Elon Musk stwierdził, że jednak jest zainteresowany zakupem Twittera i ponownie złożył ofertę. Tak jak poprzednio opiewa ona na 44 mld dol. i jest korzystna dla akcjonariuszy. Dlaczego zdecydował się na taki ruch?

Obecnie trwa sądowa batalia pomiędzy Muskiem a Twitterem. Pomimo rozmaitych prób zdyskredytowania zarządu platformy społecznościowej oraz wiarygodności samego Twittera, obserwatorzy obstawiają, że zaplanowana na 17 października rozprawa może zakończyć się porażką Elona Muska.

Bitwa Elon Musk kontra Twitter wciąż trwa

Giełda natychmiast zareagowała na posunięcie Muska. Po spadku wartości po jego wycofaniu się z transakcji nowy komunikat sprawił, że akcje podskoczyły o 18%. Ostatecznie kosztowały 47,95 dolarów za akcję. Przy czym warto przypomnieć, że Musk planuje zakup za 54,20 dol. Dlatego oferta wydaje się kusząca, ale trudno dziwić się reakcji akcjonariuszy, którzy podchodzą do sprawy z wielką ostrożnością.

Elon Musk skierował list do zarządu platformy społecznościowej, a komunikację ze światem pozostawił tradycyjnie na Twitterze. Napisał tam, że jego zakup jest pierwszym krokiem do stworzenia "aplikacji do wszystkiego" o nazwie X. Należy więc rozumieć, że po sfinalizowaniu transakcji nazwa Twitter zostanie zastąpiona nową.

Jak podkreśla Musk, jego oferta jest aktualna tylko w przypadku, jeśli zostanie wycofany pozew sądowy.

Twitter na razie nie skomentował posunięcia Muska. Nie wiadomo także czy odpowiedział i czy w ogóle zdecyduje się na negocjacje z niedoszłym, nowym właścicielem platformy. Trudno oczekiwać, że same słowa wystarczą. Zresztą Musk stosował już wcześniej podobną taktykę, obliczoną jedynie na opóźnienie procesu. Jeśli dojdzie do negocjacji, to z pewnością Twitter będzie wymagał zabezpieczeń.