Wyniosłem śmieci. Angielski na poziomie C1. Będę za 5 minut - najczęściej mijamy się z prawdą na własny temat. Chcemy zrobić dobre wrażenie, uniknąć konfliktu czy zakłopotania. Kłamstwo działa jak skrót, dodatkowy rzut kostką, który przynosi szybką nagrodę. Od kłamstwa można się uzależnić tak samo jak od alkoholu. Potrafi przynieść ulgę, jednak na dłuższą metę generuje sporo problemów.

Kiedy kłamiemy najczęściej

Sztukę kłamania ćwiczymy już w wieku 4 lat – to właśnie wtedy dzieci zaczynają rozumieć, że oszustwo może im się po prostu opłacać. Dorastamy z tą świadomością, trenując coraz bardziej skuteczne kłamstwa, aż stajemy się nastolatkami. Wtedy, wraz z pojawieniem się trądziku, pierwszej miłości i spaniem do 12, ilość wypowiadanych kłamstw znacznie rośnie. Według Roberta Feldmana, profesora psychologii i neuronauki, kłamstwo jest „smarem interakcji społecznych i pozwala przesuwać się im do przodu". Nie pozostawił złudzeń, mówiąc, że „kłamstwo jest nieodłączną częścią naszego życia".

Skoro nie potrafimy żyć, mówiąc zawsze prawdę, czy możemy się choć łudzić, że nie każde kłamstwo jest złe? Niezależnie od tego, w jakiej sprawie mijamy się z prawdą, kierują nami dwa powody: lęk przed stratą i pragnienie zysku. Kłamiąc z grzeczności, również zyskujemy – pozytywne relacje czy wdzięczność drugiej osoby. Często za lekkim kłamstwem stoi próba ochrony drugiej osoby, nie chcemy w końcu kogoś zranić. Jednak czy ukrywanie przed nim prawdy faktycznie jest dla niego dobre? I do kogo powinna należeć ocena, co jest dobre dla drugiej osoby? Alternatywą dla białego kłamstwa (tego błahego, grzecznościowego) może być milczenie. Często próbując podtrzymać rozmowę, zagadujemy ciszę i wyrzucamy z siebie słowa, w które dużo łatwiej wpleść kłamstwo.

Jednak i te rozważania można uznać za zbędne, kiedy do czynienia mamy z osobą, która chce być okłamywana. Obłożnie chorego nie będziemy na siłę uświadamiać, kiedy on postanowi zaklinać rzeczywistość i unikać konfrontacji z prawdą. Osoba zdradzana mimo wielu doniesień może w reakcji obronnej nie przyjmować do wiadomości prawdy, ale świadomie zanurzać się w kłamstwie drugiej osoby.

Być ze sobą szczerym

Jednak to nie partnerki i partnerzy, rekruterzy czy rodzice są głównymi odbiorcami kłamstw. Najczęściej okłamujemy samych siebie. Wyparcie, projekcje czy nierealna wizja samego siebie to sposoby, których się łapiemy, by we własnych oczach wypadać lepiej. Może się jednak okazać, że właśnie to kłamstwo będzie miało najkrótsze nogi. Tworząc fikcyjny świat, alternatywną rzeczywistość, wydaje się, że mamy kontrolę. W tym wypadku zdemaskowanie prawdy może rozsypać skrzętnie budowaną konstrukcję, a wraz z konsekwencjami kłamstw doprowadzić do depresji.

Niezależnie od rodzaju kłamstwa - większe tendencje do niego mają osoby inteligentne. Powodem może być fakt, że znacznie częściej udaje im się kłamać skutecznie. Skoro udało się raz, dlaczego nie próbować znów? Pozytywny efekt jest niejako zachętą do kolejnych oszustw. Osoby z niższym poziomem inteligencji częściej są na kłamstwie przyłapywane i rzadziej udaje im się osiągnąć zamierzony cel.

Oko w oko z mitomanem 

Z nadzwyczajną potrzebą kłamania mamy do czynienia w przypadku mitomanii. To zaburzenie osobowości, które objawia się skłonnością do patologicznego kłamstwa i wybujałych fantazji na własny temat. Osoby dotknięte tym zaburzeniem mają tendencje do tworzenia nieprawdziwych informacji o swoich sukcesach, niezwykłych wydarzeniach z życia czy stanie zdrowia. Wyolbrzymiają swoje zasługi, czasem wręcz w nierealny sposób, kreując się na bohatera – lub czasem zupełnie odwrotnie – przyjmując rolę ofiary. 

Różnicą między zwykłym kłamstwem a mitomanią może stanowić świadomość prawdy. Mitoman będzie wierzył w swe fantazje i nie będzie w stanie rozróżnić kłamstwa, gdyż utożsamia się z kreacją, którą tworzy. Nie ma też na celu osiągnięcia jakiejś konkretnej korzyści – w przeciwieństwie do zwykłego mijania się z prawdą. 

Niezależnie od powodu – kłamstwo może stać się bronią wymierzoną w nas samych. I choć szanse, że przejdziemy przez życie, racząc innych samą prawdą, są niewielkie, warto, nie zważając na potknięcia, próbować.