Kwestia nagości na Instagramie nie jest tak błaha jak się wydaje i niektórzy traktują ją całkowicie serio. Niedawno pisaliśmy o aplikacji "Nood", dzięki której można było uzupełnić zdjęcia o stosowne naklejki z intymnymi miejscami (jak sutki). Twórcy byli przekonani, że w mediach społecznościowych dyskryminuje się kobiety, bo mężczyźni jakoś mogą prezentować swoje nagie torsy, a panie biustów - w żadnym wypadku.

 

Zdjęcia na instagramowym profilu aplikacji wciąż się pojawiają, jednak wydaje się, że boom związany z "Noodem", jaki obserwowaliśmy w pierwszych dniach - całkowicie opadł (aplikacja nie dostała zresztą oficjalnej rekomendacji internetowych sklepów).

Z podobnego założenia wychodzili pomysłodawcy #OneFingerChallenge - oni też, choć w mniejszym stopniu, sprzeciwiali się instagramowym restrykcjom. Jednak również ta akcja - polegająca na zakrywaniu miejsc intymnych palcem - szybko umarła śmiercią naturalną. Hashtag już od kilku tygodni nie generuje nowych zdjęć, także profile powiązane z #OneFingerChallenge nie są aktualizowane.

 

I choć nie można zaprzeczyć, że postulat w pewnym stopniu jest słuszny, trudno oprzeć się wrażeniu, że problem z "dyskryminującym Instagramem" został nadmiernie - i niepotrzebnie - rozdmuchany.

Jak myślisz - polityka mediów społecznościowych w tym aspekcie powinna się zmienić?