Francja słynie z rozmaitych prób obrony swej odrębności i dziedzictwa narodowego. Wszyscy doskonale pamiętamy choćby przykład słynnej ustawy wprowadzającej język francuski jako jedyny i słuszny, co wymusiło tworzenie wielu odpowiedników angielskich słów, od lat używanych w na przykład branży technologicznej.

Teraz francuski minister edukacji narodowej i młodzieży zakazuje używania komputerów i oprogramowania firm z siedzibą w USA, które jego zdaniem transferują dane poza granice Francji.

Zdaniem Philippe Latombe, członka francuskiego Zgromadzenia Narodowego bezpłatne oprogramowanie oferowane przez Microsoft i Google jest formą dumpingu danych i niepokoi go kwestia suwerenności danych związana z przechowywaniem danych osobowych w amerykańskich usługach chmurowych.

W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało pisemną odpowiedź na jego obawy, stwierdzając, że francuskie zamówienia publiczne wymagają weryfikacji i konieczne będzie postawienie na innych usługodawców.

Oferty bezpłatnych usług są zatem co do zasady wyłączone z zakresu zamówień publicznych – czytamy w oświadczeniu ministerstwa.

Minister Ndiaye podobno potwierdził to stanowisko, co oznacza, że także inne bezpłatne oferty, takie jak Google Workspace for Education także są wykluczone z kręgu zainteresowania władz francuskich.

Płatne wersje tych usług w chmurze mogłyby być opcją, gdyby nie zostały one już odrzucone z powodu obaw o bezpieczeństwo danych.