Elon Musk zyskał trochę punktów poparcia po swojej szybkiej pomocy Ukrainie zaraz po inwazji Rosji, ale jeśli tak dalej pójdzie, to nic z nich nie zostanie. Jego wczorajszy wpis dotyczył bowiem pokojowego planu zakończenia wojny w Ukrainie, który zakłada m.in. przeprowadzone pod nadzorem ONZ referenda w anektowanych regionach i odejście z nich Rosji, jeśli „taka będzie wola ludu", pozostawienie Krymu przy Rosji, bo ten formalnie do niej należy od 1783 roku, dostarczenie tam wody oraz neutralność Ukrainy.

„Pokojowy" plan Elona Muska dla Ukrainy

Pod wpisem znajdziemy też ankietę, w której Elon Musk pyta internautów, czy popierają jego pomysł. Swój głos oddało w niej już blisko 2,2 mln osób, z których większość, tj. ok. 60 proc. osób nie zgadza się z szefem Tesli i SpaceX, ale trudno nie zauważyć, że nie jest to taka przewaga, jakiej można było się spodziewać.

Wydaje się, że miliarder próbuje też przekonywać, że wynik tej wojny i tak będzie zgodny z tym, co przedstawił, tylko wcześniej umrze jeszcze wiele osób albo wszystko zakończy wojna nuklearna. Jak łatwo się domyślić, na reakcję ukraińskich władz i polityków nie trzeba było długo czekać, a jednym z komentujących był sam prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, który odpowiedział… bardzo w stylu Muska, czyli swoją ankietą na Twitterze.

Prezydent Zełenski, który stał się w czasie wojny gwiazdą mediów społecznościowych i może się pochwalić imponującą liczbą 6,6 mln followersów na Twitterze, zadał wszystkim jedno pytanie, jakiego Elona Muska preferują oraz udostępnił dwie opcje odpowiedzi - takiego, który wspiera Ukrainę czy takiego, który wspiera Rosję. Nie da się ukryć, że wystarczy to za cały komentarz w sprawie, bo od początku było jasne, że „warunki" szefa Tesli są nie do zaakceptowania przez Ukrainę.

W dużej mierze pokrywają się bowiem z… rosyjską narracją, co zauważył nawet były rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew: - Ukłony dla Elona Muska!. Tajny agent został zdemaskowany. Zasługuje szybko na nową rangę. Przewiduję, że w następnym wpisie na Twitterze przyzna, że Ukraina to sztuczne państwo - czytamy w jego wpisie na Twitterze. Wydaje się więc, że najlepiej będzie, jeśli Elon Musk posłucha tym razem części swoich followersów, którzy radzą mu „zamilknąć w sprawach, o których nie ma pojęcia".