Wieloletnie apele naukowców zaczynają odnosić pozytywny skutek, bo coraz więcej osób zaczyna zwracać uwagę na kwestie ochrony środowiska i stara się żyć w sposób bardziej eco friendly. Świadomie ograniczamy lub rezygnujemy z mięsa, mając pełną świadomość tego, że hodowla zwierząt to marnowanie cennego miejsca i zasobów, a także ogromne emisje gazów cieplarnianych. Sortujemy śmieci, zwracamy uwagę na opakowania, bo przecież plastik to jeden z największych problemów ostatnich lat, coraz częściej zamieniamy samochód spalinowy na elektryczny, rower, hulajnogę czy komunikację miejską, staramy się nie marnować wody czy ograniczać niepotrzebne zakupy. Jak się jednak okazuje, większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że działań wymaga także… codzienne korzystanie z internetu.

Jaką cenę płaci środowisko za internet

Większość z nas ma już dziś za sobą wysyłanie maili, sprawdzanie wiadomości w serwisach informacyjnych, wizytę w mediach społecznościowych, spotkanie wideo na Zoomie, Teamsie czy innym komunikatorze służącym do pracy, nauki czy komunikacji z najbliższymi, zakupy online, kilka chwil spędzonych na oglądaniu filmów na YouTubie czy TikToku, jakiś podcast na Spotify czy bankowość internetową. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, ewentualnie zaprząta tym sobie na co dzień głowę, że korzystanie z internetu nie pozostaje bez wpływu na środowisko.

Jeśli jesteście ciekawi, ile emisji dwutlenku węgla kosztują konkretne aktywności w sieci, to spójrzcie tylko na poniższe zestawienie:

  • pojedyncze wyszukiwanie w Google - 0,2 grama;
  • załadowanie strony internetowej - 1,76 do 10 gramów w zależności od złożoności witryny, np. materiałów wideo na stronie;
  • wiadomość e-mail - od 0,3 grama za SPAM, przez 4 gramy za normalną wiadomość, po 50 gramów za załącznik lub zdjęcie;
  • wpis na Twitterze - 0,2 grama;
  • dodanie postu na Instagramie - 0,15 grama;
  • scrollowanie po feedzie na Instagramie przez minutę - 1,5 grama (tyle że statystyczny użytkownik spędza na tym blisko pół godziny dziennie, a Instagram jest dla dużej części z nas tylko jedną z wielu platform społecznościowych);
  • streamowanie Netflixa albo YouTube'a przez godzinę - 36 gramów.

I chociaż każda z wymienionych aktywności online to niewielki koszt jednostkowy, dosłownie kilka do kilkudziesięciu gramów dwutlenku węgla emitowanych przez konieczność zasilenia urządzeń i sieci, to przysłowiowy grosz do grosza… Z Internetu korzysta obecnie blisko 5 mld osób, czyli ok. 65 proc. światowej populacji, więc jeśli zsumujemy te wartości (wyobraźcie sobie ilość energii wymaganej przez wszystkie te ogromne centra danych niezbędne do działania sieci czy korzystania z naszych ulubionych usług!), to wyjdą nam zdecydowanie mniej przyjemne liczby rzędu 1,7 mld ton emisji gazów cieplarnianych rocznie.

Czy naprawdę musisz wysłać ten e-mail?Czy naprawdę musisz wysłać ten e-mail? pixabay.com

Zanieczyszczenie Internetem to stale rosnący problem

Tak, zanieczyszczenie Internetem to fakt, a mówiąc precyzyjniej: duży problem z każdym kolejnym rokiem przybierający na sile. Jak dowiadujemy się z badań paryskiego think tanku o nazwie The Shift Project, liczby te oznaczają, że ślad węglowy Internetu, naszych urządzeń wykorzystywanych do korzystania z jego dobrodziejstwa oraz systemów podtrzymujących sieć to jakieś 3,7 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to może strasznie, ale wystarczy uświadomić sobie, że mniej emituje… lotnictwo, żeby zmienić zdanie.

Co więcej, według szacunków specjalistów liczby te ulec miały do 2025 roku podwojeniu (a do 2040 roku branża IT odpowiadać ma za 14 proc. emisji gazów cieplarnianych), ale wiele wskazuje na to, że niechlubny cel osiągniemy wcześniej, bo badanie pochodzi z marca 2019 roku, czyli nie uwzględnia pandemii COVID-19. A ta przyniosła przecież ogromną zmianę nawyków, tj. coraz więcej dzieci zaczęło uczyć się z domu, korzystając z Internetu do komunikacji z nauczycielami i kolegami z klasy, a dorośli zostali oddelegowani do pracy zdalnej we wszystkich branżach, gdzie było to tylko możliwe. A że po godzinach bardzo często nie mogliśmy wychodzić z domu albo z własnej woli ograniczyliśmy kontakt z innymi ludźmi, to więcej czasu zaczęliśmy spędzać w cyfrowych świecie. Wyobraźcie sobie tylko, co by było, gdybyśmy nie mieli dostępu do Internetu.  

Zanieczyszczenie internetem to fakt i coraz większy problemZanieczyszczenie internetem to fakt i coraz większy problem pixabay.com

Dlaczego Internet ma negatywny wpływ na środowisko?

Duża część osób zastanawia się teraz pewnie, skąd ten koszt środowiskowy. Przecież mówimy o pewnym dobrze cyfrowym, którego nie trzeba produkować czy transportować w klasycznym tego słowa znaczeniu, prawda? Wszystko (no prawie) sprowadza się do energii elektrycznej niezbędnej do zasilania naszych urządzeń i przede wszystkim wspomnianej już infrastruktury sieciowej, bo chociaż coraz więcej firm deklaruje sięganie po odnawialne źródła energii, to w dużej części świata energia elektryczna pochodzi głównie ze spalania paliw kopalnych. I tu wracamy do dużo większego problemu węgla i innych paliw, które już dawno powinny ustąpić miejsca energii słonecznej, wiatrowej czy atomowej, ale proces transformacji idzie bardzo topornie.

Nie można też pominąć kwestii elektronicznych śmieci, czyli zepsutych, zużytych czy po prostu starych urządzeń, które lądują na śmietnikach. Jak dowiadujemy się z raportu ONZ, w ciągu ostatnich pięciu lat liczba elektrośmieci wzrosła o 21 proc., osiągając w 2019 roku 53,6 mln ton - to mniej więcej tyle, ile waży… 350 statków wycieczkowych. Odpady elektroniczne nie tylko zajmują mnóstwo cennego miejsca, ale też zanieczyszczają środowisko za sprawą toksycznych substancji przedostających się z nich do wody czy gleby.

Nowy smartfon co roku? Zdecydowanie nie!Nowy smartfon co roku? Zdecydowanie nie! pexels.com

Świadome korzystanie z Internetu = mniejszy ślad węglowy

Gdyby każdy dorosły w Wielkiej Brytanii wysłał o jeden e-mail mniej z krótkim „Dziękuję", pomogłoby to zaoszczędzić 16 433 ton węgla rocznie, co odpowiada usunięciu z dróg 3334 samochodów z silnikiem Diesla - wyjaśnia brytyjska firma energetyczna OVO Energy.

Dobro planety w naszych rękach!Dobro planety w naszych rękach! pixabay.com

Co zatem zrobić, żeby ograniczyć własny ślad węglowy pochodzący z korzystania z Internetu? Specjaliści wskazują na kilka kluczowych punktów, podkreślając jednocześnie, że każdy wysiłek się liczy, nawet ten najmniejszy. Oto jak powinniśmy działać:

  • zredukować liczbę niepotrzebnie wysyłanych maili, np. wskazanych wyżej „Dziękuję", a także zrezygnować ze zbędnych newsletterów;
  • korzystać z połączeń głosowych zamiast wideo;
  • wyłączać nieużywane urządzenie elektroniczne;
  • korzystać z Wi-Fi, a nie połączeń komórkowych, które są bardziej energożerne;
  • zmniejszyć jakość wideo w streamingu;
  • ograniczyć liczbę wysyłanych zdjęć i postów publikowanych w mediach społecznościowych;
  • ograniczyć dane przechowywane w chmurze, np. zbędne maile, dokumenty czy zdjęcia;
  • naprawiać zepsuty sprzęt elektroniczny, zamiast kupować, wydłużając cykl jego życia (za co podziękuje też domowy budżet).