Ach, co to była za gra! "Wiedźmin 3: Dziki Gon" to zdecydowanie najlepsza gra wideo, jaka kiedykolwiek wyszła spod ręki polskiego gamedevu, bo choć mamy coraz więcej utalentowanych zespołów, które zdobywają popularność na skalę międzynarodową, to CD Projekt Red zawiesiło poprzeczkę naprawdę wysoko. Genialna interpretacja świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego na kartach wiedźmińskiej sagi, słowiański klimat, niebanalne zadania (również poboczne!), interesujące dialogi, poważne dylematy moralne, różne zakończenia i możliwości rozwoju postaci, a wszystko to okraszone przepiękną oprawą audiowizualną.

 

Tak, ciągle z sentymentem wspominam te ponad 100 godzin spędzonych z grą (podstawową wersją i dodatkami "Serca z kamienia" oraz "Krew i wino") i z pewnością nie tylko ja, bo statystyki mówią same za siebie - "Wiedźmin 3: Dziki Gon" ma na koncie ponad 250 nagród w kategorii Gra Roku! Co więcej, gra rozeszła się w ciągu dwóch pierwszych tygodni od premiery w 4 mln egzemplarzy, a koszty jej produkcji, wynoszące 300 mln zł, zwróciły się deweloperowi już pierwszego dnia. Jak łatwo się domyślić, obecnie - tj. prawie siedem lat po premierze - liczby wyglądają jeszcze bardziej imponująco, a mianowicie tytuł znalazł ponad 30 mln nabywców i ciągle może się pochwalić dużą popularnością.

W ubiegłym roku "Wiedźmin 3: Dziki Gon" zasilił ofertę zupełnie nowej dla siebie platformy, a mianowicie Nintendo Switch, a na przełomie 2021 i 2022 roku ponownie znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się gier w naszym kraju. Już rozumiecie, o jakiej popularności mowa? Nic więc dziwnego, że fani nie mogli się doczekać zapowiedzi kolejnej odsłony, szczególnie że CD Projekt Red od dawna powtarzało, że do wiedźmińskiego uniwersum jeszcze wszyscy wrócimy, bo nie zabija się kury znoszącej złote jajka, zwłaszcza mając w kieszeni wciąż ważną licencję.

I w końcu się doczekaliśmy - jeszcze kilka lat temu zapowiedź tego kalibru byłaby główną gwiazdą najważniejszych gamingowych targów na świecie, czyli E3, ale czasy się zmieniły, a wizerunek Redów został w ostatnim czasie mocno nadszarpnięty, więc oficjalne ujawnienie nowego "Wiedźmina" nastąpiło za pomocą… wpisu na Twitterze i z miejsca położyło stronę studia, bo tak wiele osób chciało dowiedzieć się więcej. Oznacza to, że "Wiedźmin" wciąż rozgrzewa serca graczy, którzy chcieliby ponownie zanurzyć się w jego magicznym świecie, ale… na ten moment jeszcze sobie poczekamy, bo śmiało można zakładać, że do premiery pozostało kilka lat.

Bo choć CD Projekt Red nie wypowiedziało się jeszcze na ten temat i nie zdradza praktycznie żadnych szczegółów, to albo jest niezwykle ostrożne (nauczone doświadczeniami "Cyberpunka 2077"), albo prace nad grą są jeszcze na bardzo wczesnym etapie. A czy coś w ogóle wiemy o samej grze? Tak, oto kilka faktów:

  • grafika towarzysząca zapowiedzi nowego "Wiedźmina" przedstawia amulet szkoły rysia, której w sadze Sapkowskiego oficjalnie nie ma, ale pojawiła się kiedyś w pewnym niekanonicznym opowiadaniu jako nowa wersja szkoły kota, założona przez wiedźmina Lamberta;
  • wspomniana grafika zawiera też napis "Rozpoczyna się nowa saga", co sugeruje najpewniej, że wydarzenia będą się kręcić nie wokół Geralta z Rivii, ale innego bohatera;
  • gra powstaje na silniku Unreal Engine 5 w ramach zaplanowanej na wiele lat współpracy technologicznej z Epic Games, który Redzi będą dostosowywać do własnych potrzeb.

Zdecydowanie więcej możemy jednak powiedzieć o tym, czego od "Wiedźmina 4" i studia CD Projekt Red oczekują gracze, bo od czasu premiery "Wiedźmina 3: Dziki Gon" cieszyliśmy się wieloma wybitnymi grami i wiemy, na co stać obecnie najlepszych deweloperów. Poza tym polskie studio ma wiele do udowodnienia, dlatego lepiej, żeby nowa gra...

…odbudowała zaufanie do studia

Zaczynamy dość nietypowo, ale olbrzymia wpadka CD Projekt Red z "Cyberpunkiem 2077" sprawiła, że nie można uniknąć tego tematu. Po "Wiedźminie 3" mieliśmy dostać grę, za sprawą której Redzi trafią do elitarnego grona najlepszych deweloperów na świecie, dumnie prezentując swoje dzieła obok Naughty Dog, Rockstara czy Sony Santa Monica, tymczasem wyszło gorzej niż źle. Przy premierze "Cyberpunka 2077" polskie studio mocno nadszarpnęło zaufanie graczy, serwując im produkt niedokończony, pełen błędów, na niektórych konsolach niegrywalny, a do tego pozbawiony części zapowiadanych opcji i po solidnym downgradzie graficznym. I choć na ten moment gra wygląda już dużo lepiej i można ją nawet uznać za solidną, to część graczy nie ma ochoty dawać jej drugiej szansy i trudno im się dziwić.

A czy mogą na nią liczyć sami Redzi? Trudno powiedzieć, najpewniej tak, ale startują z zupełnie innej pozycji - gracze już nie ufają im na tyle, by kupować wszystko w ciemno i zamówić w przedsprzedaży 8 mln egzemplarzy, jak to było w przypadku "Cyberpunka 2077". Mówiąc krótko, studio tym razem nie może sobie pozwolić na wielokrotne przekładanie premiery, wypuszczenie gry niedopracowanej i pełnej błędów czy prezentowanie jej na sprzęcie, którego osiągi będą niemożliwe do odtworzenia w domowych warunkach. Uczciwość, pokora i powrót do swojej najlepszej formy - to przepis na sukces!

 

…zachwycała grafiką, ale osiągalną w domowym zaciszu

Jak już wspomnieliśmy, jednym z wielu błędów towarzyszących promocji "Cyberpunka 2077" było prezentowanie gry na sprzęcie, który mają do dyspozycji chyba tylko naukowcy NASA… A mówiąc już całkiem serio, po premierze okazało się, że na części konsol gra jest niegrywalna i do tego wygląda zupełnie inaczej niż na materiałach promocyjnych (żeby nie powiedzieć, że wręcz tragicznie) - ba, nawet najmocniejsze pecety nie miały szans tyle z niej wycisnąć. Po fali negatywnych komentarzy CD Projekt Red nie miało więc innego wyjścia, jak tylko zorganizować akcję zwrotów i dać graczom szansę odzyskania pieniędzy, z czego duża część skorzystała.

Nie chcemy powtórki z rozrywki, ale jednocześnie chcemy grafiki na miarę obecnej generacji sprzętu - PlayStation 5 i Xbox Series X już zaczynają zachwycać możliwościami ("Horizon. Forbidden West" jest tego najlepszym przykładem!), ale jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa, więc nowy "Wiedźmin" za kilka lat będzie miał okazję wycisnąć z nich wszystkie soki. A że gra powstaje na silniku Unreal Engine 5, którego osiągi prezentowane na demach technologicznych wręcz zachwycają, to z nadzieją czekamy na fotorealizm i wszystkie nowoczesne technologie, jak path tracing czy śledzenie promieni w czasie rzeczywistym, które mają szansę nas zachwycić. Sięgnięcie po zewnętrzny silnik - wcześniej Redzi korzystali z własnego REDengine - ma też inną zaletę, a mianowicie oszczędza wiele czasu, który można przeznaczyć na prace nad samą grą.

 

…zabrała nas do "prawdziwego" świata

Chociaż na pierwszy rzut oka określenia "prawdziwy" i "fantastyczny" wzajemnie się wykluczają, szczególnie w kontekście takiego uniwersum jak wiedźmińskie, to jak najbardziej mogą ze sobą koegzystować. I już "Wiedźmin 3: Dziki Gon" był tego świetnym przykładem, zabierając nas w podróż pełną dylematów moralnych, trudnych decyzji, ciekawych osobowości, niejednoznacznych relacji, nierówności rasowej i wielu innych problemów, które zgodnie z zamysłem Andrzeja Sapkowskiego miały swoje podstawy w… naszej codzienności. To o co nam chodzi, skoro już poprzednia część miała to wszystko? Chcemy jeszcze więcej!

Od premiery "Wiedźmina 3" minęło już siedem lat i dużo się od tego czasu na rynku gier wydarzyło - z jednej strony dosłownie wysypało sieciowych gier, w których chodzi tylko i wyłącznie o eliminację przeciwników, a z drugiej mamy za sobą premiery takich tytułów, jak "Red Dead Redemption 2", "The Last of Us: Part II" czy "God of War", których historie powodowały prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Wywoływały uśmiech na twarzy, doprowadzały do frustracji (do tej pory pamiętam, jak przy jednej ze scen "The Last of Us: Part II" walczyłem ze sobą, by nie odłożyć pada na dobre, bo po prostu nie mogłem zrobić tego, co przewidzieli twórcy) i dosłownie wyciskały łzy z oczu - wszystko dlatego, że były na wskroś prawdziwe, nawet jeśli osadzone w mitologicznym świecie, jak "God of War", podobnie jak ich bohaterowie pełni wewnętrznych rozterek.

 

…stanowiła duże wyzwanie

Część osób pewnie zacznie w tym miejscu protestować, bo przecież nie wszystkie gry muszą być jak "Dark Souls", ale prawda jest taka, że trudno o grę, do której bardziej pasują wymagający system walki i piekielny poziom trudności niż "Wiedźmin". Bo choć walka z użyciem wiedźmińskich mieczy i znaków była w "Dzikim Gonie" zrealizowana bardzo poprawnie, to w pewnym momencie zaczynała być bardzo monotonna, dużo wybaczała i przestawała stanowić tak duże wzywanie, na jakie liczyli gracze. Co więcej, nie bardzo oddawała misterny charakter wiedźmińskiego stylu, pełnego skomplikowanych cięć, parowania, piruetów i innych akrobacji niezbędnych do pokonania potworów.

Dlatego już niedługo po premierze "Wiedźmina 3" można było usłyszeć głosy, że do gry lepiej pasował system walki z drugiej części, dużo trudniejszy i wymagający więcej umiejętności niż tylko mashowanie przycisków. Co ciekawe, jak ujawnił przy okazji jednego z wywiadów Konrad Tomaszkiewicz z CD Projekt Red, inspirowany właśnie "Dark Souls", a sama gra miała być pierwotnie równie trudna jak produkcje From Software, tyle że z różnych powodów zespół z tego zrezygnował. Może więc tym razem się uda? Wszystko zaczyna się spinać w sensowną całość.

 

…wykreowała kobiecą bohaterkę na miarę XXI wieku

Na koniec krótko - gracze chcą, aby to Ciri została główną bohaterką nowej sagi! Przyszywana córka Geralta z Rivii i pierwsza wiedźminka była postacią grywalną we fragmentach Wiedźmina 3 i spisywała się w nich fenomenalnie. Do tego to właśnie wokół jej postaci kręci się całe wiedźmińskie uniwersum, więc trudno wyobrazić sobie lepsze zastępstwo dla Białego Wilka. Ale czy to w ogóle możliwe? Jak wspominaliśmy wcześniej, medalion z grafiki należy do szkoły rysia, która powstała najprawdopodobniej na bazie kota, a Ciri taki właśnie medalion założyła na szyję w trzeciej części gry.

Poza tym ruch Me Too wywarł ogromny wpływ również na branżę gier i deweloperzy coraz częściej osadzają teraz kobiety w głównych rolach - bohaterki nie są już tylko ładne, ale przede wszystkim silne, błyskotliwe, odważne i radzące sobie w każdych warunkach równie dobrze jak ich męscy odpowiednicy. Wystarczy spojrzeć na Ellie i Abby z "The Last of Us: Part II", Larę Croft z nowych odsłon popularnej serii czy Aloy z "Horizon" - Ciri idealnie pasuje do tego grona! 

 

Czy wymagamy dużo? Zdecydowanie tak! Czy za dużo? Zdecydowanie nie! CD Projekt Red to niezwykle utalentowane studio, które nie bez przyczyny aspirowało do elitarnego grona najlepszych na świecie, a że po drodze powinęła mu się noga... Zdarza się, przynajmniej ma motywację, by wspiąć się na wyżyny własnych możliwości i udowodnić wszystkim, że nie bez przyczyny mówi się: "dobre, bo polskie".