Nadchodząca, pozbawiona opłat subskrypcja może nie być najlepszym rozwiązaniem dla osób dojeżdżających do pracy, szkół i innych widzów, którzy często oglądają seriale i filmy w podróży. Decydując się na darmową subskrypcję z reklamami, trzeba będzie zapłacić cenę tej decyzji. Nie będzie w niej filmów w trybie offline. I w sumie takie rozwiązanie nie jest niczym nowym, a więc nie powinno dziwić użytkowników Netflixa.

Ponieważ informacja nie pochodzi bezpośrednio od Netflix, to wciąż musimy traktować ją jak domysły. Serwis streamingowy jej nie potwierdził, ale także nie zaprzeczył. Można sobie wyobrazić, że wprowadzenie pobierania z włączonymi reklamami będzie trudne technicznie, ale trzeba też pamiętać o oporze, jaki mogą i pewnie będą stawiać właściciele praw do treści wideo, którzy nie życzą sobie, żeby ich produkcje wyświetlane były z reklamami.

Netflix z reklamami bez filmów i seriali offline?

„Wciąż jesteśmy na początku decydowania o tym, jak wprowadzić tańszą opcję z obsługą reklam i nie podjęto żadnych decyzji. W tym momencie to tylko spekulacje".

W lipcu współdyrektor generalny Netflix i dyrektor ds. treści, Ted Sarandos, przyznał, że nadchodząca opcja subskrypcji nie obejmie wszystkich licencjonowanych treści. Przynajmniej nie w dniu premiery. Firma wciąż musi renegocjować umowy, aby móc oferować filmy i seriale z reklamami.

Poza tym ograniczenie pewnych opcji będzie zachętą do wykupienia pakietu premium z pełnym dostępem do dobrodziejstw oferowanych dla tego typu subskrybentów.

Jak już wspomniałam wyżej, Netflix nie będzie jedyną platformą wyłączającą opcję pobierania treści wideo, jeśli wyświetlane są reklamy. Podobne rozwiązanie stosują HBO Max i Hulu.

Do startu nowej subskrypcji wciąż pozostaje jeszcze sporo czasu i sytuacja może się zmienić. Zgodnie z zapowiedziami Netflixa powinna być wdrożona na początku przyszłego roku.