Notebooki klasy podstawowej dostarczane w 2023 r. i później będą wyposażone w procesory pod nowym szyldem „Intel Processor". Josh Newman, wiceprezes Intela i tymczasowy dyrektor generalny ds. mobilnych platform klienckich, powiedział, że zmieniona marka uprości ofertę, aby klienci mogli „skoncentrować się na wyborze odpowiedniego procesora do swoich potrzeb".

Entuzjaści PC z przeszłości zapewne dobrze wspominają obie marki. Pentium zadebiutował w 1993 roku i przez ponad dekadę służył jako produkt flagowy Intela. Przez wiele lat najszybsze komputery osobiste na świecie wykorzystywały oznaczenie Intel Inside. W drugiej połowie 2000 roku Intel przerzucił bieg na markę Core dla flagowców.

Budżetowy układ Intela, Celeron, przeżywał swój rozkwit pod koniec lat 90-tych. Celeron 300A o nazwie kodowej Mendocino okazał się potworem w dziale overclockingu. Zmieniając szybkość magistrali z 66 MHz na 100 MHz na płycie głównej, można było uruchomić ten budżetowy układ z częstotliwością 450 MHz. Dodatkowe cykle zegara i włączenie wbudowanej pamięci podręcznej L2 pomogły procesorowi konkurować wydajnością z najszybszymi i najdroższymi układami x86 dostępnymi w tamtym czasie. Przy skoku napięcia i nieco większej manipulacji FBS niektórym udało się nawet przełamać barierę 500 MHz.

Kiedy marka Core przejęła rolę flagowego produktu Intela, nazwy Pentium i Celeron odeszły w cień i nie wywołały od tego momentu zbytniego podekscytowania.

Intel ujawnił, że procesor Intel będzie służyć jako nazwa marki dla wielu rodzin procesorów. Nie bardzo wiadomo, w jaki sposób używanie tej samej nazwy w wielu rodzinach procesorów uprości ofertę lub sprawi, że będzie mniej zagmatwana, jak obiecuje Intel, ale przekonamy się za jakiś czas.

Producent procesorów stwierdził, że ta zmiana pozwoli im dodatkowo skupić się na flagowych markach, Intel Core, Intel Evo i Intel vPro.

Warto podkreślić, że niewiele produktów cieszy się tak długą żywotnością, jak marki Pentium i Celeron i jest to bez wątpienia powód do dumy.