Pierwsza z fal upałów została nazwana Zoe i przyniosła z sobą temperaturę przekraczającą 43 stopnie Celsjusza.

Jak wskazuje Time, nie ma jednej naukowej definicji fali upałów. Większość krajów używa tego terminu do opisania okresów temperatur, które są wyższe niż normy historyczne i sezonowe dla danego obszaru.

Kolejne fale upałów w Sewilli otrzymują imiona jak huragany

Nowy system Sewilli kategoryzuje te wydarzenia na trzy poziomy, dopasowując do nich odpowiednie reakcje władz miasta i przydzielając tym najpoważniejszym imiona. Miasto wyznaczyło już nazwy dla przyszłych fal upałów, a więc w ślad za Zoe pojawią się Yago, Xenia, Wenceslao i Vega.

Jest to system podobny do tych, których organizacje, takie jak US National Hurricane Center, używały od dziesięcioleci do podnoszenia świadomości o zbliżających się burzach tropikalnych, tornadach i huraganach. Chodzi o to, że ludzie są bardziej skłonni do poważnego potraktowania zagrożenia i odpowiedniego działania, gdy zostanie mu nadane imię.

Ta nowa metoda ma na celu budowanie świadomości wielkiego wpływu zmian klimatycznych na nasze codzienne życie i ratowanie życia – napisała Kathy Baughman McLeod, dyrektor Adrienne Arsht-Rockefeller Foundation Resilience Center, think tanku, który pomógł opracować system w Sewilli

Nazywanie fal upałów może również pomóc niektórym ludziom uświadomić sobie, że nie mamy już do czynienia z okazjonalnymi anomaliami i zdarzeniami pogodowymi. Ludzie muszą zrozumieć, że są one produktem ubocznym ocieplającej się planety.