JAK WYGLĄDAŁ NASZ TEST?

Założenia były proste. Grono testujących, składające się z redaktorów „Logo”i gościa specjalnego w osobie Artura, który w firmie Lotte Wedel jest zawodowym degustatorem słodyczy, próbowało w ciemno dwóch wariantów produktu. Żeby było trudniej, nie dostawaliśmy żadnych informacji, jakich różnic szukać. W niektórych przypadkach były one wyczuwalne już po pierwszym kęsie (lub łyku), ale w innych ujawnienie na koniec podanych wariantów kończyło się zdziwieniem w stylu „Ooo, naprawdę?”. Spróbowaliśmy 18 różnych produktów – a oto nasze wnioski. (Uwaga - w przypadku niewskazania faworyta każdy produkt otrzymywał po 0,5 punkta).

Coca cola vs Coca cola zero

Coca cola vs Coca cola zeroCoca cola vs Coca cola zero Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Nikt nie miał problemu z rozpoznaniem pierwszej pary produktów, które mieliśmy porównać. „Nie piłem coli chyba od miesiąca, więc czuję się mocny w tej konkurencji” – odważnie zadeklarował Marek. Jak się okazało, wszyscy degustujący z łatwością rozpoznali różnicę pomiędzy dwoma napojami. „Zwykła” coca-cola została odebrana jako zdecydowanie słodsza od wersji zero – nawet wśród tych, którzy na co dzień świadomie unikają obu („Obie są paskudne, a jedna dodatkowo paskudnie słodka” – skomentował Piotr). „Napój numer 2 (czyli coca-cola zero) też jest słodki, ale czuć w nim taką charakterystyczną sztuczność” – dodał Michał. Artur w smaku zwykłej coli wyczuł cytrynowość, natomiast w coli zero – nutę cynamonową.

Wszyscy biorący udział w teście wskazali coca-colę z cukrem jako smaczniejszą od coli zero. Taki wynik pozwala wysnuć pewien wniosek – producenci tego typu napojów muszą się bardziej postarać, jeśli chcą stworzyć dobry odpowiednik coli, który nie będzie zawierał tak dużej ilości cukru.

WERDYKT: Coca cola (wynikiem 6-0). Może i mniej zdrowa (co do tego trwają spory), ale zdecydowanie smaczniejsza niż zero.

Kawa bezkofeinowa vs kawa tradycyjna

Kawa bezkofeinowa vs kawa tradycyjnaKawa bezkofeinowa vs kawa tradycyjna Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Żadna inna kategoria nie zaskoczyła swoimi wynikami tak jak ta z kawą w roli głównej. Ale po kolei. Piotr: „Ta druga nawet koło kawy nie stała. To jakaś prowokacja”. Artur: „Jest kwaśna, słona i pachnie jak pety”. Michał: „Kwaśna i niedobra. Wręcz gębę wykręca”. Krzysztof: „Jakby ktoś posolił kawę”.

Kawa numer jeden została oceniona dość neutralnie – tak neutralnie, że nie pojawiła się praktycznie żadna kategoryczna opinia na jej temat. Zdziwienie jurorów było zatem ogromne, gdy tylko dowiedzieli się, że tak krytykowana przez nich kawa jest… zwykłym espresso z pobliskiej kawiarni, natomiast za całkiem dobrą uznali kawę bezkofeinową. I chociaż przed testem nikt nie deklarował się jako miłośnik kawy, to jednak takiej oceny smaku obu napojów nikt się raczej nie spodziewał.

WERDYKT: bezkofeinowa (wynikiem 6-0). Jeśli ktoś lubi smak kawy i chciałby się nią raczyć także późnym wieczorem, powinien dać szansę opcji bezkofeinowej. Nie jest wcale tak zła, jak się wielu wydaje.

Mleko 0% vs mleko 3,2%

Mleko 3,2% vs mleko 0%Mleko 3,2% vs mleko 0% Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Piotr ewidentnie nie ma na co dzień do czynienia z mlekiem o zerowej zawartości tłuszczu, bo natychmiast określił je jako „zakombinowane i zostawiające dziwny posmak na języku”. Arturowi nie zajęło dużo czasu określenie różnic pomiędzy mlekiem – „Pierwsze [czyli 0% – przyp. red.] jest wodniste, drugie natomiast intensywnie białe”.

Nie wszyscy jednak zauważyli różnicę. Krzysztof uznał, że w obu kubkach znajduje się to samo mleko, Marek również nie był w stanie wskazać jego zdaniem smaczniejszego, choć do tej pory uważał się za mlecznego konesera. Michał z kolei zdecydowanie postawił na mleko numer 2, czyli jak się później okazało 3,2-procentowe – uznał, że ma zdecydowanie więcej smaku niż opcja numer 1.

WERDYKT: mleko 3,2% (wynikiem 4-2). kup oba i sam spróbuj – jeśli nie poczujesz różnicy, wybierz opcję 0%.

Sok świeżo wyciskany vs sok z butelki 100%

Sok świeżo wyciskany vs sok z butelki 100%Sok świeżo wyciskany vs sok z butelki 100% Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

To jakaś oranżada? – spytał Marek. Sok z kartonu, chociaż był „sokiem 100%”, a nie „napojem”, nie wypadł zbyt korzystnie. „Pachnie pomarańczą, ale to chyba sztuczna pomarańcza” – zauważył Krzysztof. „Niezbyt intensywny ten smak” – dodał Piotr, który miał wątpliwości, czy drugi z próbowanych soków rzeczywiście jest świeży. Jednak ostatecznie przez wszystkich testujących został oceniony jako zdecydowanie smaczniejszy.

WERDYKT: świeży sok zdecydowanie wygrał (wynikiem 6-0) - nie mogło być inaczej.

Czerwone wino vs czerwone wino bezalkoholowe

Czy można pomylić produkt alkoholowy z bezalkoholowym? Jak się okazuje – tak, czego dowodzi porównanie takich właśnie czerwonych win. Pijąc wersję tradycyjną, Piotr uznał, że „raczej nie ma w niej alkoholu”, ale szybko się ze swoich słów wycofał, gdy spróbował opcji bezalkoholowej i określił ją mianem „jakiegoś kompotu”. „Kwaśny sok, smakuje jak zepsute wino, jakby alkohol wyparował” – dodał Krzysztof. „Dwójka [czyli bez alkoholu – przyp. red.] jest kompletnie niepijalna” – uznał Artur. Różnica w smaku nie była jedyną w stosunku do zwykłego wina – nie dało się w nim wyczuć praktycznie żadnego charakterystycznego zapachu. Piotr był nieco łagodniejszy: – „Pasowałoby do ostrego posiłku. Jeśli ktoś musiałby później prowadzić samochód, to nie byłby to wcale zły wybór”. Michał dodał, że jeśli miałby wybór pomiędzy bezalkoholowym piwem a bezalkoholowym winem, to zdecydowałby się na opcję numer 2.

Niemniej w starciu dwóch czerwonych win zdecydowanie zwyciężyło to tradycyjne, czyli zawierające alkohol. I niemal wszyscy zauważyli, że po kilku minutach smakowało jeszcze lepiej. Do tego dochodzi wcale nie tak mała różnica w cenie – nasze tanie alkoholowe wino kosztowało 13 zł, natomiast to pozbawione procentów – 36 zł.

WERDYKT: czerwone wino (wynikiem 6-0). Jeśli nie chcesz lub nie możesz pić alkoholu, weź colę lub lemoniadę.

Herbata Saga vs Twinings

Herbata Saga vs TwiningsHerbata Saga vs Twinings Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Droższe znaczy lepsze? W wielu przypadkach owszem, ale nie w sytuacji, gdy redaktorzy „Logo” w ciemno oceniają herbaty. Dla większości bowiem wskazanie różnic pomiędzy Sagą a Twiningsem było sporym wyzwaniem. Piotr uznał, że „obie są złe. Nie pachną i nie smakują jak porządna herbata, ale jeśli już miałbym wybrać, to wybieram opcję numer 2 [Twinings – przyp. red.]”. Artur wybrał Sagę, podobnie jak Michał, który uznał, że „jest bardziej herbaciana”. Marek uznał, że Twinings posiada niewiadomy dodatek, który sztucznie wpływa na smak, natomiast Sagę uznał za „prawdziwą”. Nie był jednak w stanie wskazać swojego zdecydowanego faworyta. Tego typu test polecamy każdemu, kto zastanawia się nad wyborem herbaty. Różnica w cenie mówi bardzo dużo – 40 torebek Sagi kosztuje 3,69 zł, natomiast 25 torebek Twinings 9,99 zł.

WERDYKT: Saga (wynikiem 4-2). Może i mniej ekskluzywna, ale nie czuć tego za bardzo.

Woda Evian vs kranówka

Woda Evian vs kranówkaWoda Evian vs kranówka Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Chyba nas robią w bambuko, bo nie czuję tu absolutnie żadnej różnicy – stwierdził na samym początku Marek. Okazało się jednak, że woda wodzie nierówna i różnice jak najbardziej występują – na korzyść tej pierwszej [Evian – przyp. red.]. „Jest lepsza” – uznali Piotr i Marek po paru kolejnych łykach. Z każdą chwilą pojawiało się coraz mniej przychylnych opinii na temat wody z kranu. „Jest stęchła” – zauważył Artur. „Trudno mi powiedzieć, co jest z nią nie tak, ale smakuje gorzej od tej pierwszej. Choć pewnie gdybym był bardzo spragniony, tobym różnicy nie zauważył” – dodał Michał. Można by w tej sytuacji przytoczyć słynny cytat o różnicach i przepłacaniu – butelka wody Evian o pojemności 0,33 l to koszt niemal 5 zł.

WERDYKT: Evian (wynikiem 6-0). Woda butelkowana bezapelacyjnie wygrała, ale 5 zł za 0,33 l to jednak przesada.

Ptasie mleczko vs mleczko waniliowe (Carrefour)

Ptasie mleczko vs mleczko waniliowe (Carrefour)Ptasie mleczko vs mleczko waniliowe (Carrefour) Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

W tej kategorii nasz szanowny gość z Wedla miał największą szansę się wykazać. I oczywiście to zrobił! Należy jednak wspomnieć, że nie on jedyny bezbłędnie wskazał oryginalne ptasie mleczko – „Różnica jest kolosalna. W barwie, zapachu, konsystencji i oczywiście smaku”. Piotr i Krzysztof rozpoznali je już po zapachu. Michał nie był tak kategoryczny w osądach, ale uznał, że produkt numer 1 (którym było wedlowskie ptasie mleczko) pachnie zdecydowanie przyjemniej. Test smaku jedynie potwierdził przypuszczenia. „Teraz już nie mam żadnych wątpliwości, że jedynka to oryginał, a dwójka podróba” – uznał Piotr.

Właściwe odróżnienie jednego mleczka od drugiego nie postawiło wersji z Carrefoura na straconej pozycji – Marek stwierdził, że choć wedlowskie jest delikatniejsze, to nie miałby problemu ze zjedzeniem całego „pięterka” tego drugiego. Łukasz co prawda zauważył różnicę pomiędzy produktami, ale nie faworyzował żadnego z nich.

Oba produkty znacząco różnią się składem. W ptasim mleczku na pierwszym miejscu wymieniona jest czekolada deserowa, a w mleczku waniliowym syrop glukozowo-fruktozowy. Opakowanie oryginału kosztuje 13,99 zł za 380 g, a odpowiednik jest po 7,99 zł za 450 g.

WERDYKT: Ptasie mleczko (wynikiem 5-1). W tym przypadku żadna podróbka nie dorówna oryginałowi.

Chleb bezglutenowy vs chleb na zakwasie

Chleb bezglutenowy vs chleb na zakwasieChleb bezglutenowy vs chleb na zakwasie Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Pierwszy pachnie ładniej – uznał Michał. „Słonecznikiem” – dodał Artur. Oba chleby różniły się od siebie nie tylko zapachem – pierwszy miał o wiele bardziej zwartą strukturę, drugi natomiast o wiele bardziej się kruszył. Piotrowi i Markowi trudno było wskazać swojego faworyta. „Oba są różne w smaku, ale nie wiem, który bardziej mi smakuje” – uznał Piotr. „Gdybym miał jeść sam chleb, wybrałbym drugi. Ale gdybym miał robić kanapkę, to pierwszy. Ma mniej intensywny smak i lepiej sprawdziłby się jako podkładka” – dodał Marek. „Staram się doszukać jakichś większych różnic, ale im dłużej próbuję, tym bardziej podobne do siebie wydają mi się oba produkty” – stwierdził Michał.

Różnic w smaku nie było zbyt wiele, ale w cenie już się pojawiły i to znaczne. Bezglutenowy, owsiany chleb z piekarni Putka kosztuje 10 zł, natomiast za opisywany jako „na naturalnym zakwasie, bez drożdży, bez polepszaczy i bez substancji konserwujących” chleb żytni razowy owsiany (tak, to jego pełna nazwa) z piekarni Oskroba trzeba zapłacić 3,29 zł.

WERDYKT: chleb na zakwasie (wynikiem 4-2). No, chyba że chorujesz na celiakię.

Gouda wegańska vs gouda tradycyjna

Gouda tradycyjna vs gouda wegańskaGouda tradycyjna vs gouda wegańska Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Zapach od razu zdradził, że będziemy mieli do czynienia z serem. „Ser numer 1 bardzo się kruszy” – uznał Michał i dodał, że „smakuje jak karton”. Marek stwierdził, że pierwsza opcja smakuje „jakby rozdrobnić zwykły ser, wymieszać go z plasteliną i uformować ponownie”. „Ale za to ładnie pachnie! Mam wrażenie, że kauczukiem. Choć rzeczywiście, smakuje fatalnie” – zauważył Artur. To był ser wege. O wiele lepiej został oceniony ser numer 2, czyli plasterkowa gouda. „Jest słony, jak powinien być ser żółty. Nie jest orzechowy, zaczyna być słodki… Jest w porządku”. „Ten mi bardziej smakuje, ale chyba żadnego bym nie kupił”. Co ciekawe, w składzie sera wegańskiego nie znajdziemy soi – składa się głównie z wody, tłuszczu kokosowego i skrobi modyfikowanej. I jest kilkukrotnie droższy.

WERDYKT: gouda tradycyjna (wynikiem 5-1). Jesteś weganinem? To wiesz, co wybrać. Nie jesteś? Tym bardziej wiesz.

Jajka z chowu klatkowego vs jajka z wolnego wybiegu

Jajka z chowu klatkowego vs jajka z chowu ekologicznegoJajka z chowu klatkowego vs jajka z chowu ekologicznego Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Jajka na twardo okazały się drugim największym zaskoczeniem tego testu. „Pierwsze bardziej mi smakuje, chociaż drugie ma mocniejszy zapach” – uznał Krzysztof. Piotr wyciągnął niemal identyczne wnioski, natomiast Michał nie był w stanie wskazać różnic pomiędzy jednym a drugim jajkiem – oba smakowały mu tak samo, ostatecznie wskazał pierwsze. Artur jako jedyny uznał, że jajko numer dwa (czyli z wolnego wybiegu) jest lepsze.

Jajka z chowu klatkowego smakowały nam bardziej i miały też ładniejsze żółtka niż te od „szczęśliwych” kur. Zaskakujące! Na szczęście wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że nie zaczniemy nagle kupować jajek z chowu klatkowego. Jednak warunki, w jakich żyją kury, mają dla nas większe znaczenie.

WERDYKT: jajka z chowu klatkowego (wynikiem 5-1). Radzimy kupować „zerówki” – dla tak niewielkich różnic nie warto odbierać kurom ich szczęścia.

Pasztet pomidorowy wegetariański vs pasztet pomidorowy mięsny

Pasztet pomidorowy mięsny vs pasztet pomidorowy wegetariańskiPasztet pomidorowy mięsny vs pasztet pomidorowy wegetariański Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Nikt nie miał problemu ze wskazaniem różnicy pomiędzy oboma pasztetami. Wszyscy uczestnicy testu bezbłędnie rozpoznali, który jest „prawdziwy”, a który jest wegetariańskim odpowiednikiem. Co nie oznacza, że w takim zestawieniu mięsny pasztet został oceniony lepiej. Być może dlatego, że do testu wzięliśmy najtańszy, jaki był.

Większość uznała, że pasztet wegetariański jest smaczniejszy. „Jest lepszy” – stwierdził Artur i dodał, że w przeciwieństwie do mięsnego „nie ma sztucznie podkręconych smaków”. Opcja wege bardziej przemówiła także do Michała, Marka i Krzysztofa. Piotr i Łukasz różnice co prawda zauważyli, ale nie chcieli wskazywać swojego faworyta. Po raz pierwszy – ale nie ostatni! – w teście okazało się, że jeśli mamy do wyboru dwa tanie, bardzo podobne do siebie produkty, to lepiej zdecydować się na wersję bez mięsa. Wegepasztet kosztował co prawda całe 3 zł, ale miał całkiem przyzwoity skład. A mięsny? Cóż, był tańszy (kosztował 89 gr!), ale składał się przede wszystkim z mięsa oddzielonego mechanicznie. Mniam.

WERDYKT: wegetariański (wynikiem 5-1). Mięsnego w tej wersji nie polecamy nawet wściekle głodnym.

Czekolada 99% kakao vs czekolada 50% kakao

Czekolada 99% kakao vs czekolada 50% kakaoCzekolada 99% kakao vs czekolada 50% kakao Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Czy większa zawartość kakao w czekoladzie oznacza, że finalny wyrób jest lepszy w smaku? Cóż, niekoniecznie, i nasz test tego dowiódł. Czekolada, która w 99% składała się z miazgi kakaowej, została odebrana, delikatnie mówiąc, mało entuzjastycznie. „Chyba nie miałbym ochoty zjeść jej dużo. Mało zresztą też nie” – uznał Michał. „Mam wrażenie, jakbym jadł świeczkę” – dodał Artur. Czekolada, która zawierała około 50% miazgi (a więc była bardziej gorzka od czekolad oferowanych w sklepach jako „gorzkie”), została z kolei oceniona przez większość jako… słodka! Okazało się więc, że w tym przypadku wiele zależy od kontekstu i skali porównawczej.

WERDYKT: w tym przypadku mniej znaczy więcej (smaku), a zatem 50% kakao (wynikiem 6-0).

Parówki mięsne vs parówki sojowe

Parówki mięsne vs parówki wegetariańskieParówki mięsne vs parówki wegetariańskie Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Niby mamy porównać dwie parówki, ale dostaliśmy do spróbowania tylko jedną – stwierdził Krzysztof, który wciąż nie przyjmuje do wiadomości, że produkty wege można określać „mięsnymi” nazwami. Czy parówka wegetariańska może stanowić alternatywę dla tej prawdziwej? „Teoretycznie tak, ale choć wygląda podobnie jak oryginalna, to w smaku ma się do niej nijak. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś, kto zaczyna dietę wegetariańską, mógłby ją potraktować jako odpowiednik mięsa” – stwierdził Michał. „Sojowa smakowałaby mi wtedy, gdybym mógł ją zjeść z jakimś sosem. Sama w sobie ma smak neutralny, wręcz nijaki” – ocenił Piotr. „Dla mnie jest lepsza niż ta mięsna” – uznał Artur.

WERDYKT: mięsne (wynikiem 5-1). A jeszcze lepiej żadne.

Pulpety w sosie pomidorowym mięsne vs pulpety w sosie pomidorowym wegetariańskie

Pulpety w sosie pomidorowym mięsne vs pulpety w sosie pomidorowym wegetariańskiePulpety w sosie pomidorowym mięsne vs pulpety w sosie pomidorowym wegetariańskie Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

W przypadku pasztetów i parówek rozpoznanie wersji z mięsem i bez nie stanowiło żadnego problemu. Mogło się wydawać, że z pulpetami będzie podobnie, jednak na samym początku Piotr uznał, że pulpety wegetariańskie są tymi mięsnymi. Opinie co do jednych i drugich były zresztą mocno podzielone. Marek stwierdził, że wegetariańskie mają o wiele ładniejszy zapach (nie był zresztą odosobniony w tym poglądzie – zgodzili się z nim Artur i Krzysztof), ale bardziej pochwalił smak mięsnych. Krzysztofowi również bardziej smakowała opcja mięsna. Wegetariańskie za smaczniejsze uznali Michał i Artur, który dopatrzył się w składzie kaszy – jak się później okazało słusznie. Michał głosował zgodnie ze wspomnianą już zasadą, że przy tanich produktach lepiej zdecydować się na wariant wegetariański, zwłaszcza że w testowanych klopsikach mięso i tak stanowiło zaledwie 24% dania.

WERDYKT: wegetariańskie (wynikiem 4-2). Ewentualnie hybryda – mięsny pulpet i sos z wersji wege.

Serek wiejski vs serek bez laktozy

Serek wiejski vs serek bez laktozySerek wiejski vs serek bez laktozy Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Chociaż na opakowaniu brak laktozy jest wymieniany jako główna różnica względem zwykłego serka wiejskiego, to w jego składzie znajduje się jeszcze jeden znaczący element, który wpłynął na ocenę testujących. Mowa o zawartości tłuszczu, który w dużym stopniu kształtuje smak. Ale – jak się okazało – nie wszystkim. Krzysztof stwierdził, że w serku bez laktozy „czegoś mu brakuje”, ale Piotr miał dokładnie odwrotne wrażenie („ten drugi jest jakiś inny”), a Marek sam przyznał sobie „dwóję z nabiału”, ponieważ nie znalazł różnic. Zauważył je Michał, który uznał, że serek tradycyjny ma mniej tłuszczu. Podobnego zdania był Artur, dla którego serek wiejski bez laktozy smakował bardziej słono. Tu jednak nie laktoza odegrała główną rolę, ale tłuszcz właśnie – w wersji tradycyjnej było go zdecydowanie mniej, a co za tym idzie, intensywność smaku była mniejsza. No, przynajmniej dla niektórych.

WERDYKT: jednak tradycyjny (wynikiem 4-2).

Wafelki z cukrem vs wafelki bez cukru

Wafelki bez cukru vs wafelki FamilijneWafelki bez cukru vs wafelki Familijne Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Czy wafelki z nadzieniem bez cukru mogą być smaczniejsze od tradycyjnych? Nasz test dowiódł, że na to pytanie jak najbardziej można odpowiedzieć twierdząco. Wersja bezcukrowa najbardziej przypadła do gustu Michałowi, Arturowi i Krzysztofowi – pierwszy z nich był bardzo zaskoczony i powiedział, że nigdy by się nie spodziewał, że słodycze bez cukru mogą być lepsze od tradycyjnych. Drugi dodał, że wafelki z cukrem są za słodkie, wręcz mdłe. Piotr był odmiennego zdania: „Dla mnie słodycze mają być słodkie. I dlatego pierwszy [z cukrem – przyp. red.] smakuje mi bardziej”. Marek się z nim zgodził: „Może i jest za słodki, ale mnie to szczególnie nie przeszkadza”. Można by się spodziewać, że skoro wafelki bez cukru zostały przez część testujących uznane za lepsze, to będą sporo droższe od tych zwykłych. Nic bardziej mylnego, jak mawia pewien popularny youtuber – opakowanie kosztuje około 4 zł.

WERDYKT: bez cukru (wynikiem 4-2). Równie smaczne i też słodkie.

Cukier vs ksylitol

Cukier vs ksylitolCukier vs ksylitol Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Aby sprawdzić, która z obu substancji jest smaczniejsza, testujący otrzymali dwie posłodzone nimi herbaty (chociaż właściwie należałoby napisać, że jedna z nich została „poksylitolowana”). Efekt był taki, że prawie żaden z nich (poza Piotrem) nie był w stanie wskazać, w której herbacie jest cukier, a w której jego zdrowszy odpowiednik. Do obu kubków trafiła taka sama ilość każdej substancji i okazało się, że cukier jest słodszy od ksylitolu.

WERDYKT: 3-3. To zależy, czy jesteś na diecie. Kilogram ksylitolu kosztuje 30 zł, ale ma aż 40% kalorii mniej.