Chociaż przestrzeń jest ogromna, nierozsądnie jest myśleć o niej jako o niekończącym się koszu na odpady. Setki tysięcy śmieci unoszą się obecnie w kosmosie, a każdy stwarza ryzyko kolizji. Wiele kosmicznych śmieci to nieużywany lub wyłączony z użytku sprzęt, który pozostawiono na orbicie. W miarę jak agencje kosmiczne zwiększają ilość obiektów umieszczanych w kosmosie, rośnie również prawdopodobieństwo kolizji ze śmieciami.

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) zaczęła „poważnie podchodzić do sprzątania kosmosu" w 2017 roku po tym, jak kawałek złomu uderzył w jeden z jej satelitów, uszkadzając panel słoneczny. Podobny incydent miał miejsce na ISS zaledwie kilka lat później, a następnie zgłaszano, że stacja kosmiczna musi od czasu do czasu manewrować, żeby uniknąć kolizji z coraz większą ilością śmieci poruszających się po jej orbicie.

Propozycja FCC brzmi bardzo rozsądnie. W myśl nowej regulacji agencje kosmiczne musiałyby deorbitować i sprowadzać swoje satelity z powrotem do atmosfery Ziemi w ciągu pięciu lat od ostatniego ich użycia. Chociaż NASA obecnie zaleca agencjom deorbitację swoich satelitów w ciągu 25 lat od przejścia na emeryturę, sugestia ta nie jest prawnie wiążąca, a na dodatek prowadzi do kumulacji olbrzymiej ilości kosmicznych śmieci. Jeśli zostanie przyjęta, zasada FCC byłaby egzekwowana przez prawo, najprawdopodobniej przy użyciu najskuteczniejszej metody, czyli grzywien pieniężnych.

W zależności od okoliczności niektóre satelity będą zwolnione z tej zasady. Propozycja agencji precyzuje, że przypadki związane z niskim finansowaniem rządowym, unikalnymi cechami statku kosmicznego lub zagrożeniami środowiskowymi oraz koniecznością prowadzenia badań „na wysokościach, na których wymóg utylizacji w ciągu pięciu lat po zakończeniu misji może być nadmiernie uciążliwy" mogą kwalifikować się do zwolnienia, pozwalając tym satelitom na dłuższe pozostawanie na orbicie.

W regułę wbudowano również klauzulę dziedziczenia, która zwolniłaby orbitujące obecnie satelity i zapewniłaby dwa dodatkowe lata dla satelitów, które zostały już autoryzowane przez FCC, ale jeszcze nie zostały wystrzelone. Ma to pomóc w zmniejszeniu obciążenia operacyjnego.

Kosmiczne śmieci są tak szybko rosnącym problemem, że filantropi zaczynają przeznaczać swoje zasoby na sprzątanie kosmosu. W zeszłym roku Steve Wozniak z Apple uruchomił startup, którego celem jest usuwanie kosmicznych śmieci, aby arena międzygalaktyczna była „bezpieczna i dostępna dla całej ludzkości". Dylan Taylor, dyrektor generalny Voyager Space, dodał również usuwanie śmieci do listy priorytetów swojej firmy zajmującej się zrównoważonym rozwojem w przestrzeni kosmicznej.