Samochody typu pickup zaczęły powstawać jako klasyczne pojazdy do pracy, przewożenia rozmaitych towarów, a więc od zarania swoich dziejów kojarzyły się z solidną konstrukcją, długowiecznością, mocą i… spoconymi kierowcami.

Dopiero w XXI wieku zaczęto myśleć o nich jak o wszystkich pozostałych samochodach i dodawać rozwiązania, które wcześniej trafiały jedynie do limuzyn. Pickup zmienił się w normalny samochód, którego właściciel niekoniecznie musiał być budowlańcem czy ogrodnikiem. Samochód tego typu stał się wyznacznikiem stylu, trybu życia, siły i od tej pory ma być wizytówką i wcale nie musi służyć do wożenia desek z tartaku. Można nim podjechać pod luksusowy hotel i nikt nie będzie zdziwiony.

Ponad 20 lat temu większość pickupów miała charakter użytkowy. Spójrzcie na jakąkolwiek ciężarówkę sprzed kilkudziesięciu lat, a zauważycie, jak ubogo są wyposażone. Nawet jeśli ich właściciel decydował się na „wyższą półkę" wyposażenia, to mógł liczyć co najwyżej na elektryczne szyby i zamki oraz ewentualnie odtwarzacz CD/kasetowy.

Obecnie są one nie tylko standardem, ale współczesne pickupy w stylu High Country Silverado czy King Ranch F-150 bardziej przypomina jacht niż ciężarówkę.

Ford jako pierwszy dostrzegł szansę na rynku - "Weź szalenie popularnego F-150 i pozwól oddziałowi Lincolna stworzyć coś magicznego". Rezultatem był Lincoln Blackwood. I choć nieświadomie wywołał rewolucję, to był obiektywną porażką i katastrofą na własne życzenie. Jego dzieje to tylko jeden rok modelowy w 2002 roku i wielkie rozczarowanie.

Gdyby Ford był jedynym producentem samochodów, Lincoln Blackwood byłby najprawdopodobniej ogromnym sukcesem i prawdopodobnie nadal robiliby jakąś jego odmianę. Sama ciężarówka była dobrze wyposażona i oferowała wrażenia z jazdy znacznie przewyższające proletariackie F-150. Nosił nazwę Lincoln i jeździł jak Continental dziadka. Według MotorTrend, Blackwood pożyczył nawet elementy układu kierowniczego od Crown Victoria.

Jeśli chodzi o stylistykę, Blackwood wyglądał bardziej jak pojazd przedsiębiorcy pogrzebowego niż luksusowa ciężarówka, ale można to przypisać bardzo stonowanym wyborom stylistycznym Lincolna.

Na początku XXI wieku na scenie pojawiły się inne luksusowe ciężarówki, które bez trudu zdołały zdeklasować pojazd Forda.

W 2001 roku GM zaprezentował ciężarówki Chevy Avalanche oraz Cadillac Escalade EXT. W przypadku Avalanche Chevy wybrał czterodrzwiową i krótką konfigurację, która skupiała się bardziej na komforcie kierowcy niż na poważnej użyteczności. EXT został zbudowany na tej samej platformie i wyglądał jak Escalade, który przegrał walkę z piłą mechaniczną.

Cadillac Escalade EXT pokonał Blackwooda w niemal każdym porównaniu, przeganiając bez trudu konstrukcję konkurenta.

Lincoln Blackwood okazał się porażką

Po pierwsze, oferował napęd na cztery koła, opcję, która nie była dostępna w Blackwoodzie. Był też tańszy. EXT został wyceniony na nieco poniżej 50 000 USD, podczas gdy Blackwood zaczynał się od 52 000 dolarów.

Blackwood miał swój własny, zaprojektowany przez Lincolna, 300-konny silnik V8 o pojemności 5,4 l, a konkurent pokonał go silnikiem V8 o pojemności 6,0 l o mocy 345 koni mechanicznych.

Co ciekawe nawet inna produkcja Forda, w postaci pseudoluksusowego F-150 King Ranch pobił Blackwooda cenowo, o prawie 20 000 dolarów, a przy okazji oferował napęd na cztery koła.

We wszystkim, co oferował Blackwood, Cadillac był czymś więcej. Ford po cichu zaprzestał produkcji Blackwooda po pierwszym sezonie, natomiast EXT trwał do 2013 roku.