Pamiętam lata temu, niedługo po premierze Xboxa 360 pytano Billa Gatesa o jego stosunek do gier i konsoli. Stwierdził on wtedy wprost, że nie miałby nic przeciwko, gdyby zarząd podjął decyzję o skasowaniu dywizji zajmującej się grami oraz samym Xboxem. Ta wypowiedź pokazywała podejście do tego zagadnienia nie tylko samego Gatesa, ale generalnie ludzi w jego firmie. Na szczęście nie wszystkich.

Xbox był od samego początku bardzo ciekawą konsolą. Microsoft wystartował z platformą do grania dużo później niż konkurencyjne obecnie Sony i Nintendo. Pierwotnie koncentrował się na gamingu pecetowym. I robił to z sukcesami.

Xbox niechciane dziecko Microsoftu 

Wejście tego giganta na rynek konsolowy zwiastowało burzę, która okazała się ostatecznie słabiutkim wiaterkiem. Pierwszy Xbox miał ogromny potencjał i wiele gier, które zostały znakomicie przyjęte przez media branżowe, a co najważniejsze także przez graczy. Na dokładkę był niezwykle prosty do hakowania, co zdecydowanie wydłużyło życie tej konsoli. Poza samym graniem, po wymianie dashboardu służył wielu ludziom bardzo długo jako odtwarzacz multimediów i serwer plików, zanim modne stały się streamingi i dyski sieciowe.  

Trzeba podkreślić, że ekipa odpowiedzialna za powstanie Xboxa doskonale rozumiała Internet. Wynikało to zapewne z gigantycznego doświadczenia Microsoftu, który był w branży od bardzo dawna i w zasadzie przyłożył rękę, jeśli nie do powstania, to przynajmniej do rozwoju wielu technologii. W każdym razie, kiedy konkurencja w postaci Nintendo i Sony uznawała Internet jako środowisko średnio konieczne do funkcjonowania konsoli i maksimum ich oczekiwań oscylowało wokół aktualizacji oprogramowania, to Xbox sięgał już o wiele dalej.

Od samego początku jego istnienia postawiono na Xbox Live. Stworzono środowisko dla graczy z prawdziwego zdarzenia, dzięki któremu za pośrednictwem Internetu można było uczestniczyć w rozgrywkach multiplayerowych, wymieniać się opiniami, itd. Powstawało wtedy prawdziwe "community".

Dlatego można śmiało powiedzieć, że Microsoft był pionierem w tworzeniu dla Xboxa usługi działającej na zasadzie subskrypcji, dającej użytkownikom dostęp do szeregu usług oraz do sklepu z grami i aplikacjami z prawdziwego zdarzenia. To właśnie ich drogą poszedł później Netflix i jemu podobni, którzy tworzyli usługi oparte o abonament.

W 2005 roku miała miejsce premiera Xboxa 360. Była to konsola, mająca rywalizować z PlayStation 3 i Wii. Niestety Microsoft podjął kilka idiotycznych decyzji. Przede wszystkim postawiono na napęd DVD, który już wtedy postrzegany był jako przestarzały, a pojemność płyt zbyt mała dla gier. Dla porównania PlayStation 3 było wyposażone w Blu-raya. Co prawda Microsoft próbował ratować sytuację wypuszczając zewnętrzny napęd BR i pamiętam, że nawet dodawał do niego darmowy film - o ile pamięć mnie nie myli był to King Kong. Jednak ta "przystawka" była kosztowna i niefunkcjonalna, a więc przepadła z czasem, a gry zaczęły wychodzić na kilku płytach. Krążyły złośliwe dowcipy, że kiedyś w komputerach zmieniało się dyskietki, żeby pograć, a teraz płyty. W pierwszej edycji X360 zapomniano także o WiFi i także proponowano dodatkową antenę. Dopiero odchudzona wersja obsługiwała sieć bezprzewodową. Do tego dochodziły problemy z przegrzewaniem się konsoli, awaryjnością, RROD (Red Ring od Death) i sporym hałasem. Microsoft nie wpadł też na pomysł, żeby upchnąć zasilacz w środku konsoli. I po prawdzie udało mu się to na dobre dopiero w najnowszym Xbox Series X.

W każdym razie konsola sprzedawała się marnie, a w Japonii nawet nikt nie chciał na nią spojrzeć. Microsoft słono dopłacał też do każdej sztuki Xboxa. Prezesi PlayStation musieli wtedy solidnie ryczeć ze śmiechu, bo PlayStation 3 sprzedawało się znakomicie. Nawet Wii dawało sobie lepiej radę, mimo że nie dorównywało osiągami żadnemu z konkurentów. I to właśnie konsola Nintendo rozpętała modę na kontrolery ruchu. Każdy je chciał mieć i wróżył tej technologii niebywałą karierę. Jak się to skończyło, wie chyba każdy gracz. Microsoft wycofał się ze swojego Kinecta w erze Xboxa One, nie rozwijając go i co najważniejsze nie dając paliwa w postaci gier. Sony wytrwało dłużej, bo PS Move był jeszcze częściowo potrzebny przy goglach VR.

W 2013 roku pojawił się Xbox One, a później jego odchudzona wersja. I ta konsola dożyła do 2022 roku, kiedy to Microsoft ogłosił, że wysyła ją na emeryturę. Cindy Walker z Microsoft zdradziła w jednym z wywiadów, że aby skoncentrować się na produkcji Xbox Series X / S konieczne było wygaszenie wszystkich konsol Xbox One. Konsole poprzedniej generacji cieszyły się w 2020 roku wyższym popytem niż oczekiwano. Bez wątpienia było to zasługą pandemii. Mało tego, część wielkiego zainteresowania starszymi konsolami przeniosła się nawet na poprzedni rok, ale tym razem powodowała to niedostępność najnowszych produkcji Sony i Microsoftu.

Powód wygaszenia był bardzo oczywisty. Sprzęt się bardzo zestarzał. Procesor wewnątrz Xbox One pochodzi z 2013 roku i został pierwotnie zbudowany jako niedrogi mobilny APU. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że wtedy uratowało to firmę. Jednak nawet najlepsza mikroarchitektura procesora musi w końcu zostać ulepszona lub wycofana. Prawdą jest także, że w interesie Microsoftu leżało ostateczne odcięcie się od Xbox One. Marka została nadszarpnięta w momencie premiery konsoli przez słabą komunikację firmy i niektóre wybory projektowe dotyczące Kinecta. I chociaż Xbox One X naprawił wiele problemów poprzednika, to nie było szans, żeby udało się mu zmienić udział w rynku w konfrontacji z Sony. Tak nastała era Xbox Series X, czyli najnowszej konsoli Microsoftu. Tym razem Microsoft może spokojnie podjąć walkę z Sony, zwłaszcza że ma do dyspozycji ogromny atut w postaci Game Pass.

Dlaczego Game Pass jest taki ważny dla sukcesu Xboxa?

Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft. Co to oznacza dla graczy i dla PlayStation?Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft. Co to oznacza dla graczy i dla PlayStation? Microsoft

Przez długie lata Sony nie zrobiło nic, żeby utrudnić rozwój Xboxa. Cały czas bazowało na silnej sprzedaży w Japonii oraz na ekskluzywnych produkcjach. O ile w tym drugim wypadku był to spory zapas zaufania graczy dla PlayStation, to długi letarg jego producenta sprawił, że przegapiono wiele ważnych wydarzeń i okazało się, że Xbox w kilkanaście miesięcy stał się trzecią siłą na świecie. Microsoftowi udało się dokonać tego wszystkiego dzięki zmianie nastawienia do konsoli. W końcu "góra" zrozumiała, że można dzięki niemu zarabiać gigantyczne pieniądze. Myślę, że sprawcą tego sukcesu jest także Phil Spencer kierujący Xboxem.

Zdecydowane inwestycje w rozwój Game Passa okazały się doskonałym posunięciem. Gracze szybko zauważyli, że subskrypcja daje im dostęp do ogromnej biblioteki gier. Z czasem doszło do połączenia z Xbox Livem i EA Access. Dzięki temu powstała świetna usługa za rozsądne pieniądze. Jednak to był dopiero początek ataku na rynek gamingowy.

Wraz z ZeniMax Microsoft dostał - The Elder Scrolls, Doom, Fallout i nie tylko

Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft. Co to oznacza dla graczy i dla PlayStation?Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft. Co to oznacza dla graczy i dla PlayStation? Microsoft

Kiedy w 2021 wydawało się, że Xbox jest w ogromnym kryzysie w sieci pojawiła się niesamowita wiadomość. Microsoft sfinalizował umowę kupna ZeniMax Media Inc., spółki macierzystej kilku popularnych studiów, za oszałamiającą wtedy kwotę 7,5 miliarda dolarów.

Po pierwsze, przejęcie to dało Microsoftowi bezpośrednią kontrolę nad słynnymi seriami Elder Scrolls i Fallout – jednymi z największych i najpopularniejszych serii w branży gier, za którymi stoją dziesiątki lat historii (i miliony fanów).

Po drugie zakończyło to rywalizację Bethesdy z Obsidianem. Oba studia robiły bardzo podobne tytuły. Wystarczy wymienić Avowed, mającego być wielką odpowiedzią Obsidiana na Skyrim. Wyobraźcie sobie wspólną moc obu tych zespołów, dzielących się doświadczeniem i produkujących gry razem. Może następca fantastycznego Fallout: New Vegas?

Oprócz Bethesda Game Studios, Microsoft pozyskał także Elder Scrolls Online oraz prawdziwą petardę w postaci id Software (studia odpowiedzialnego za Dooma i Quake’a), Arkane, Machine Games, Tango Gameworks i wiele innych pomniejszych. W sumie 23 studia tworzące ponadczasowe gry.

Decyzja Microsoftu o przejęciu ZeniMaxa była doskonałą odpowiedzią na rosnącą popularność PlayStation 5. Z powodu braku szczególnie silnych ekskluzywnych tytułów, Xbox Series X prawdopodobnie zaczynał tracił wiele w oczach graczy, ale w związku z tą umową, sytuacja zmieniła się całkowicie.

John Carmack, współzałożyciel id Software i główny programista Dooma, Quake’a, Wolfensteina 3D i innych, z zadowoleniem przyjął posunięcie Microsoftu.  

Myślę, że Microsoft będzie dobrą firmą macierzystą dla tych gier, a ponieważ nie mają do mnie pretensji, to może będę mógł ponownie zająć się niektórymi z moich starych tytułów - napisał na Twitterze Carmack. 

Z kolei Todd Howard, reżyser i producent wykonawczy w Bethesda Games, mówił, że Microsoft pomógłby podzielić się „głęboką wiarą studia w fundamentalną moc gier", nazywając firmę Bethesda „najdłuższym i najbliższym partnerem". 

Popełnił on nawet dość patetyczny wpis na Twitterze: 

Podobnie jak w przypadku naszego pierwotnego partnerstwa, podzielamy głębokie przekonanie o fundamentalnej sile gier, ich zdolności do łączenia, wzmacniania i sprawiania radości - napisał Howard. I przekonanie, że powinniśmy to przekazać każdemu - niezależnie od tego, kim jesteś, gdzie mieszkasz lub na czym grasz.  

Cios w serce PlayStation - Microsoft przejmuje Activision Blizzard

Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft. Co to oznacza dla graczy i dla PlayStation?Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft. Co to oznacza dla graczy i dla PlayStation? Microsoft

O ile przejęcie Zenimaxa wydawało się niezwykle drogim kontraktem, to wchłonięcie Activision Blizzard przyprawia o zawrót głowy. Była to największa dotychczas tego typu transakcji na rynku gamingowym. Wyceniana na 68,7 miliarda dolarów fuzja zmieniła krajobraz branży gier wideo i wyniosła Microsoft na trzecią pozycję wśród firm zajmujących się grami wideo na świecie.

W ramach umowy Microsoft pozyskał prawie 10 000 pracowników Activision Blizzard. Zwiększył również swoje możliwości wydawnicze i produkcyjne (w tym e-sportowe) do łącznie 30 wewnętrznych studiów deweloperskich. Wystarczy wymienić tylko takie marki jak: Call of Duty, Candy Crush, Tony Hawk, Overwatch, Diablo, Spyro, Hearthstone, Guitar Hero, Crash Bandicoot, StarCraft czy Warcraft.

Microsoft nie miał solidnej oferty gier mobilnych, ale klejnotem koronnym Activision jest producent gier tego typu, czyli King, który w zeszłym roku odnotował około 1 miliarda dolarów zysku operacyjnego. W szczególności jest to zasługa Candy Crush, która według firmy badawczej SensorTower od 2014 roku wygenerowała 7,1 miliarda dolarów zysków. 

Dzięki umowie Microsoft staje się właścicielem całej własności intelektualnej Activision i planuje dodać bibliotekę gier tej firmy do Xbox Game Pass. Podobnie jak rok wcześniej zrobił to z grami Bethesdy. Tytuły Activision Blizzard to łącznie 400 milionów aktywnych graczy w 190 krajach. 

Jest też duża szansa, że Microsoft szybko posprząta po aferach w Activision i wyciszy pozostały po nich niesmak. Nie wiadomo co stanie się z Bobem Kotickiem, ale nawet jeśli zostanie zwolniony, to zapewne odejdzie z ogromną odprawą.  

Sony i PlayStation są w trudnej sytuacji

Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft. Co to oznacza dla graczy i dla PlayStation?Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft. Co to oznacza dla graczy i dla PlayStation? Sony

Cudowne, spokojne i beztroskie lata PlayStation skończyły się na zawsze. Teraz Sony zaczyna wykonywać coraz aktywniejsze ruchy, żeby utrzymać ludzi w swoim ekosystemie i pozyskiwać nowych graczy. Ma mocno pod górkę, bo okres pandemii również dał się mu solidnie we znaki. Konsol PlayStation 5 jest wciąż za mało, a na półkach w sklepach widać raczej Xbox Series X. Na dokładkę Xbox Game Pass urósł do 25 milionów subskrybentów, co stanowi solidny wzrost w porównaniu z 18 milionami zgłaszanymi w styczniu ubiegłego roku.

Paradoksalnie, sukces Xboxa może przysłużyć się właścicielom PlayStation 5. Sony musi w końcu coś robić, żeby ludzie chcieli kupować jego konsole. Warto tu wspomnieć, że ignorancja Sony była ogromna. Przypomnijcie sobie - premiera PlayStation 3 i brak systemu trofeów, które jest jedną z większych zachęt do grania.

Sony dopiero w zeszłym roku zaczęło działać na poważnie w Internecie. PlayStation 5 w końcu działa w sieci i ma całą i to bardzo sprawną obudowę tego typu pod grającego. Jednak stało się to o wiele za późno.

Jeszcze w grudniu ubiegłego roku Bloomberg raportował, że Sony pracuje nad usługą w stylu Xbox Game Pass dla PlayStation. Nosi ona nazwę kodową Spartacus i połączy obecne usługi PlayStation Plus i PlayStation Now. Podobno usługi będą dostępne na trzech poziomach płatności.

Nie ma co ukrywać, że dzięki Xbox Game Pass konsola Microsoftu bardzo często wygrywa w wyścigu po nowych klientów. Z drugiej strony Sony przenosi coraz więcej ekskluzywnych produktów na PC, co też osłabia argument za zakupem ich konsoli. Dlatego próba wprowadzenia wspomnianej wyżej usługi miałaby sens.

W tej chwili subskrypcja PS Plus i PS Now są łącznie droższe niż Xbox Game Pass Ultimate oferowanym przez Microsoft. Chociaż nie ma żadnych wskazówek, ile będą kosztować trzy poziomy w Spartacusie, można podejrzewać, że Sony będzie celowało w podobny przedział cenowy co Microsoft, żeby zadbać o konkurencyjność.

Najniższy poziom dostępu ma dawać korzyści podobne do tego, co oferuje obecnie PS Plus oraz możliwość gry online. Poziom wyższy to już pojawienie się PS Now i uwzględniać zalety PS Plus. Za to najwyższy i rzecz jasna najdroższy abonament ma obejmować wszystkie co powyżej i oferować dostęp do rozszerzonych wersji demonstracyjnych, a także do klasycznych gier z PS1, PS2 i PS3.

Hardkorowi fani PlayStation z trudem przełykają dotychczasowe ekskluziwy pojawiające się na PC poprzez Steam. Jednak jest to konieczność, jeśli Sony chce rywalizować z Microsoftem, którego Game Pass daje natychmiastowy dostęp do gier w wersji na konsole, ale także na komputery.

Jest też bardzo duże niebezpieczeństwo, że PlayStation zostanie odcięte od produkcji Activision i wystarczy tu wymienić Call of Duty, albo Blizzarda z Diablo na czele. Są jeszcze przecież inne tytuły, jak choćby Starfield i The Elder Scrolls 6. Co prawda Microsoft obecnie twierdzi, że nic takiego się nie stanie, ale prędzej czy później musi odciąć Sony od tego źródełka. W końcu nie po to wyłożono niespełna 70 mld dolarów.

Gracze PC są największymi wygranymi 

Patrząc na obecną sytuację, można stwierdzić, że prawdziwymi zwycięzcami są gracze komputerowi. Dzieje się tak dlatego, że wszystkie gry, tworzone na nowego Xboxa będą dostępne także na PC. Z drugiej strony kończy się też era niedostępnych, wspaniałych gier z PlayStation. One też, co prawda z lekkim opóźnieniem, trafiają na PC. Na ten rok naliczyłem dwa naprawdę znaczące ekskluzywne tytuły na PlayStation 5, a są to: God of War i Horizon. Jednak jestem niemal pewny, że za 2 lata powita je Steam lub inna usługa dla graczy pecetowych.