Sposobem na osiągnięcie tego celu ma być montaż akumulatorów litowo-żelazowo-fosforanowych w niektórych pojazdach — zaczynając od Mustangów Mach-E sprzedawanych w Ameryce Północnej (od 2023 r.) i F- 150 Lightning (na początku 2024 r.). Chemia zwiększy możliwości Forda, pozwoli na „wiele lat" użytkowania przy niewielkiej utracie zasięgu, obniży koszty produkcji i zmniejszy zależność od materiałów podatnych na niedobory, takich jak nikiel.

Na liczbę 600 000 samochodów elektrycznych składa się: 270 tys. Mustangów Mach-E przeznaczonych na rynek chiński, europejski i północnoamerykański. Do tego należy dodać 150 tys. F-150 Lightning w Ameryce Północnej, a resztę będzie stanowić 150 000 elektrycznych vanów Transita i 30 000 sztuk wciąż nienazwanego europejskiego SUV-a.

Ford stawia na nową technologię akumulatorów

Ford ujawnił, że zabezpieczył całe roczne zapotrzebowanie baterii niezbędne do osiągnięcia tego celu i co jeszcze ciekawsze, aż 70 procent baterii, które będą potrzebne do osiągnięcia bardziej ambitnego planu, czyli 2 milionów pojazdów elektrycznych rocznie do końca 2026 roku.

Wiadomość pojawiła się niedługo po doniesieniu, że Ford może zlikwidować do 8000 miejsc pracy, aby sfinansować plany związane z pojazdami elektrycznymi. Marka niedawno podzieliła się na dywizje spalinowe i elektryczne, aby pomóc w transformacji elektrycznej i zobowiązała się wydać 50 miliardów dolarów na elektryfikację.

Ford już wcześniej realizował cel produkcji 600 000 pojazdów elektrycznych. Jednak rozwój baterii i węższe ramy czasowe dają wyraźniejszy obraz tego, jak ten wzrost będzie się odbywał. W obecnej sytuacji firma wywiera presję na zwiększenie produkcji. W 2021 r. zbudowano tylko 27 140 samochodów elektrycznych, a więc ma spore zaległości. Chętni nie mogą nawet złożyć standardowego zamówienia detalicznego na Mach-E 2022 „z powodu dużego popytu".

W związku z tym zmodernizowane baterie muszą wspomóc nadrobienie zaległości Forda, jak i przygotować do całkowicie elektrycznej przyszłości.