Ukraińcy już dwa tygodnie odpierają rosyjską inwazję i z każdym dniem zyskują coraz większe uznanie oraz wsparcie całego świata. O ich kolejnych heroicznych wysiłkach i osiągnięciach możemy dowiedzieć się choćby z mediów społecznościowych, bo wojna w Ukrainie to pierwszy konflikt zbrojny relacjonowany na taką skalę.

Zdecydowanie ma to swoje plusy, bo możemy liczyć na relacje od zwykłych obywateli, którzy najlepiej wiedzą, co dzieje się obecnie w ich domu, ale jednocześnie niesie ze sobą pewne zagrożenia. A mowa o fake newsach, które nie zawsze pojawiają się jako efekt złej woli (ba, czasem wręcz przeciwnie, mają dodawać otuchy!), ale niekiedy są celowym działaniem wrogich sił, które próbują w ten sposób deprecjonować drugą stronę albo wykorzystywać takie treści do własnych celów politycznych (np. propaganda Putina).

W ciągu ostatnich dwóch tygodni pojawiło się ich mnóstwo, ale niektóre przyciągnęły więcej uwagi niż inne. Jakie? Zobaczcie sami, bo może i Wy w nie uwierzyliście!

Obrońcy z Wyspy Węży

24 lutego 2022 roku już na dobre zapisze się w historii jako początek inwazji Rosji na Ukrainę, a jednocześnie dzień, kiedy dotarły do nas informacje o niezwykle odważnej postawie 13 pograniczników z ukraińskiej Wyspy Węży. Odmówili oni poddania wyspy i zamiast tego wypowiedzieli słynny tekst „Rosyjski okręcie wojenny, p… się!", co miało sprowokować Rosjan do wymordowania ich wszystkich. Ba, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski pośmiertnie odznaczył ich orderami Bohatera Ukrainy, tyle że… zupełnie niepotrzebnie, bo jak się okazało nie była to prawda. W poniedziałek, 28 lutego, udało się bowiem potwierdzić, że pogranicznicy wcale nie zginęli, a przynajmniej w czasie obrony wyspy (bestialska postawa rosyjskiej armii, biorącej za cel nawet cywilów, może oznaczać różne scenariusze) - walczyli tak długo, jak tylko starczyło im amunicji, a następnie trafili do niewoli.

Steven Seagal walczy pod Kijowem

Chociaż może trudno w to uwierzyć, wiele osób z własnej woli zrzeka się swojego obywatelstwa w zamian za rosyjski paszport (albo przyjmuje go jako kolejny) i nie brakuje wśród nich osób sławnych. Warto tu wspomnieć choćby urugwajską piosenkarkę i aktorkę Natalię Oreiro, francuskiego aktora Gérarda Depardieu czy samego Stevena Seagala, który jest uważany wręcz za dobrego przyjaciela Władimira Putina. O tym ostatnim zrobiło się głośno na początku marca, kiedy to zdecydował się na kontrowersyjny komentarz dotyczący rosyjskiej inwazji na Ukrainę - jego zdaniem odpowiedzialny za konflikt jest podmiot zewnętrzny, który wydaje ogromne sumy pieniędzy na propagandę, aby sprowokować oba kraje do niezgody. Nic więc dziwnego, że ktoś postanowił kontynuować wątek Seagala, produkując fake news, na który nabrali się nawet CNN i Joe Rogan, którego konto na Instagramie śledzi 14 mln osób! O co konkretnie chodziło? Post sugerował, że aktor był widziany razem z rosyjskimi siłami specjalnymi w okolicach Kijowa - jak jednak szybko się okazało 69-letni Seagal nie walczy po żadnej stronie, a przynajmniej z bronią w ręku na terytorium Ukrainy.

Upiór z Kijowa, rosyjskie czołgi na eBayu i inne, czyli. uwaga na fake newsy!Upiór z Kijowa, rosyjskie czołgi na eBayu i inne, czyli. uwaga na fake newsy! Twitter

Upiór z Kijowa

W sobotę 26 lutego mogliśmy z kolei zobaczyć w akcji ukraińskiego pilota MiG-29, który z miejsca został nazwany Duchem czy Upiorem z Kijowa, a wszystko za sprawą bohaterskiej obrony nieba nad stolicą Ukrainy i zestrzelenia w ok. 30 godzin aż 6 wrogich samolotów. W tak krótkim czasie strącił dwa myśliwce wielozadaniowe Su-35, dwa szturmowce Su-25, myśliwiec Su-27 oraz inny MiG-29, co sugerowało, że mamy do czynienia ze znakomicie wyszkolonym i doświadczonym pilotem. Celowo piszę zobaczyć, bo do materiału udostępnionego na ukraińskojęzycznych stronach dołączony był materiał wideo z popisami Ducha, które wyglądały niezwykle imponująco. Nie trzeba było jednak długo czekać na dementi, bo chociaż nikt nie kwestionuje istnienia pilota i jego umiejętności (choć pojawiły się też głosy, że zestrzelone samoloty to wspólne osiągniecie wielu pilotów), a już na pewno podtrzymywania na duchu i zagrzewania Ukraińców do walki, to sam film okazał się… nagraniem z gry wideo!

 

Wojna w Ukrainie to "żart"

Wkrótce po inwazji Putina na Ukrainę w sieci pojawił się też szereg wpisów sugerujących, że tak naprawdę nie ma żadnej wojny. Na dowód w mediach społecznościowych pokazywane były osoby, którym ktoś nanosi na twarz i ciało sztuczną krew, co miało potwierdzać, że Ukraina wymyśliła sobie wojnę i za pomocą aktorów próbuje zrobić z siebie ofiarę rosyjskiego ataku. I choć brzmi to co najmniej absurdalnie, to wpisy zgromadziły miliony odsłon! W tym samym kontekście często pokazywane były też zdjęcia z Fox News, na których można było zobaczyć dwóch Ukraińców trzymających w rękach coś, co wygląda jak drewniane karabiny oraz nagranie z czarnymi workami na zwłoki, które nagle się poruszają.

Co ciekawe, wszystkie te dowody są "prawdziwe", tzn. nie zostały spreparowane, ale celowo udostępnione w nieodpowiednim kontekście. Aktorzy z twarzą umazaną sztuczną krwią pochodzą z planu zdjęciowego z 2020 roku, na którym kręcono ukraiński serial, ruszające się "zwłoki" to w gruncie rzeczy film z demonstracji aktywistów środowiskowych, więc w środku byli żywi ludzie, a mężczyźni z drewnianą bronią to ochotnicy w czasie szkolenia, które prowadzono w Ukrainie przed inwazją Rosji… właśnie na wypadek takiej inwazji.

Rosyjskie czołgi na eBayu

Kilka dni po inwazji Rosji na Ukrainę, a konkretniej w momencie, w którym coraz głośniej zaczęło robić się o Ukraińcach przejmujących rosyjskie czołgi i inne wyposażenie (pamiętacie słynnych Romów, którzy pochwalili się w sieci, że "p***********i czołg?), na profilu hakerskiego kolektywu Anonymous można było zobaczyć screen z pewnej ciekawej aukcji w serwisie eBay. Dowiadywaliśmy się z niego, że za jedyne 400 tys. dolarów można kupić używany rosyjski czołg T-72, w pełni działający, tyle że z odbiorem własnym w Ukrainie. Później widzieliśmy jeszcze kilka takich aukcji, ale eBay błyskawicznie zdejmował je ze strony - czy dlatego, że były fałszywe? I tak, i nie. Z jednej strony nie było prawdą, że Ukraińcy sprzedają czołgi odbite od Rosjan na aukcjach, ale z drugiej same aukcji były - nie oferowano na nich prawdziwych czołgów, a jedynie okraszono odpowiednimi zdjęciami, by zebrać trochę pieniędzy na pomoc Ukrainie (a przynajmniej tak twierdził jeden ze sprzedawców z naszego kraju). Przy okazji warto wiedzieć, że prawdą jest fakt, że ukraińskie władze zwolniły swoich obywateli z obowiązku zgłaszania zdobytych czołgów w rozliczeniu majątkowym.

Wołodymyr Zełeński uciekł do Polski

4 marca na hinduskich kanałach zaczęły pojawiać się nagrania i zdjęcia sugerujące, że ukraiński prezydent Wołodymyr Zełeński porzucił swój kraj i uciekł do Polski - taką narrację utrzymywał też jeden z rosyjskich parlamentarzystów. Pod materiałami nie brakowało również obraźliwych komentarzy, wskazujących, że "niczego innego nie można było się spodziewać po komiku" albo sugerujących, że to była "dobra decyzja, bo Rosja i tak dostanie to, co chce". Tyle że nie było żadnej decyzji, bo ukraiński prezydent od samego początku pozostaje w Kijowie razem ze swoimi najbardziej zaufanymi pracownikami i codziennie przemawia stamtąd do swoich obywateli, podtrzymując ich na duchu i wzywając Zachód do działania. I biorąc pod uwagę jego postawę, śmiało można zakładać, że pozostanie na stanowisku do końca… jaki by on nie był.

Upiór z Kijowa, rosyjskie czołgi na eBayu i inne, czyli. uwaga na fake newsy!Upiór z Kijowa, rosyjskie czołgi na eBayu i inne, czyli. uwaga na fake newsy! Twitter

Wołodymyr Zełeński na froncie

Informacje o ucieczce ukraińskiego prezydenta do Polski były z pewnością dziełem rosyjskiej propagandy, która chciała w ten sposób pokazać, że Zełeński nie nadaje się na ten urząd i ze strachu opuścił swoich obywateli. Nie brakowało jednak odpowiedzi drugiej strony, bo w sieci pojawiły się też informacje, jakoby Wołodymyr Zełeński aktywnie walczył z rosyjskim agresorem - dowodem były zdjęcia ukraińskiego prezydenta w okopach, ubranego w mundur. Wystarczyło jednak dobrze poszukać, żeby przekonać się, że w obu przypadkach mamy do czynienia z fałszywką, bo zdjęcia prezydenta w okopach faktycznie wykonano, ale w czasie wizyty w Donbasie w 2021 roku.

A może Wy zapamiętaliście jeszcze inne fake newsy? Koniecznie dajcie znać!