Ten wprost zapytał jednego z inżynierów NASA, czy kiedykolwiek wysyłał porno na Międzynarodową Stację Kosmiczną i czy masturbacja na ISS jest w ogóle możliwa. William Smythe szybko odpowiedział, że nigdy nic takiego nie miało miejsca, a astronauci są świadomi tego, że już jeden taki „wybryk" mógłby doprowadzić do zapłodnienia aż 3 astronautek jednocześnie.

 

Nie oznacza to oczywiście, że nikt nie próbował, chociaż jak wyjaśnia astronauta dr John Millis, seks i masturbacja w kosmosie to logistyczny koszmar - od unoszących się płynów ustrojowych, po… kurczące się przyrodzenie. Porównał taki kosmiczny stosunek do uprawiania seksu podczas skoku ze spadochronem, zaznaczając jednak, że „nie jest to niemożliwe". Czyżby miał w tym temacie jakieś doświadczenie?

Nie będziemy drążyć, ale jedno jest pewne - sperma tak czy inaczej znalazła się w kosmosie, bo w 2018 roku Stany Zjednoczone wysłały na ISS zamrożone próbki w ramach projektu badawczego „Micro-11". Tyle że wciąż nie wiemy za dużo na temat efektów tych badań i tego, jak wyglądają nasze możliwości reprodukcyjne w kosmosie, co będzie pewnego dnia bardzo istotne w kontekście kolonizacji Księżyca czy Czerwonej Planety.