Gdy w 2015 roku David Gilmour oficjalnie oświadczył, że powtórne występy pod szyldem Pink Floyd byłyby kompletnym nieporozumieniem i oszustwem, fani stracili resztki nadziei na reaktywację zespołu.

Ale czymże byłoby nasze życie bez gdybania na temat potencjalnych powrotów takich zespołów jak właśnie Floydzi czy Oasis? Tym razem atmosferę podgrzała konferencja prasowa zorganizowana z okazji otwarcia wystawy poświęconej dorobkowi kapeli, podczas której można było porozmawiać z Rogerem Watersem i perkusistą Nickiem Masonem: ostatnimi - obok Gilmoura - żyjącymi członkami Pink Floyd.

Waters zapytany przez dziennikarzy o możliwą reaktywację grupy podczas Glastonbury (jeden z najważniejszych muzycznych festiwali świata), odparł: "Z tego, co wiem, to David [Gilmour - red.] jest na emeryturze. Ale ty, Nick [Mason - red.], znasz go lepiej". Perkusista Floydów odpowiedział na zaczepkę Watersa, przyznając, że sam nie wie, czy Gilmour skończył karierę, bo artysta mówi jedno, a potem całkowicie się z tego wycofuje.

Glastonbury 2014Glastonbury 2014 Fot. CATHAL MCNAUGHTON Fot. CATHAL MCNAUGHTON

Jednak nie te koleżeńskie przepychanki okazały się najważniejsze w trakcie konferencji. Muzyków zapytano wprost o możliwość pojawienia się na scenach Glastonbury. Waters przyznał, że już raz uświetnił swoim występem ten festiwal, ale atmosfera była na tyle wspaniała, że zrobiłby to ponownie. Mason z kolei oświadczył, że co prawda nigdy nie wziął udziału w imprezie, ale bardzo chciałby wreszcie tego dokonać.

Wygląda więc na to, że wszystko zależy teraz od Davida Gilmoura... Michael Evis - organizator Glastonbury - od lat marzy o zakontraktowaniu Floydów, ale do tej pory mu się to nie udało. David, liczymy na pozytywny odzew!