Strach o życie swoje i najbliższych, niepewność jutra, utrata całego dorobku, a właściwie życia, jakie się miało do tej pory to codzienność osób dotkniętych wojną. Muszą oni mierzyć się ze śmiercią, rozstaniem i poczuciem obezwładniającej bezradności. Są świadkami niewyobrażalnego zła, które na długo zapadnie w ich pamięci. Według badań jeśli w następstwie traumatycznego doświadczenia dojdzie do rozwoju stresu pourazowego, to będzie on silniejszy i trwał dłużej, jeżeli został wywołany przez człowieka.

W języku greckim słowo trauma oznacza ranę. W tym wypadku będziemy mówić o ranie na psychice człowieka, którą wywołało skrajnie trudne doświadczenie. Do tych, które mają największy potencjał do wywołania traumy zalicza się przemoc w każdej swej formie, zagrożenie życia, utratę kogoś bliskiego, katastrofy naturalne, jak i te spowodowane przez człowieka. W trakcie wojny zbyt łatwo być świadkiem lub doświadczać wszystkich tych sytuacji.

Doświadczając traumy człowiek ma do czynienia z poczuciem bezradności, nie ma wpływu na to, co dzieje się wokół niego i jakie to będzie miało dla niego efekty. Strach, bezsilność i zaburzone poczucie bezpieczeństwa mogą być silniejsze, jeśli dana osoba odczuwa je nie tylko wobec siebie, ale również najbliższych, np. uciekając z dzieckiem z terenów objętych wojną.

W ramach europejskiego projektu Connect przebadano ponad 4000 uczestników wojen na Bałkanach – zarówno mieszkańców, jak i uchodźców. Celem było sprawdzenie, z jakimi zaburzeniami psychicznymi zmagają się oni najczęściej. Ponad 30% badanych cierpiało na zaburzenia lękowe, niewiele mniej, bo 28% na zaburzenia nastroju. Jednak najczęściej występującymi zaburzeniami były zespół stresu pourazowego i depresja.

Zespół stresu pourazowego (PTSD) po raz pierwszy obserwowano w XIX wieku u żołnierzy biorących udział w wojnie secesyjnej. Przypadłość tę nazywano wtedy „żołnierskim sercem". To wojna spowodowała doświadczenia tak trudne, że zarówno organizm, jak i psychika nie potrafiły wrócić do równowagi. Dziś już wiemy więcej nie tylko o tym jak przebiega PTSD, ale też że może je powodować znacznie więcej wydarzeń. Mimo to, w XXI wieku wciąż wiele osób zmagać się będzie ze stresem pourazowym właśnie ze względu na wojenne doświadczenia. Wiemy też, że doświadczać go będę nie tylko żołnierze biorący aktywny udział w walce, ale może on dotknąć również uciekających z domu cywili.

Objawy PTSD to przede wszystkim natrętne i powracające wspomnienia lub myśli dotyczące traumatycznego wydarzenia, trudności ze snem lub powracające koszmary senne, czy wrażenie ponownego przeżywania trudnego doświadczenia. Ponadto osoby cierpiące na zespół stresu pourazowego często unikają sytuacji, które mogłyby w jakiś sposób przypominać o traumie, odczuwają nadmierny lęk, czy reagują agresją. To wszystko sprawia, że ich codzienne funkcjonowanie jest utrudnione. Mają wrażenie, że zamiast ruszyć na przód, wciąż tkwią w traumatycznej przeszłości.

Zdrowienie w przypadku stresu pourazowego to proces. Nie ma dróg na skróty i magicznych pigułek. Podstawę będzie stanowiła terapia pod okiem psychoterapeuty specjalizującego w leczeniu traum. Praca może polegać na wzmocnieniu poczucia sprawczości, którą doświadczenie traumy odbiera. Warto zaznaczyć jednak, że nie każda osoba, która przeżyła traumatyczne wydarzenie, rozwinie objawy zespołu stresu pourazowego. Dużo zależy od wewnętrznych zasobów oraz sieci wsparcia.

To, co możemy zrobić na tym etapie, to przede wszystkim nie szkodzić. Przyjmując do siebie rodziny z Ukrainy, rozmawiając z osobami, które uciekły przed wojną, potrzebna jest duża wrażliwość. Nie należy wypytywać, naciskać, ani oczekiwać relacji z tego, co przeżyli. Warto być  za to uważnym i wysłuchać, jeśli tylko zechcą z nami rozmawiać. Konieczna może być pomoc w znalezieniu profesjonalnej opieki psychologicznej. To co z pewnością możemy zrobić, bez obawy o ponowne przeżywanie traumy, to pomoc w formalnościach, codziennych zadaniach i towarzyszenie w tych krótkich chwilach normalności.

O kosztach, jakie przyjdzie ponosić ofiarom wojny musimy pamiętać organizują pomoc. Już teraz należy zdać sobie sprawę z potrzeb, jakie za chwilę będziemy musieli realizować przyjmując do siebie setki tysięcy osób, których ostatnie doświadczenia z pewnością noszą znamiona traumy.