Metod antykoncepcji do wyboru jest całkiem sporo opcji. Nie da się jednak ukryć, że pod względem płci możliwości nie są rozłożone równo. Obecnie większość środków antykoncepcyjnych wymaga zaangażowania ze strony kobiet. Według raportu ONZ, pigułki hormonalne stosuje ponad 100 mln kobiet na świecie, czyli 9% z wszystkich w wieku rozrodczym. Jednak zabezpieczenie przed ciążą i chorobami przenoszonymi drogą płciową leży w interesie obu stron. Jak zatem podjąć decyzję, kto i w jakim zakresie odpowiada w związku za antykoncepcję? 

Po pierwsze: rozmowa o antykoncepcji

Niezależnie od etapu związku podstawą do decyzji o antykoncepcji powinna być szczera rozmowa. Dyskusja o potrzebach, wątpliwościach czy obawach pomoże określić oczekiwania obu stron. Wybór antykoncepcji wymaga akceptacji obojga partnerów. To w tym momencie możemy omówić, to co nam przeszkadza, np. preferencje odnoście prezerwatyw czy złe samopoczucie kobiety po tabletkach hormonalnych i zastanowić się nad rozwiązaniem, które usatysfakcjonuje wszystkich. Brak szczerości w tak intymnej, jak seks sferze związku nie rokuje dobrze i może być powodem do wielu frustracji.

Rozmowa daje też szansę na poszerzenie swojej wiedzy. Niestety edukacja seksualna w Polsce mocno kuleje i wciąż wielu dociera do dorosłości mając nikłą świadomość zagrożeń i możliwości, by się przed nimi chronić. 

Decydując o sposobie antykoncepcji nie sposób przemilczeć tematu kosztów. O ile paczka prezerwatyw na przygodne spotkanie to faktycznie niewielki koszt, o tyle zabezpieczenie się w stałym związku przy regularnym uprawianiu seksu może generować spore wydatki. 

Tabletki antykoncepcyjne wraz z wizytami u lekarza mogą kosztować nawet 1000zł rocznie. Niezależnie od tego, na jaki rodzaj antykoncepcji się zdecydujemy, nie ma powodów, by to jedna ze stron związku ponosiła całkowitą odpowiedzialność finansową. W końcu z seksu obie strony czerpią korzyści. 

Po drugie: kontrola

Wchodząc w nowy związek i decydując się na rozpoczęcie współżycia warto rozważyć wspólne poddanie się badaniom. Niestety wciąż pytanie partnera lub partnerki o aktualne wyniki badań często traktowane jest nie jak dbałość o zdrowie, a obraźliwe czepialstwo. Niestety to bardzo niebezpieczne myślenie. Według badań seksuologa Zbigniewa Izdebskiego ok. 90% Polaków uznaje, że HIV to problem który ich nie dotyczy. Z tego wynika jeszcze gorsza statystyka, mówiąca o tym, że w Polsce ok. 20% zarażonych wirusem HIV nie wie o swojej chorobie. A mówimy tylko o jednej z chorób przenoszonych drogą płciową.

Dla wielu zdrowie seksualne wciąż jest tematem tabu. Jednak czyta karta w postaci prawidłowych wyników badań otwiera inne możliwości w wyborze antykoncepcji. Szkoda z nich rezygnować ze względu na wstyd przed pytaniem o zdrowie.

Po trzecie: zaufanie 

Choć nowoczesne metody antykoncepcji całkiem nieźle spełniają swoją rolę, nie da się ukryć, że nawet najlepsze bywają nieskuteczne. Warto wziąć pod uwagę nie tylko wspólne stanowisko wobec ewentualnej wpadki, ale również indywidualne preferencje. Biorąc pod uwagę, że nie każdy seks oznacza od razu związek, trzeba rozważyć na ile kontrolę nad tym aspektem jesteśmy w stanie oddać drugiej osobie.

W stałym związku nie bez znaczenia będą również wspólne plany na przyszłość. Kiedy oboje mamy pewność, co do ilości posiadanych dzieci, kiedy zdrowie ogranicza kolejne plany reprodukcyjne, do wyboru dochodzą również bardziej stałe metody antykoncepcji. Nie zaskakujmy partnerki wazektomią, czy partnera implantem, jeśli nie jesteśmy pewni, że nie ma chęci posiadania wkrótce potomka. 

Dopiero biorąc pod uwagę wszystkie powyższe aspekty mamy szansę podjąć przemyślaną decyzję o odpowiedniej dla nas i naszego związku antykoncepcji. Niech szczera rozmowa stanowi fundamenty wspólnego wyboru, bo choć na co dzień to jedna osoba z pary musi pamiętać o łykaniu tabletek czy kupieniu prezerwatyw, to ostatecznie konsekwencje tej decyzji ponoszą wszyscy zaangażowani.