Z jednej strony daje to SpaceX prestiż i rozgłos, a z drugiej strony rządowi USA uda się zaoszczędzić sporo pieniędzy, w związku z faktem wielorazowego używania tych samych rakiet. I nie są to kalkulacje teoretyczne.

Space Force zaoszczędziły już ponad 64 miliony dolarów dzięki wcześniejszym misjom wykonywanym w oparciu o rakiety Falcon 9, które wynosiły na orbitę satelity odpowiedzialne za GPS.

SpaceX podpisało kontrakt z armią USA

Siły Kosmiczne wydały certyfikat w czerwcu, ale do tej pory nie ujawniano ostatecznej decyzji. SpaceX może przewozić satelity szpiegowskie na pokładzie rakiet Falcon 9, ale nie zawsze mają one wystarczającą moc potrzebną do cięższych ładunków.

Oczekuje się, że pierwszy start oparty na Falcon Heavy nastąpi między październikiem a grudniem i wtedy SpaceX dostarczy satelitę National Reconnaissance Office.

Certyfikacja i porozumienie z armią może być, przynajmniej na jakiś czas, ciosem dla konkurencji. Trzeba pamiętać, że wspólne przedsięwzięcie Boeinga i Lockheed-Martin noszące nazwę United Launch Alliance wciąż nie otrzymało podobnej zgody na wersję swojej rakiety Vulcan z silnikami Blue Origin.

Jednak jeśli wszystkie testy przejdą pomyślnie, to wspomniane firmy uzyskają status równoprawny ze SpaceX. Oznacza to tyle, że nikt nie ma monopolu i pewności otrzymywania zleceń od armii. Będzie to zdecydowanie zdrowszy, bo oparty na zasadach konkurencji, układ.