Zdecydowanie młodość przypada na inne lata. Nic dziwnego więc, że internet pełen jest memów na temat – mówiąc bardzo delikatnie – ułomności i kruchości żywota współczesnych trzydziestolatków. A to że się nabawią kontuzji, jak śpią na złym boku, a to że najlepszym prezentem jest organizer na leki, a nowy zapach to nie perfumy, ale maść na stawy. W tym wieku, kiedy podejmiesz ryzyko i wychodzisz na imprezę, jest na niej więcej jedzenia niż alkoholu, a wracasz do domu, nie niosąc buty nad ranem, tylko wieczorem, z resztkami sałatki, by zasnąć we własnym łóżku.

Ale przejdźmy do sypialni, to znaczy do sedna. Tylko jak zacząć, jak od godz. 18 marzysz już tylko o tym, żeby dzieci zasnęły, i sam ledwo trzymasz się pionu, fantazjując o śnie. Zmęczenie daje w kość tak bardzo, że marzysz jedynie o zbliżeniu z poduszką. Seks to nie lada wyczyn. Kiedy już dojdzie do tego momentu, smartwatch zalicza to jako trening, a następnego dnia masz zakwasy. I to w miejscach, w których się tego zupełnie nie spodziewałeś.

Mając lat naście czy dwadzieścia, trochę można było marzyć o własnej sypialni, niestety dostępną opcją było jedynie czekanie na moment, kiedy rodziców nie będzie w domu. Dziesięć lat później jest i sypialnia. Nie do końca własna, bo udział ma jeszcze bank, a ruch w niej jak na dworcu. W końcu nic tak nie urozmaica seksu, jak dziwnie przyglądający się pies, miauczący w kącie kot czy dziecko, które może w każdej chwili wpaść z niespodzianką. Presja czasu i widownia zapewnia niezapomniane doznania w łóżku.

I żeby nie było, że wiek tylko ze mną się tak srogo obchodzi. Z moich bardzo nieobiektywnych i nic niedowodzących badań wśród znajomych wynika, że po trzydziestce czujemy się staro i bardziej nam się nie chce, niż chce. Dołóżmy do tego wyniki badań Instytutu Kinseya, które dowodzą, że po przekroczeniu trzydziestki liczba kontaktów seksualnych w ciągu roku spada o ok. 20 proc. w stosunku do wyniku, którzy osiągają dwudziestolatkowie.

A będąc poważnym, to nie tak, że po trzydziestce wszystko siada. Często to po prostu moment, kiedy całą swoją uwagę skupiamy na czymś innym: dzieciach, pracy, codzienności. Związki mają już po kilka lat i trudniej zapałać radością na widok partnera czy partnerki, kiedy marzy się choć pięć minut tylko dla siebie. I to jest OK. Seksualność zmienia się wraz z nami. Z upływem czasu lubimy inne rzeczy, inne nas pociągają, a do jeszcze nabieramy odwagi.

Trzydziestka to dziwny wiek. Wokół są małżeństwa z niemal dziesięcioletnim stażem, dwójką dzieci i domem pod miastem, zamiast zaproszeń na wesela dostajesz plotki o kolejnym rozwodzie wśród znajomych, a z drugiej strony wciąż nie trudno o singli. Porównując z tą ostatnią grupą, seksualne dokonania kilkuletniego małżeństwa z dziećmi mogą wypaść blado. Złą robotę robi też rutyna. Codziennie wstajemy o tej samej porze, tą samą drogą jedziemy do pracy i w tym samym sklepie robimy zakupy. Tak samo też uprawiamy seks. Weekend - bo więcej czasu, wieczór - bo dzieci śpią, łóżko - bo najwygodniej. Pozycja też ta sama, bo sprawdzona. I jak tu przebierać nóżkami w oczekiwaniu, skoro nie wydarzy się nic nowego?

Na szczęście żaden wiek nie jest jednak granicą. Ba, są badania, które dowodzą, że to kobiety po siedemdziesiątce czerpią z seksu więcej satysfakcji niż czterdziestolatki. Jaka piękna perspektywa! Im już raczej dzieci nie płaczą, do sypialni nikt nie wbiega znienacka, a jak coś boli, no cóż, w tym wieku to żadna nowość. Ale i wcześniej można znaleźć plusy. Trzydzieści lat na karku to wystarczająco, by wiedzieć, czego się od życia i seksu oczekuje. Kiedy znamy czasem aż za dobrze partnerkę lub partnera, łatwiej porozmawiać i uczyć się siebie nawzajem. To, co nie przejdzie przez usta za pierwszym razem, jest znacznie prostsze, kiedy nie musimy się już siebie wstydzić.

Pozostaje tylko liczyć, że po czterdziestce, kiedy odeśpimy wszystkie nieprzespane noce, dzieci zaczną żyć swoim życiem i przestaniemy myśleć o tym, że na środę potrzebne są kapcie w kropki, czas odrobinę zwolni, a my będziemy się mogli nacieszyć sobą i odkrywać to wszystko, co przez poprzednią dekadę w seksie przespaliśmy.