Dotychczas naukowcy i wizjonerzy mówili nam, że Mars powinien być naszym drugim przystankiem. Jednak teraz pojawia się wiele opinii, że kolonizacja kosmosu powinna rozpocząć się od przeskoku na lub obok Wenus.

Po tym, jak Artemis 1 w końcu oderwie się od ziemi, potrzeba jeszcze dwóch misji, zanim ludzie wrócą na powierzchnię Księżyca. Pod koniec planowanych startów Artemis, NASA ma nadzieję, że stacja Gateway będzie działać, umożliwiając długoterminową obecność człowieka na Księżycu. Będzie to punkt wyjścia dla podróży na Marsa. Jednak jeśli zamierzamy po raz pierwszy wysłać ludzi poza orbitę księżycową, naukowcy tacy jak Noam Izenberg z laboratorium fizyki stosowanej Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa uważają, że Wenus powinna być na pierwszym miejscu.

Wenus jest słabo zbadana w porównaniu z Marsem, chociaż jest uważana za siostrzaną planetę Ziemi. Oba światy mają bardzo zbliżoną masę i skład, ale są też ofiarą niekontrolowanego efektu cieplarnianego. Atmosfera jest korozyjna i około 100 razy gęstsza niż ziemska, a temperatury oscylują wokół 482 stopni Celsjusza, co wystarczy, żeby stopić takie metale jak ołów i cynk.

Pierwsza załogowa misja powinna ruszyć na Wenus

Oczywiście Izenberg i jego zwolennicy nie proponują ludziom spacerów po powierzchni Wenus. Na jej powierzchni wylądowała do tej pory tylko garstka automatycznych sond, które nie wytrzymywały dłużej niż kilka minut.

Obecny paradygmat NASA to Księżyc, a następnie Mars. Staramy się uzasadnić Wenus jako dodatkowy cel na tej ścieżce. – mówił Izenberg w wywiadzie dla The Guardian.

Wenus jest bliżej niż Mars, więc misja przelotu może zostać zakończona dużo szybciej niż w przypadku Marsa. Tak, dobrze pamiętacie, że to podróż w przeciwnym kierunku, gdyż Wenus nie znajduje się po drodze. Jednak według Izenberga planeta ta może nam pomóc szybciej i taniej dostać się na Marsa. Pomimo że Wenus znajduje się po przeciwnej stronie Ziemi niż Mars, planeta może zapewnić asystę grawitacyjną, która pozwoli przenieść astronautów na czerwoną planetę szybciej i przy mniejszym zużyciu paliwa.

Dodatkowo wysyłanie ludzi na Wenus ma sens także z innego powodu. Nawet jeśli nigdy nie uda się nam wylądować na tej piekielnie gorącej planecie, to obecność w pobliżu pozwoli na prowadzenie dokładniejszych badań naukowych, które nie są możliwe dzięki automatycznym sondom.

Jest wiele rzeczy, których powinniśmy dowiedzieć się o Wenus. Ma tak wiele wspólnego z Ziemią, ale warunki na jej powierzchni są kompletnie odmienne. Warto dowiedzieć się, dlaczego tak się stało i czy to czeka także naszą planetę. Dodatkowo takie badania mogą być swoistym poligonem dla przyszłych działań mających na celu identyfikowanie egzoplanet nadających się do zamieszkania.

Nie jest pewne, czy NASA posłucha tego wezwania, ale obecnie jest zajęta pierwszym etapem swojej misji, czyli lotem w kierunku Księżyca.