Do wyścigu stanęła zmodyfikowana konstrukcja, a wszystko po to, żeby spełnić wymagania bezpieczeństwa stawiane przed samochodami startującymi na Pikes Peak. Biorący udział w wyzwaniu Urus został wyposażony w standardowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem, który poddano modyfikacjom, by spełnić przepisy bezpieczeństwa toru. W samochodzie przygotowanym specjalnie na potrzeby testów zainstalowano również system gaśniczy. Kabina pasażera została zaopatrzona w klatkę bezpieczeństwa. Standardowe fotele zastąpiły wersje wyścigowe z sześciopunktowymi pasami.

Przygotowując samochód do wyzwania na torze w Kolorado, producenci przygotowali również specjalne opony Pirelii typu semi-slick. Jest to pierwszy raz, kiedy zostały one wykorzystane w sportowym SUVie.

Lamborghini Urus z imponującym rekordem na trasie Pikes Peak

Opracowany przy współpracy obu firm, specjalny model Urus Pirelli P Zero Trofeo R (w rozmiarach 285/40 R22 i 325/35 R22) to opony o zwiększonej wszechstronności, które zapewniają wysokie osiągi zarówno na suchym asfalcie i wysokich temperaturach, jak i na mokrych nawierzchniach przy niższych wartościach temperatury.

Do wyzwania wybrano doświadczonego kierowcę Simone Faggioli. Na co dzień jest kierowcą testowym Pirelli, ale ma na koncie kilka imponujących zwycięstw. Jest mistrzem Hill Climb i rekordzistą wyścigu „Race to the Clouds" z 2018 roku. Kierowca miał do pokonania dokładni tę samą trasę, co zawody Pikes Peak International Hill Climb, a czas przejazdu został zarejestrowany przez kontrolerów zawodów.

Trasa jest niezwykle wymagająca i kręta. Wszystko zaczyna się na szczycie o wysokości 2862 m, a żeby dotrzeć do mety, musiał pokonać 156 zakrętów o łącznej długości 20 km na przewyższeniu 1439 m ze średnim nachyleniem 7% i przekroczył linię mety na wysokości 4302 m w czasie 10:32:06.

Warto przypomnieć, że dotychczasowy rekord na tej trasie należał do Bentleya Bentaygi (2018 rok) i wynosił 10 min i 49,9 sek. Oznacza to, że został on nieoficjalnie pobity o niemal 17 sekund.