Jeśli interesujecie się kinem, a przynajmniej ploteczkami z show-biznesu to z pewnością wiecie, że Johnny Depp wciąż walczy w sądzie ze swoją byłą żoną. W tle są spore pieniądze itd. Nie będziemy się teraz zagłębiać w szczegóły. Ważne jest natomiast to, że sądowa batalia niemal całkowicie wyłączyła aktora z grania w filmach.

Mało tego, niektóre studia wycofały się ze współpracy z gwiazdorem z powodów wizerunkowych. Jednym z nich był Disney, który usunął go z obsady Piratów z Karaibów. Teraz okazuje się, że mógł to być przysłowiowy strzał w kolano dla serii. Niestety dla producentów, film kręcił się w całości wokół postaci Deppa i niezmiernie ciężko będzie go podmienić, o ile jest to w ogóle możliwe.

Po rezygnacji z Deppa Dusney gorączkowo poszukiwał nowych opcji i przede wszystkim gwiazd, które mogłyby się stać napędem dla nowych odcinków serii na kolejne lata. Jedną z nich miałby być Dwayne Johnson, a w produkcji był już również kobiecy spin-off z Margot Robbie.

Dwa lata temu Margot Robbie ujawniła, że wraz ze swoją firmą producencką pracują nad nową odsłoną Piratów z Karaibów. W najnowszym wywiadzie dla Vanity Fair Robbie przyznała, że produkcja nie powstanie i film nie jest dalej rozwijany przez Disneya.

Nie poznaliśmy konkretnych powodów, ale aktorka twierdzi, że wytwórnia czuła opór przed realizacją historii stworzonej i zrealizowanej przez kobiety. Jej zdaniem ich pomysł był zupełnie inny niż dotychczasowe filmy z serii Piraci z Karaibów i to właśnie miało być powodem rezygnacji Disneya.

Jakie będą losy Piratów z Karaibów? W tej chwili nie wiadomo czy w produkcji znajduje się żaden film z tej serii. Fani mimo wszystko po cichu liczą na powrót Deppa, ale sprawa nie jest, zdaje się taka prosta. Pewne jest natomiast, że dla Disneya jest to bardzo ważny i dochodowy projekt, a więc prędzej czy później coś musi się wydarzyć.