Japoński startup Aerwins zaprojektował i stworzył prototyp pierwszego na świecie latającego motocykla. Maszyna była prezentowana na targach motoryzacyjnych w Detroit, gdzie spotkała się z mieszanym odbiorem. Chociaż pomysł latania na motocyklu brzmi niezmiernie atrakcyjnie, to jednak wcielenie go w życie okazuje się niezwykle trudny i prototyp motocykla Hoverbike Aerwins XTurismo pokazuje, że jeszcze bardzo daleka droga to tego marzenia. Jednak pojawił się nowy trend i pewnie niejedna firma zechce z niego skorzystać.

XTurismo jest z pewnością unikalną konstrukcją. Przy masie 299 kg, ma ponad 3,3 m długości, 2,4 m szerokości i 1,5 m wysokości. Może unieść pasażera wraz z ewentualnym ładunkiem o łącznej wadze maksymalnie 100 kg. Wedle słów jego twórców, a na nich można, póki co jedynie bazować, w powietrzu może przebywać jedynie 30-40 minut i poruszać się z prędkością maksymalną 97 km/h. Zapomnijcie więc o swobodnym śmiganiu nad głowami innych użytkowników dróg i pieszych. To na razie pozostaje jedynie w filmach sf.

Pierwszy na świecie latający motocykl

Sercem motocykla jest silnik Kawasaki, ale poza nazwą producenta nie dowiedzieliśmy się na jego temat niczego konkretnego. Oprócz typowego wyposażenia dla motocykli maszyna otrzymała mnóstwo czujników, niezbędnych do nawigacji oraz zapewnienia bezpieczeństwa kierowcy. Ponadto wiadomo, że wiele komponentów to rozmaite tworzywa sztuczne, wpływające na obniżenie wagi motocykla.

XTurismo ma trzy zasadnicze wady. Pierwszą z nich jest potworny hałas generowany w trybie lotu. Producenci zastosowali wiele śmigieł unoszących maszynę w powietrze. Niestety generują one ogromny hałas, a jeśli dołożymy do tego wyjący silnik, to wszystko razem jest trudne do zniesienia. Co prawda producenci zaklinają się, że uda się im wyeliminować ten mankament, ale w tej jest niezwykle głośno.

Drugą wadą jest cena XTurismo. W tej chwili wyceniono go na 777 tys. dolarów. Na rynek ma trafić tylko 200 motocykli w limitowanej edycji, a produkcja seryjna może ruszyć, dopiero kiedy uda się obniżyć koszt produkcji, a co za tym idzie cenę dla końcowego odbiorcy.

Trzeci problem polega na tym, że w niektórych krajach pilotowanie takiej maszyny wymaga dodatkowej licencji. Inaczej nie można na niej poruszać się dalej niż w obrębie własnej posesji.