Cudowny program pozwalający na tworzenie playlist z posiadanych na dysku plików mp3, słuchanie radyjek internetowych, a nawet ich samodzielnego nadawania. Winamp przeszedł na emeryturę wraz z rozwojem wspomnianych wyżej serwisów i chyba mało kto spodziewał się jego powrotu.

Winamp - wkrótce przejdzie do historiiWinamp - wkrótce przejdzie do historii Fot. Winamp/Internet

Doskonale pamiętam czasy świetności Winampa. W zasadzie nie było chyba komputera, na którym nie byłby zainstalowany. Wygrywał z konkurentami i z czasem stał się przedmiotem kultu. W internecie pojawiały się skórki i rozmaite dodatki. Ile imprez obsłużył ten odtwarzacz!

Oficjalne zakończenie nie przekreśliło Winampa. Pozostała przy nim wierna armia użytkowników i do dzisiaj z powodzeniem radzi sobie na wielu komputerach, gdzie zarządza ogromnymi, zbieranymi przez lata playlistami.

Okazuje się, że ktoś wpadł na pomysł, żeby przywrócić Winampa do życia. Jeszcze w 2018 roku, na oficjalnej stronie pojawiła się jego zaktualizowana wersja oraz zapowiedź, że to jeszcze nie koniec i powinniśmy się spodziewać dalszego rozwoju. Od tego czasu minęły jednak cztery lata, a świat zapomniał o tej zapowiedzi i nadal słuchał sobie muzyki ze Spotify. A tymczasem…

Winamp to oprogramowanie muzyczne, które najwyraźniej nie umrze. Jego twórcy wydali niedawno pierwszą aktualizację klasycznego programu MP3 (5.9 RC1 Build 9999) od czterech lat. Choć na pierwszy rzut oka nie widać tam jakichś drastycznych zmian, producenci opisali ją jako „zwieńczenie" lat ciężkiej pracy, w tym dwóch zespołów i dyktowanej przez pandemię przerwy. I rzeczywiście, zmianom uległo to, czego nie widać gołym okiem. Dużo zmieniło się w kodzie odtwarzacza, a także odbyła się migracja na znacznie nowszą platformę programistyczną.

Oprogramowanie ma długą historię. Winamp zyskał sławę jako oprogramowanie do odtwarzania we wczesnej erze pobierania muzyki — był domem dla wszystkich plików MP3, które ludziom udało się zgromadzić na komputerach. Trzeba przyznać, że niektórzy użytkownicy mieli imponujące kolekcje muzyki, które szły w gigabajty danych.

WINAMPWINAMP WINAMP

Winamp powraca w nowej wersji

Wielką siłą Winampa była zdolność do odtwarzania przeróżnych formatów muzycznych, z którymi konkurencyjne rozwiązania – nawet wielkich firm, jak choćby Microsoft – kompletnie sobie nie radziły. Dodatkowo potrafił odbierać radia internetowe lub działać jako ich nadawca w sieci. Nie bez znaczenia była też wielka elastyczność konfiguracji interfejsu – skórki oraz bardzo efektowne wizualizacje, znakomicie komponujące się z dynamiką odtwarzanej muzyki.

Firma macierzysta tego programu, którą była uznała w 2013 roku, że nie ma sensu rozwijać stacjonarnego odtwarzacza, gdyż rozpoczęła się wtedy era rozwoju i podboju rynku przez serwisy strumieniujące muzykę z sieci, takie jak Spotify i wiele innych.

Jednak to nie był koniec! Radionomy kupiło Winampa w 2014 roku, aby wspomóc swoje plany muzyczne online, a zespół obiecał ostatnio „całkowicie zremasterowane" doświadczenie z funkcjami podcastów i radia, a także bliższy kontakt z artystami.

Powrót Winampa z pewnością nie ożywi cyfrowego ducha czasu przełomu tysiącleci. Strumieniowanie nadal dominuje i jest wielce prawdopodobne, że większość odbiorców muzyki częściej słucha jej wprost ze smartfona czy tabletu niż z komputera.

Jeśli jednak dźwięk startowy Winampa jest na stałe wyryty w twoim mózgu, instalacja nowej wersji może być pożądaną dawką nostalgii.