Na początku tego roku, międzynarodowa grupa telekomunikacyjna 3GPP przedstawiła wytyczne dotyczące sieci powstających poza Ziemią, a teraz kilka firm ściga się o rozmieszczenie pierwszych prostych nadajników 5G w kosmosie.

W kwietniu tego roku Lynk Global wystrzelił swojego pierwszego komercyjnego satelitę direct-to-mobile na pokładzie rakiety Falcon 9 i wystąpił do FCC o pozwolenie na świadczenie usług telefonii komórkowej z kosmosu. Inna firma, AST SpaceMobile, ogłosiła w tym miesiącu, że planuje uruchomić eksperymentalny nadajnik kosmiczny 5G tej jesieni, a docelowo ma ich być na orbicie dwadzieścia.

Tymczasem Starlink podchodzi do problemu z innej strony. Posiada już konstelację satelitów do łączności szerokopasmowej, ale nie są one zaprojektowane do łączności bezpośredniej z telefonami komórkowymi. Poprosił FCC o pozwolenie na działanie w paśmie 2GHz. To widmo jest obecnie licencjonowane przez Dish, a więc zapewne dojdzie do batalii sądowej między firmami.

5G w kosmosie?

Telefonia satelitarna nie jest niczym nowym, ale funkcjonalność tradycyjnych telefonów satelitarnych daleko odbiega od dzisiejszych smartfonów. Systemy te opierają się na satelitach geostacjonarnych na bardzo wysokich orbitach, co skutkuje czasem podróży sygnału mierzonym w setkach milisekund — daleko od czasu rzeczywistego. Sieć zaproponowana przez AST SpaceMobile obejmowałaby satelity na niskiej orbicie okołoziemskiej na wysokości około 500 kilometrów. To może pozwolić na opóźnienie 25 milisekund lub mniej, a więc bardzo podobnie jak w przypadku sieci naziemnych. Mamy już przykład połączeń satelitarnych z bardzo małymi opóźnieniami — wystarczy spojrzeć na to, czego dokonał Starlink.

IEEE Spectrum zauważa, że to nie kosmiczna strona równania wymaga najwięcej pracy — najtrudniejszym tematem jest telefon w kieszeni. AST planuje użyć anteny z układem fazowym, zdolnej do rzutowania stożka transmisyjnego skupionego na powierzchni Ziemi. Telefon z niezbędną obsługą pasma bezprzewodowego mógłby teoretycznie odbierać te sygnały na zewnątrz, ale brakuje im mocy, aby przesłać je z powrotem w kosmos. Anteny telefonu są zaprojektowane tak, aby transmitować we wszystkich kierunkach, żeby móc komunikować się z jedną lub kilkoma wieżami, które znajdują się w odległości co najwyżej kilku kilometrów.

W tej chwili jesteśmy na początku komunikacji kosmicznej, a niezbędne technologie wciąż się rozwijają. Zainteresowanie satelitą 5G direct-to-mobile może w przyszłości zmienić grę. Jednak upłynie jeszcze sporo czasu, zanim się to upowszechni.