Przez ponad rok dostawy ich samolotów były wstrzymane, ale teraz pierwszy Dreamliner 787 został dostarczony do klienta.

Boeing zaczyna wychodzić z jednego z największych kryzysów, w jakich kiedykolwiek znalazła się ta firma. Złożyło się na nią kilka czynników, które zaważyły, że firma przestała w zasadzie działać na ponad dwa lata. Z jej hangarów produkcyjnych właśnie wyjechał pierwszy samolot Dreamliner 787. Maszyna trafiła do American Airlines i jest pierwszą z dziewięciu, które te linie lotnicze powinny otrzymać jeszcze w tym roku.

Droga do tej chwili była niezmiernie wyboista. Firma musiała wielokrotnie wstrzymywać dostawy i w przeciągu ostatniego roku nie udawało się jej wyjść z problemów technicznych. W trakcie produkcji jej sztandarowych maszyn pasażerskich wykryto bardzo niebezpieczny defekt – nieszczelności kadłuba.

Amerykański regulator FAA po szeregu kontroli i analiz zezwolił Boeingowi na wznowienie dostaw dopiero w miniony poniedziałek. Przekazywanie Dreamlinerów było wstrzymane przez większość ostatnich dwóch lat, gdyż na walkę z problemami technicznymi nałożyła się pandemia, która drastycznie ograniczyła loty pasażerskie.

Boeing ma ogromne ciśnienie na przekazywanie kolejnych Dreamlinerów 787 w ręce klientów. Jak do tej pory, usuwanie wad, zmiany produkcyjne, przestoje i inne problemy kosztowały giganta lotniczego ponad 5,5 miliarda dolarów.

Koniec kłopotów Boeinga

Do tego dochodzi jeszcze gigantyczny skandal wokół samolotów Max 737. W zeszłym roku okazało się, że firma zatajała informacje o poważnych problemach tych maszyn przed regulatorami. Czyniono to z chęci zysku oraz z obaw przed osłabieniem wizerunku. Jednak gdy sprawa ostatecznie wyszła na jaw, rozpętała się wielka burza.

Boeing ma nadszarpniętą reputację, ale wznowione dostawy mogą pomóc mu powoli naprawić wizerunek. Dobrym prognostykiem jest również ożywienie w podróżach lotniczych, a więc linie lotnicze znowu będą zainteresowane rozbudową swojej floty.