NIEWYSPANIE – powiedzenie w towarzystwie: „dzisiaj spałem 9 godzin”, może wzbudzić konsternację. Bo w dobrym guście, wbrew zaleceniom lekarzy, jest nie spać. Bo „tyle pracy”, bo „wypuścili nowy sezon duńskiego serialu”, bo „nie mogłem się oderwać od Houellebecqa”, bo „znajomi wpadli na wino i siedzieli do nocy”.

KAMIENICA – już nie „apartament”, nawet nie „loft”, jakże modny przed dekadą. Dziś modna jest kamienica. Prawdziwa, z duszą, w centrum miasta. Z oryginalną podłogą, najlepiej w jodełkę, piecem kaflowym, wysokim stropem, może być z menelem na parterze, który umiejscawia nas wśród zwykłych ludzi.

EDYCJA LIMITOWANA – zwana też „limitowanym dropem”. Niedługo hitem będzie coś, co powstało w zwykłej kolekcji. Bo limitowane mogą być już nie tylko buty od Kanye’go Westa (choć dziś modne są azjatyckie marki), ale też jogurt Fantasia.

ZAANGAŻOWANIE SPOŁECZNE – „jak może ci być obojętny los fok?”, „stop ustawie kagańcowej”, „solidarni z paryżanami”. Bywanie na protestach stało się modne. I chwalebnie. Gorzej, jeśli zaangażowanie kończy się na kanapie własnego domu ze smartfonem w dłoni.

MÓWIENIE NAZW FILMÓW I SERIALI PO ANGIELSKU – no bo przecież seriale ogląda się bez napisów, filmy w oryginale, Netflix też wygodniej mieć zainstalowany po angielsku. Jest więc „Big Bang Theory”, a nie „Teoria wielkiego podrywu”, „oglądałeś nowy sezon Suitsów?”, a nie „w Garniturach”. No i przede wszystkim wszyscy oglądamy „Black Mirror”, a nie…? No właśnie, nawet nikt nie wie.

Szycie na miarę - snobizm naszych czasówSzycie na miarę - snobizm naszych czasów Shutterstock

SZYCIE NA MIARĘ – żaden logotyp, nawet od największego projektanta, nie robi tak roboty jak monogram na koszuli szytej na miarę.

UDAWANIE NIETURYSTY BĘDĄC TURYSTĄ – czyli w Wenecji nie chodzi o to, żeby iść na plac św. Marka. W Krakowie należy omijać Rynek szerokim łukiem. Obsesja bycia posądzonym o bycie turystą (choć się nim właśnie jest) objawia się nawet tym, że ktoś poszukuje miejsc nieturystycznych w miejscach, do których nigdy nie dotarli turyści (patrz: Biszkek).

KOLEKCJA KAPSUŁOWA – kilkanaście elementów odzieży, które wzajemnie do siebie pasują i można je dowolnie ze sobą łączyć. Wypuszczane w formie krótkiej kolekcji w ramach szerszej kolekcji. Brzmi tajemniczo i kosmicznie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Wszyscy jesteśmy snobami. O współczesnych snobizmach

WINYLE – wychowankowie plików ze stratną kompresją dźwięku (czyli głównie mp3) zapragnęli pozować na melomanów. Bo winyl to przecież dusza, trzaski, prawdziwa muzyka. Choćby gramofon pochodził z Biedronki i był używany raz na kwartał.

Torfowa whisky jest obecnie niezwykle cenionaTorfowa whisky jest obecnie niezwykle ceniona Shutterstock

TORFOWA WHISKY – „balaś”? „jack”? „jaś wędrowniczek”? Oj nie, w tym sezonie pijemy „jakieś mocne torfiaki z wyspy Islay”. Choć wykręcają mordę i zalatują benzyną, to pijemy je z kamienną twarzą i sauté, co najwyżej „on the rocks”.

BESPOKE – już nie tylko garnitur może być bespoke (to metoda szycia miarowego droższa niż made to measure). Bespoke może być też wyposażenie samochodu, oferta biura podróży czy sprzęt grający. Bespoke, czyli robiony na zamówienie (czyt: nikt inny takiego nie ma, jestem wyjątkowy). No i droższy.

TOKARCZUK – „czy już przeczytałeś »Księgi Jakubowe«?”, „czytałem Tokarczuk, zanim dostała Nobla”, „piękna była mowa naszego czułego narratora”. Bawią grupy osób z książkami Tokarczuk pod pachą wsiadających do samolotu, by ludzie widzieli, jacy to z nich intelektualiści. A jeszcze bardziej bawią ci, którzy do tego samolotu Tokarczuk nie wezmą, bo jeszcze ktoś pomyśli, że dopiero nadrabiają zaległości.

STARE SAABY – czyli „kiedyś to była motoryzacja”. Wielu poszukuje saaba w dobrym stanie. Najlepiej model Saab 900, cabrio i z zielonym lakierem, by pasowało do niego określenie „krokodyl”.

NIECHODZENIE DO GALERII HANDLOWYCH – no bo przecież wszystkie niezbędne zakupy można zrobić w concept storach, pop-up shopach, second-handach, na „targach rzeczy ładnych” i biobazarach.

CATERING DIETETYCZNY – czyli „bycie na pudełkach”. Wkroczył na groupony, więc można go załapać w dobrej cenie. Jedzenie to jest zdrowe (dbam o siebie), nie najtańsze (inwestuję w siebie) i niskokaloryczne (potrafię się zmobilizować do diety). Szkoda, że nieekologiczne, bo w plastikach.

NIEANGLOJĘZYCZNA KINEMATOGRAFIA – im dziwniejszy język (ostatnio wszystkie bliskowschodnie), tym lepiej. Oczywiście zawsze z napisami „bo lektor zabija naturalne odgłosy filmu” (co jest akurat prawdą).

NIEPOSIADANIE TELEWIZORA – a przede wszystkim głośne mówienie o tym. „Bo tam same bzdury”, „telewizja skretyniała”, „kto w ogóle ogląda te »Królowe życia«?”. Często te same osoby królują w wysyłaniu durnych filmów z YouTube’a.

KRYTYKOWANIE NAJNOWSZEGO FILMU WYBITNEGO REŻYSERA – czy to Tarantino („nie przebrnąłem przez »Pewnego razu w Hollywood«”) czy Allen („skończył się na »Drobnych cwaniaczkach«”).

ZAGRANICZNA PRASA – „polski »Vogue« to beznadzieja, ja od zawsze czytam brytyjskiego”, „ostatnio w »New Yorkerze« był świetny tekst o…”. Super, że mamy dostęp do międzynarodowej prasy, super, że znamy języki obce. Ale po co o tym opowiadać?

SZTUKA WALKI O NISZOWEJ NAZWIE – chodzi o to, żeby zabrzmiało tajemniczo. Capoeira już jest passé, niestety, ale takie combat kalaki, aikido, muay thai, kajukenbo czy krav maga brzmią lepiej.

UCZENIE SIĘ CHIŃSKIEGO – „Chiny za 10 lat wyprzedzą USA” – mówi się już od pół wieku. Mimo wszystko wielu jeszcze wierzy, że chiński stanie się nowym angielskim. Po trzech lekcjach jakoś zapał się kończy, wątek się urywa.