Elon Musk nakręca hype na swój nadchodzący elektryczny pickup już od momentu jego ujawnienia w 2019 roku i chociaż premiera Tesla Cybertruck była już wiele razy przekładana i na horyzoncie ciągle nie widać dokładnej daty, to potencjalnych klientów nie brakuje. I w sumie to trudno się temu dziwić, bo samochód nie tylko wygląda jak futurystyczny pojazd z filmów science-fiction, ale i może się pochwalić świetnymi parametrami - ba, jest też wystarczająco wytrzymały do ciężkich zadań, a jego szyby są kuloodporne (chociaż wypadki na pokazach sugerowały co innego). 

Cybertruck nie tylko jeździ, ale i pływa

Jak możemy się dowiedzieć z najnowszego wpisu szefa Tesli, to jeszcze nie wszystko, bo „Cybertruck będzie wystarczająco wodoodporny, aby przez krótki czas służyć jako łódź, dzięki czemu może przemierzać rzeki, jeziora, a nawet morza, które nie są zbyt wzburzone. Musi być w stanie dostać się ze Starbase na wyspę South Padre, co wymaga przeprawy przez kanał" - tłumaczy Elon Musk, nawiązując do swoich „dojazdów" do miejsca pracy

I chociaż brzmi to zbyt dobrze, by mogło być możliwe - jak zawsze w przypadku Elona Muska, to nie jest to pierwszy raz, kiedy ekscentryczny miliarder wspomina o kontakcie Cybertrucka z wodą, bo w innym wpisie na Twitterze z 2020 roku wspominał przecież, że pickup będzie w stanie unosić się na wodzie przez chwilę (być może chodzi o rozwinięcie tej opcji?). 

W 2019 roku zapowiadał zaś, że Tesla ma też w planach specjalną wersję kosmiczną, która będzie „oficjalnym samochodem marsjańskim" i znajdzie się na pokładzie rakiety Starship podczas misji na Czerwoną Planetę. Jak wszyscy wiemy, ani nie widzieliśmy jeszcze Cybertrucka na wodzie, ani Elon Musk nie poleciał jeszcze na Marsa, więc na potwierdzenie jego deklaracji przyjdzie czas po premierze elektrycznego pickupa, czyli…

… no właśnie, pierwotnie produkcja miała rozpocząć się pod koniec 2021 roku, ale w sierpniu firma ogłosiła opóźnienie do 2022 roku, a później padło słynne „miejmy nadzieję" do 2023 roku. Warto też pamiętać, że „rozpocząć się" ma tu kluczowe znaczenie, bo według ostatnich szacunków Tesla miała otrzymać 1,5 mln zamówień przedpremierowych, więc zanim wszystkie zjadą z linii produkcyjnej, minie z pewnością dużo więcej czasu.