Na blogu platformy znalazł się dokładny opis ujawniający kulisy powstawania czołówkowego dźwięku. Powstał on we współpracy z Antfood. Jak twierdzą twórcy, celem było utworzenie czegoś ekspresyjnego, trafiającego do ludzi, a żeby uzyskać ten efekt, połączono wiele różnych dźwięków.

Efekt pracy możecie zobaczyć poniżej:

 

W rzeczywistości powstał trwający trzy sekundy klip, który dla zdecydowanej większości użytkowników platformy będzie tylko „dźwiękiem pojawiającym się na początku" i chyba nie będą się w nim doszukiwać filozoficznego podłoża. Tymczasem YouTube twierdzi, że temat został dogłębnie przepracowany i przemyślany, a wynik działania nie jest przypadkowym dźwiękiem.

Wszystko fajnie, ale jak brzmi ten trzysekundowy utwór? Z pewnością przyjemne i harmonijne, choć nie zapada w pamięć jak „Tudum". Podobnie jest z towarzyszącą animacją. Być może YouTube będzie z nią jeszcze nieco eksperymentował i ostatecznie zobaczymy coś ciekawszego.

YouTube nie wymyślił dla swego dzieła chwytliwej nazwy, tak jak zrobił to Netflix, nazywając je po prostu „dźwiękiem YouTube". W każdym razie zaczynajmy się przyzwyczajać, gdyż YouTube zapowiedział, że w ciągu najbliższych kilku tygodni i miesięcy czołówka będzie pojawiała się w coraz większej ilości miejsc.