Może zabrzmi to, jak kompletny absurd, ale ludzie chętnie i szczodrze płacą za NFT związane z samochodami. Oznacza to, że są właścicielami cyfrowego renderu samochodu (takiego obrazka), który mimo wszystko każdy może oglądać i pobierać z sieci, a jego właściciele nawet nigdy nie dotkną swojej drogiej zabawki.

Wygląda to tak, jakby ktoś kupił sobie drogie auto, postawił je otwarte i z kluczykami w stacyjce na parkingu, żeby każdy, kto zechce, mógł do niego wsiąść i sobie pojeździć. Na dokładkę właściciel ponosi wszelkie koszty utrzymania samochodu. No i nigdy do niego nie wsiada.

Szał na drogie samochody cyfrowe NFT

Co ciekawe, kupujący są skłonni zapłacić za wersję NFT nawet więcej niż za rzeczywisty samochód. Obłęd, prawda?

Wciąż nie wierzycie? W takim razie rzućmy okiem na cztery przykłady:

1. Nissan GT-R

Nissan GT-R w wersji NFTNissan GT-R w wersji NFT Fot. Nissan Canada

We wrześniu trójwymiarowy model samochodu sportowego Nissan GT-R został sprzedany na aukcji za ponad 2,3 miliona dolarów — 10-krotność ceny rzeczywistego samochodu wynoszącego 200 000 dolarów.

2. Film przedstawiający eksplodujące Lamborghini

Całkowicie nowe Lamborghini Huracan będzie kosztować około 200 000 dolarów. To i tak taniej niż całkowicie szalona kwota 250 000 dolarów, za którą sprzedano film, na którym taki samochód płonie, eksploduje i rozpada się na kawałki.

Stojący za tym projektem artysta, kryjący się pod pseudonimem Shl0ms, stwierdził, że jego dzieło było raczej protestem przeciwko „kryptokulturze", niż próbą zysku.

3. DeLorean DMC-12

DeLorean w wersji NFTDeLorean w wersji NFT Fot. DeLorean Motor Company

Fani serii „Powrót do przyszłości" mogą kupić „podróżujący w czasie" DeLorean za około 50 000 dolarów. Jego odpowiednik NFT jest jednak wyceniony, na uwaga - 183 000 dolarów!

I tu ciekawostka. Po zakupie DeLorean DMC-12 NFT, który jest wart więcej niż jego fizyczny odpowiednik, ludzie nadal nie mają praw autorskich do zasobu cyfrowego. Osoba, która utworzyła NFT, pozostaje właścicielem praw autorskich, co oznacza, że może kopiować, rozpowszechniać i modyfikować zawartość.

4. Logo The Car Man

Logo The Car ManLogo The Car Man Fot. Morabira Logo Designs NFT Collection

I teraz absolutny hit. To właściwie tylko logo — i to tylko 2D. Co zaskakujące, jest to najdroższy NFT związany z samochodami, obecnie wyceniony na 8 562 450 milionów dolarów.

Co można za to kupić? Nawet jeśli zdobędziecie oryginalnego Aston Martina DB5 – jeden z najbardziej poszukiwanych klasycznych samochodów na świecie – to zapłacicie za niego 6,9 miliona dolarów i nadal zostanie wam sporo pieniędzy do wydania na inne przyjemności.

Rynek NFT jest niestabilny i niebezpieczny jako inwestycja

Rynek NFT jest bardzo niestabilny i nie można go porównywać do branży motoryzacyjnej. Wciąż trwa debata na temat cyfrowych przedmiotów kolekcjonerskich i ich zrównoważonego rozwoju. W międzyczasie okazało się, że NFT jest niestabilne i traktowanie go jako możliwość inwestycji jest prawdziwym szaleństwem.

W lipcu tego roku sprzedaż spadła do najniższego poziomu od 12 miesięcy i miało to bezpośredni związek z kryzysem na rynku kryptowalut i poważnym spadku ich wartości. Łączny wolumen NFT spadł o ponad połowę, z 47,8 miliarda funtów w dniu 1 maja do 22,8 miliarda funtów w dniu 25 maja tego roku. I chociaż wahania cen nie są też obce branży motoryzacyjnej, to z pewnością nie jest to taka karuzela jak na rynku dóbr cyfrowych i nie można ich porównywać.

Dodatkowo, ze względu na to, jak wyjątkowe jest każde NFT, handel nimi jest w rzeczywistości trudniejszy niż w przypadku kryptowalut. Według raportu The Chainalysis 2021 NFT Market Report, tylko 44% transakcji NFT zarabia pieniądze i dotyczy to tylko 29% nowo powstałych NFT. Oznacza to, że rynek będzie coraz trudniejszy, a zainwestowane pieniądze trudne do odzyskania, nie mówiąc już o jakimkolwiek zysku.

Nie bez znaczenia jest też walor ekologiczny. Z pewnością słyszeliście, że kopanie kryptowalut jest wysokoemisyjnym procesem, mającym fatalny bilans ekologiczny. W związku z tym wiele firm oraz państw odeszło od cyfrowych walut, spychając je do grona „kopciuchów". W czasach pogoni za jak najniższą emisją i przesiadki na „zieloną" energię, produkty luksusowe, za którymi stoi ogromne zanieczyszczenie środowiska są czymś, co wypada bardzo słabo wizerunkowo.

Badania wykazały, że pojedyncza transakcja NFT skutkowała emisją średnio 48 kg CO2, co wzrasta do 211 kg w przypadku opublikowania tokena w łańcuchu bloków, aby można go było kupić. Szacuje się, że jest to emisja dwutlenku węgla, porównywalna do przejechania niespełna 1000 km samochodem spalającym benzynę lub ilości energii jaką zużywa przez miesiąc mieszkaniec Unii Europejskiej.

Gdy walczymy z rosnącym poziomem CO2 i ekstremalnymi warunkami pogodowymi, kiedy skłaniamy się ku pojazdom elektrycznym i strefom niskoemisyjnym, pojawia się nowy producent gazów cieplarnianych. NFT wymagają dużej mocy obliczeniowej, która przyczynia się do wzrostu emisji, a to tworzy poważne wątpliwości co do trwałości tych cyfrowych dzieł sztuki.

Wynika z tego, że cyfrowe kolekcje związane z samochodami są nie tylko znacznie droższe niż prawdziwy samochód, ale mogą być również znacznie bardziej szkodliwe dla środowiska.