Regulator wyraził obawy, że gdy Activision stanie się częścią Microsoftu, producent Xbox może wykorzystać swoją „kontrolę nad popularnymi grami, takimi jak Call of Duty i World of Warcraft", aby „szkodzić rywalom", uniemożliwiając im dostęp do popularnych tytułów. Co prawda Microsoft zobowiązał się nie blokować dużych tytułów na wyłączność, ale te słowa nie uspokoiły urzędników.

W oświadczeniu urzędu można wyczytać, że daje Microsoftowi i Activision pięć dni na przedstawienie propozycji, które rozwieją jego obawy. Jeśli jednak nie przejdą one próby, urząd otworzy długie dochodzenie „Faza 2" z udziałem niezależnego doradcy, aby dokładniej przeanalizować transakcję.

Prawdopodobnie opóźni to zawarcie umowy, która zostałaby zrealizowana tylko wtedy, gdyby organy regulacyjne były przekonane, że umowa nie spowoduje „znacznego zmniejszenia konkurencji". Microsoft będzie musiał zobowiązać się, że nie będzie wykorzystywał swojej rosnącej siły do dyskredytowania innych firm poprzez pozbawienie ich kluczowych franczyz.

Umowa Microsoft - Activision zagrożona?

Szef Microsoftu, Phil Spencer, odpowiedział już pośrednio na komunikat brytyjskiego regulatora, potwierdzając poprzednią obietnicę, że Call of Duty nie zniknie z PlayStation. Spencer wskazał na wciąż wieloplatformowego Minecrafta, tytułu zakupionego przez Microsoft w 2014 roku, jako dowód dobrej woli firmy.

Z kolei prezes Activision, Bobby Kotick, opublikował list otwarty do pracowników, stwierdzając, że firma będzie „w pełni współpracować" z regulatorami, którzy podejmują „odpowiednie" kroki, aby zapewnić brak zagrożeń dla konkurencji.