Huggy Wuggy zyskuje w ostatnim czasie sławę na miarę seryjnych przestępców - rodzice apelują o interwencję, a policja wydaje oficjalne ostrzeżenia i aż trudno uwierzyć, że chodzi o… bohatera gry wideo! Ale czy faktycznie mamy do czynienia z niebezpiecznym trendem na miarę niesławnych internetowych wyzwań, czy może jednym wielkim nieporozumieniem? Zacznijmy od początku…

Poppy Playtime

W październiku ubiegłego roku na rynek trafiła gra studia MOB Games zatytułowana Poppy Playtime, która wbrew swojej sympatycznej nazwie i tematyce, wskazującej na grę dla dzieci, przeznaczona była dla dużo starszego odbiorcy. Wszystko dlatego że mamy do czynienia z produkcją z gatunku survival horror, w której trafiamy do opuszczonej fabryki zabawek firmy Playtime Co. z zadaniem sprawdzenia, dlaczego 10 lat wcześniej zniknęli z niej wszyscy pracownicy. Na miejscu okazuje się, że to sprawka dużej humanoidalnej maskotki firmy, która żyje i nie ma przyjaznych zamiarów - to właśnie Huggy Wuggy!

Skąd zatem to "przytulaśne" imię, skoro mamy do czynienia z krwiożerczą bestią? Huggy Wuggy naprawdę lubi się przytulać, tyle że… na śmierć i pokazując swoje ostre zęby - to przecież survival horror, w którym zadaniem gracza jest rozwiązywanie zagadek, umożliwiających ucieczkę z tego przeklętego miejsca. Brzmi strasznie? Teoretycznie tak, bo o to właśnie chodzi w tym gatunku gier, ale szczerze mówiąc, na rynku nie brakuje lepszych straszaków - z mroczniejszą atmosferą, ciekawą historią, ładniejszą oprawą graficzną czy klimatyczną muzyką.

 

Gwiazda internetu

Skąd zatem całe to zamieszanie? I dlaczego właściwie piszemy o Poppy Playtime dopiero teraz, skoro od premiery gry minęło już ponad pół roku? Ano dlatego, że w ostatnich miesiącach główny bohater produkcji zaczął żyć swoim życiem… stając się sensacją internetu i pojawiając w kolejnych filmach publikowanych na YouTubie, TikToku i w innych mediach społecznościowych. Fani Poppy Playtime dosłownie zalali sieć materiałami inspirowanymi grą, piosenkami tematycznymi, zapisami przejścia czy poradnikami, które mają już na liczniku miliony odsłon.

Naprawdę grube miliony i wystarczy tylko wspomnieć, że youtube'owy rekordzista w tym temacie to materiał typu short, w którym możemy obejrzeć, jak ktoś podnosi brudną maskotkę Huggy Wuggy z ulicy, czyści ją, suszy suszarką i świeżutką kładzie do łóżka. Wynik? Film został odtworzony już… 135 milionów razy!

Raz, dwa, trzy. Huggy Wuggy jest zły!Raz, dwa, trzy. Huggy Wuggy jest zły! Fot. Youtube

Nie brakuje również animacji prezentujących alternatywną historię niebieskiego bohatera, lekcji malowania, poradników przygotowania kryjówki, w której Huggy Wuggy nas nie znajdzie, wyzwań rodem z gry przeniesionych do prawdziwego życia czy piosenek inspirowanych produkcją - najpopularniejsza to zdecydowanie Free Hugs, która pojawiła się na kanale TryHardNinja i została obejrzana blisko 5 mln razy.

 

Co w tym złego? Mówiąc szczerze, zupełnie nic…  pod warunkiem, że oglądają je osoby w odpowiednim wieku. Bo choć część z nich to kolorowe materiały luźno inspirowane Poppy Playtime i wykorzystujące jego popularność, inne mocniej nawiązują do mrocznego horrorowego klimatu oryginału i nie brakuje w nich brutalnych treści audiowizualnych. Zdecydowanie nie są więc przeznaczone dla dzieci, podobnie jak sama gra, a jednak do nich trafiają, bo sympatyczna nazwa bohatera usypia czujność rodziców. I tu pojawia się problem…

Huggy Wuggy na celowniku policji

W ostatnich tygodniach w sieci coraz częściej możemy przeczytać opinie rodziców, którzy informują, że ich dzieci są przerażone po obejrzeniu materiałów, w których pojawia się  Huggy Wuggy. Inne nie potrafią zaś oddzielić gry i filmów od rzeczywistości - Sky News przytacza historię 31-letniej Beth Buxton, której 3-letni syn usiłował wyskoczyć przez okno po tym, jak zobaczył podobne zachowanie w jednym z materiałów oglądanych przez starsze rodzeństwo, zapewniając przy tym, że to żaden problem, bo podobnie jak Huggy Wuggy umrze i zostanie przywrócony do życia. Co więcej, chłopiec miał opowiadać w szkole o zabijaniu i broni, jak gdyby było to normalne w jego domu.

Deal Parochial Primary School w hrabstwie Kent opublikowała natomiast ostrzeżenie dla rodziców, w którym informowała o niepokojących zachowaniach zaobserwowanych u dzieci. Te miały "odtwarzać grę na placu zabaw, przytulając się mocno i szepcząc sobie do ucha niemiłe rzeczy". Podobne ostrzeżenie pojawiło się też po drugiej stronie oceanu, a mianowicie na oficjalnym profilu facebookowym szeryfa amerykańskiego hrabstwa Lafayette, gdzie możemy przeczytać:

The Lafayette County Sheriff’s Office przyjrzało się pochodzeniu kontrowersji otaczających postać o nazwie Huggy Wauggy z gry wideo z gatunku survival horror zatytułowanej Poppy Playtime (...). Gra uczy młodszych odbiorców, że ich zabawki i inne rzeczy, z którymi wcześniej czuli się komfortowo, są teraz przerażające i mogą ich zabić. The Lafayette County Sheriff’s Office ostrzega rodziców w związku z serią materiałów wideo dotyczących bohatera gry Poppy Playtime imieniem Huggy Wuggy. Ostrzeżenie wynika z początkowo przyjaznych dzieciom treści, które bardzo szybko zmieniają się w koszmar (...). Nagrania zawierają nieodpowiedni język, kreskówkową reprezentację picia alkoholu, krew, dźgnięcia, dekapitacje, próby morderstwa, morderstwa, krwawe skutki wypadku samochodowego i inne - czytamy w poście na Facebooku.

 

Huggy Wuggy - winny! Ale czy na pewno?

W taki sposób zaczęła się internetowa nagonka na Poppy Playtime, jej dewelopera MOB Games, Huggy Wuggy, a nawet twórców internetowych treści, którzy są oskarżani o straszenie, demoralizowanie i szkodzenie najmłodszym użytkownikom. Wydaje się, że ponownie zaczyna działać mechanizm obarczania gier wideo za całe zło tego świata, tymczasem mało kto zwraca uwagę na sedno problemu. Tak, zabawkowa stylistyka Huggy Wuggy może być myląca, ale od początku było wiadomo, że mamy do czynienia z bohaterem horroru - potworem z długimi rękami i ostrymi zębami, których chętnie używa w mało szczytnym celu. Dlaczego więc oglądają go 3-letnie dzieci?

Oznaczyłem wideo jako "Nie dla dzieci" i nie pojawia się ono w aplikacji YouTube Kids. Nie ma tu żadnej "przynęty", która próbuje oszukać dzieci, że klikają w film ze słodkim bohaterem, a ukazuje się im potwór z gry indie. Huggy Wuggy jest strasznym potworem z gry, której nie stworzyłem i o tym jest właśnie piosenka - tłumaczy autor przywoływanego utworu Free Hugs, który spotkał się z wieloma niesłusznymi oskarżeniami w związku ze swoją twórczością.

Internet jest pełen treści nieodpowiednich dla najmłodszych i to do rodziców należy obowiązek zadbania, by ich pociechy miały z nimi jak najmniejszy kontakt, co w dzisiejszych czasach jest coraz trudniejsze, ale nie niemożliwe. Nie możemy przecież reagować paniką i burzą w sieci na każdy film, grę czy materiał wideo, który wygląda niewinnie, ale okazuje się zawierać treści potencjalnie niebezpiecznie dla młodego odbiorcy - wystarczy wspomnieć kultowe już "Happy Tree Friends" o słodkich zwierzątkach, którym nigdy nie udało się dotrwać do końca odcinka w jednym kawałku.

 

Szczególnie że wspomniane materiały z Huggy Wuggy, które faktycznie mogą być nieodpowiednie dla dzieci, są odpowiednio oznaczone, przez co nie ma możliwości ich wyszukiwania w YouTube Kids. Osobiście sprawdziłem serwis, korzystając z dostępnej wyszukiwarki, ale po wpisaniu frazy "huggy wuggy" lista wyników jest pusta, nawet jeśli wybierzemy starszą grupę dzieci, tj. 9-12 lat, co więcej, korzystanie z YouTube Kids zaczynamy od przeklikania ustawień kontroli rodzicielskiej, w której możemy w ogóle wyłączyć możliwość wyszukiwania.

Raz, dwa, trzy... Huggy Wuggy jest zły!Raz, dwa, trzy... Huggy Wuggy jest zły! Fot. Youtube

Mówiąc krótko, trend Huggy Wuggy może być potencjalnie niebezpieczny dla dzieci, podobnie jak wiele innych treści dostępnych w Internecie, które są nieodpowiednie dla młodego odbiorcy. Zamiast więc postulować o usunięcie większości zawartości sieci, warto skupić się na dostępnych mechanizmach ochronnych, jak różne opcje kontroli rodzicielskiej i rozmowach z najmłodszymi, bo podczas surfowania po Internecie czeka na nich niestety wiele zagrożeń gorszych niż potwór z gry wideo.