Netflix nie jest pierwszym streamerem, który wprowadził reklamy. Jednak przez wiele lat wykorzystywał swoją niechęć do nich jako monetę przetargową w negocjacjach umów z twórcami. Docenili oni politykę serwisu i chętnie zawierali z nim nawet wieloletnie kontrakty.

Teraz Netflix wdrożył nowy rodzaj abonamentu, w którym w zamian za oglądanie reklam oraz brak niektórych treści, widzowie płacą mniej. Twórcy sprzeciwiający się tej decyzji twierdzą, że dyrektorzy Netflix utrzymywali, że starannie umieścili reklamy w miejscach, które nie będą rozdzielać na nielogiczne fragmenty fabuły odcinków seriali. Dodatkowo twierdzili, że nie spodziewają się wielkiego zainteresowania tanim abonamentem.

Korzystamy z naszych wewnętrznych zespołów ds. tagowania treści do znalezienia tych naturalnych punktów, żebyśmy mogli dostarczyć reklamę w najmniej natrętnym punkcie. – powiedział w październiku Greg Peters, szef operacyjny Netflix.

Mimo to kilku twórców nie było zadowolonych z tego rozwiązania. Dla przykładu Intrepid Pictures tworzy horrory i seriale dla Netflix. Nie nadają się one zupełnie do wstawiania reklam, ponieważ zabijają one budujące się z czasem napięcie. Jeden 50-minutowy odcinek „The Haunting of Hill House" składa się z pięciu długich, pojedynczych ujęć. W tej chwili jest on przerywany trzema jednominutowymi blokami reklamowymi, składającymi się z trzech reklam. Jednym z głównych powodów, dla których Intrepid podpisał w 2019 roku umowę na wyłączność z Netflix, było całkowite unikanie reklam przez streamera.

Można sądzić, że gdyby streamer chciał się podzielić dochodami z reklam z twórcami, być może udałoby się złagodzić ich sprzeciw. Jednak mówi się, że Netflix tego nie zrobi, gdyż jest właścicielem oryginalnych produkcji i może umieszczać reklamy w dowolnym miejscu i czasie. Twórcy mogą jedynie zgłaszać skargi lub uwagi pod adresem tego działania, ale w zasadzie nie mają szans, żeby wymusić na Netflixie jakiekolwiek działania porządkujące wyświetlanie reklam w ich dziełach.

Reklamy na Netflix nie podobają się twórcom seriali

Okazuje się, że mimo wprowadzenia reklam, innym firmom udało się uniknąć kłopotliwych decyzji o miejscu ich prezentacji podczas wyświetlania serialu lub filmu. Niektóre z nich, jak Warner Bros., zgodziły się podzielić dochodami z reklam. Z kolei HBO Max zdecydowało się nie włączać reklam do produkcji HBO, aby uniknąć przerywania prestiżowych programów.

Twórcy współpracujący z Disney+ również mają prawo do udziału w podziale przychodów z reklam.