Branża technologiczna uwielbia konflikty, dosłownie od zawsze mamy przecież „wojnę" między pecetowcami i konsolowcami, którzy próbują udowodnić wyższość swojej platformy do grania. Ba, ci ostatni nie mogą się dogadać nawet we własnym gronie, bo tu trzeba z kolei wybrać między Sony i Microsoftem - kto to słyszał, żeby korzystać z obu konsol, tj. PlayStation i Xboxa! I nie inaczej jest w przypadku smartfonów, bo linia podziału na fanów iOS i Androida nie mogłaby być grubsza.

Android korzysta z tych „nowości" od lat

… i co z tego, że oferta rynkowa jest tak bogata, że każdy może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie i dać innym zrobić to samo. Kiedy więc Apple zaprezentowało iPhone’y 14 i nową wersję systemu operacyjnego, tj. iOS 16, w sieci ponownie zawrzało, a do festiwalu żartów z Apple dołączyli nawet tacy producenci smartfonów, jak Samsung i Xiaomi. I tym razem w sumie trudno się im dziwić, bo choć debiutujące dziś iPhone’y 14 oferują kilka prawdziwie innowacyjnych rozwiązań, jak alarmowe wiadomości satelitarne, wyświetlacze o jasności 2000 nitów czy topowe procesory pod maską, większość dostępnych „nowości" to opcje, z których użytkownicy Androida korzystają od lat. O czym dokładnie mowa?

Łączenie pikseli (binning)

Rozdzielczość aparatów w iPhone’ach to element specyfikacji, który co roku jest obiektem żartów, bo 12 MP w smartfonach Apple wygląda słabo przy 50, 64, 100 czy nawet 200 MP androidowych producentów, a przynajmniej na papierze. W rzeczywistości smartfony Apple co roku lądują bowiem w czołówce zestawień najlepszych fotograficznych urządzeń, bo jak dobrze wiemy w przypadku fotografii mobilnej megapiksele to nie wszystko, a iPhone’y robią po prostu świetne zdjęcia. Wygląda jednak na to, że gigant z Cupertino sam w końcu postanowił nieco „podgonić" konkurencję i w przypadku modelu Pro sięgnąć po 48 MP jednostkę główną. To pierwszy raz iPhone’ów w tym zakresie, a że więcej pikseli upakowanych na takim samym sensorze oznacza mniej światła, to Apple musiało też sięgnąć po inną „nowość", a mianowicie technologię łączenia pikseli, czyli tzw. binning. Pozwala on na łączenie sąsiednich pikseli w jeden, dzięki czemu uzyskuje się większe piksele, zdolne do przechwytywania większej ilości światła. Brzmi znajomo? Jeśli macie smartfon z Androidem, to z pewnością - szczególnie przy modelach z wyższą rozdzielczością matrycy, bo to powszechnie stosowana technologia.

Fotografia mobilna to bardzo ważny element współczesnych smartfonówFotografia mobilna to bardzo ważny element współczesnych smartfonów pexels.com

Stabilizacja wideo

A skoro już przy aparatach jesteśmy, to możemy od razu wyjaśnić sobie inną nowość iPhone’ów 14, a mianowicie stabilizację wideo, przy której Apple znowu jest spóźnione. Co prawda nie tak mocno jak w przypadku części innych opcji, bo choć producenci od lat szukali sposobów na trzęsące się nagrania kręcone w ruchu, to specjalne superstabilne tryby - pozwalające myśleć o filmach zbliżonych jakością do tych z kamerek GoPro - użytkownicy Androida dostali dosłownie 2 lata temu, m.in. za sprawą Google Pixel 5 czy Samsunga Galaxy S20. 

Koniec z trzęsącymi się filmami. Stabilizacja wideo w akcjiKoniec z trzęsącymi się filmami. Stabilizacja wideo w akcji pexels.com

Wysoka częstotliwość odświeżania

W ostatnim czasie nawet smartfony ze średniej półki coraz częściej oferują odświeżanie na poziomie 90 lub nawet 120 Hz, bo podniesiona częstotliwość była wśród urządzeń z Androidem nowością gdzieś w 2019 roku. Jednym z pierwszych smartfonów z odświeżaniem 90 Hz było OnePlus 7T, podczas gdy 120 Hz zobaczyliśmy po raz pierwszy na początku 2020 roku w serii Galaxy S20 od Samsunga - model Note 20 Ultra z tego roku był przy okazji pierwszym korzystającym z technologii LTPO, czyli wprowadził dynamicznie zmieniającą się częstotliwość odświeżania ekranu. A iPhone’y? No cóż, w końcu doczekały się wyświetlaczy 120 Hz ProMotion, z częstotliwością odświeżania zmieniającą się dynamicznie w zakresie 10-120 Hz, tyle że… tylko jeśli zdecydujemy się na model Pro (w pozostałych przypadkach wciąż mamy 60 Hz!), którego cena zaczyna się w tym roku od 6499 PLN, podczas gdy na rynku nie brakuje smartfonów z Androidem, które potrafią tyle samo za jedną czwartą tej ceny.

Lg chce sprzedawać smartfony AppleLg chce sprzedawać smartfony Apple Pexels.com

Always On Display (wyświetlacz zawsze aktywny)

Kontynuując wątek wyświetlacza, nie sposób pominąć jednej z najważniejszych nowości tegorocznych iPhone’ów, czyli funkcji Always On Display, która pozwala na sprawdzenie na zablokowanym ekranie ważnych informacji, tj. daty, godziny, powiadomień, pogody czy opuszczonych połączeń. Użytkownicy smartfonów z Androidem nie pamiętają już czasów, kiedy nie mieli do dyspozycji tej opcji (nawet w dawno nieobecnych na rynku Lumiach od Microsoftu był to standard), a fani iPhone’ów… no cóż, to jedna z tych rzeczy, o którą prosili przez długie lata i doczekali się dopiero w iPhone’ach 14. I to jeszcze nie wszystkich, bo podobnie jak wysoka częstotliwość odświeżania, Always On Display jest dostępne tylko w modelach z dopiskiem Pro, których ceny sprawiają w tym roku, że portfel płacze - co prawda jest ono nawet bardziej zaawansowane niż na Androidzie, z widżetami, zdjęciami i innymi bajerami, ale mocno spóźnione.

Always On Display to dostęp do powiadomień na zablokowanym ekranieAlways On Display to dostęp do powiadomień na zablokowanym ekranie pexels.com

Technologia haptyczna dla klawiatury ekranowej

Pisanie na klawiaturze smartfona nie należy do najprzyjemniejszych czynności, bo przyciski są małe, a do tego żadne rozwiązanie ekranowe nie jest w stanie dostarczyć takiej informacji zwrotnej jak tradycyjna klawiatura. Można jednak znacznie ułatwić i uprzyjemnić ten proces, dodając do niej technologię haptyczną, która informuje nas wibracjami (lub inną podobną formą mechanicznej komunikacji) o naciśnięciu klawisza. Użytkownicy smartfonów z Androidem pewnie znowu kręcą nosem z niedowierzaniem, bo ten OS wprowadził taką opcję w wersji oznaczonej numerem 1.0 w styczniu 2009 roku, podczas gdy Apple kazało swoim fanom czekać aż do tego roku - co więcej, nie jest ona nawet domyślnie włączona, jak w przypadku Androida i zainteresowani muszą najpierw ją aktywować. 

Technologia haptyczna poprawia doświadczenia z używania dotykowej klawiaturyTechnologia haptyczna poprawia doświadczenia z używania dotykowej klawiatury pexels.com

Małe wycięcie na kamerkę przednią

Producenci smartfonów z Androidem od lat walczyli ze znienawidzonym przez użytkowników dużym notchem, który nie tylko zabierał cenne miejsce na ikony, ale i nie pozwalał cieszyć się prawdziwie „bezramkowym" doświadczeniem. Dlatego też systematycznie zmniejszali jego rozmiar i z dużego prostokąta stał się on w końcu kroplą wody, później niedużym wycięciem w kształcie pigułki czy wreszcie małą okrągłą dziurką, a niektóre smartfony poszły nawet o krok dalej, umieszczając kamerę przednią pod ekranem czy na specjalnym mechanizmie wysuwanym z górnej ramki. Tymczasem Apple od 2017 roku uparcie trzymało się swojego ogromnego notcha i dopiero w tym roku ogłosiło nowość… wycięcie w kształcie pigułki (i zgadnijcie co... tylko w modelu Pro, bo pozostałe wciąż mają "firmowe" wcięcie). 

iPhone 14 rezygnuje z dużego notcha, kilka lat po konkurencji i tylko model ProiPhone 14 rezygnuje z dużego notcha, kilka lat po konkurencji i tylko model Pro Apple

Detekcja kolizji

Pamiętacie jak na wstępie wspominaliśmy o możliwości wysłania satelitarnych wiadomości (alarmowe SOS), kiedy się zgubimy czy źle poczujemy poza zasięgiem sieci? To jeszcze nie koniec funkcji bezpieczeństwa z nowych iPhone’ów, bo te oferują także detekcję kolizji, która rozpoznaje zderzenia drogowe (po nagłej zmianie prędkości, kierunku ruchu, ciśnienia w aucie i głośnych dźwiękach zderzeń) i automatycznie powiadamia kontakty alarmowe, nawet jeśli użytkownik nie jest w stanie mówić. I wszystko fajnie, bo opcja jak najbardziej na plus, tylko w odróżnieniu od łączności satelitarnej nie jest już taka nowa, bo Google wprowadziło ją do smartfonów Pixel w 2019 roku. 

iPhone 14 wykryje kolizję i wezwie służby ratunkowe. Pixel też tak potrafi... od 3 latiPhone 14 wykryje kolizję i wezwie służby ratunkowe. Pixel też tak potrafi... od 3 lat pexels.com

Cofanie wysłania e-maila

iOS 16 przynosi też bardzo przydatną funkcję dotyczącą wysyłania e-maili, a mianowicie po kliknięciu w "Wyślij" dostaniemy 10 sekund na zmianę zdania i cofnięcie wysyłania (pod warunkiem, że odbiorca też używa tej wersji OS). Co więcej, można będzie zaplanować wysłanie wiadomości na później albo skorzystać z opcji przypomnienia o ważnym mailu, jeśli nie mamy czasu od razu się nim zająć. Ale zaraz, zaraz… no tak, Gmail udostępnił cofanie wysłania e-maila już w 2018 roku, a do tego pozwala wybrać czas na tę akcję, tj. 5, 10, 20 lub 30 sekund.

Cofanie wysyłania maila? To też już było!Cofanie wysyłania maila? To też już było! pixabay.com