Współcześnie wychowanie dzieci nie jest łatwe. Kiedy wejdziesz do internetu, dowiesz się, że absolutnie wszystko robisz źle i już powinieneś zacząć odkładać na terapeutę dla swojego dziecka. Na szczęście dzieci tego nie wiedzą i łatwo wybaczają rodzicielskie wpadki. Ale możesz zrobić coś naprawdę dobrze. Wyposażyć swojego syna w taki zestaw umiejętności, który przyda mu się przez całe życie. Jeśli sam nie masz pomysłu, co mogłoby się znaleźć na takiej liście, uprzejmie służę pomocą.

Oto 5 spraw, których powinieneś nauczyć swojego syna:

1. Prosić o pomoc

Być może należysz do tej grupy mężczyzn, którym mówiono, że musi sobie poradzić, że kto jak nie ty i że prawdziwy facet nie pyta o drogę. Więc teraz, choćbyś trzecią noc błądził w lesie, a GPS uparcie prowadził cię donikąd, nie zapytasz, bo prawdziwemu facetowi nie wypada. Nie rób tego swojemu dziecku. Pokaż, że proszenie o pomoc nie boli i w żadnym wypadku nie jest oznaką słabości. Świat nie działa tak, że skoro tobie było trudno, to innym też musi, a ciężkie życie kształtuje charakter. Można dotrzeć dalej i osiągnąć więcej, korzystając ze wsparcia najbliższych. Tylko trzeba wyraźnie o tę pomoc poprosić. I tu często zaczynają się schody. I żeby było jasne, nie ma nic złego w radzeniu sobie samemu. Jednak warto umieć rozpoznać, kiedy przestajemy sobie radzić, i potrafić wyartykułować prośbę o wsparcie bez poczucia wstydu i winy.

2. Płakać

Dużo bym dała, żeby nieszczęsne „chłopy nie płaczą" zniknęło z powierzchni ziemi i żeby już nikt nigdy tego nie usłyszał. Nie ma większej bzdury! Nie wierzę, że mężczyźni nie płaczą ze szczęścia, kiedy pierwszy raz widzą długo wyczekiwane dziecko. Nie płaczą, kiedy tracą ukochaną osobę? Kiedy ogarnia ich bezsilność? A może są jakoś inaczej zbudowani i z ich kanalików łzowych uwalnia się czysty testosteron? Łzy są OK - niezależni od płci. Płacz potrafi oczyszczać, ukoić, uwolnić od nagromadzonych emocji. Nie jest oznaką słabości, nie umniejsza bycia mężczyzną. Bez względu na to, czy spowodował go upadek i zdarte kolano, po raz pierwszy złamane serce czy po prostu bardzo zły dzień, pozwól swojemu synowi płakać. Kiedy dziecko czuje, że jego uczucia są akceptowane, ma szanse wzrastać w poczuciu bycia kochanym.

3. Złościć się

Złość jest tym uczuciem, które jako jedne z nielicznych społeczeństwo akceptuje u mężczyzn. Oni nie mogą być smutni, rozczarowani, podekscytowani. Za to z całą pewnością mogą być źli, wkurzeni czy nawet… jeszcze bardziej. Wtedy wolno im wszystko. Mogą być agresywni, wyzywać, bić. Jeszcze niedawno, kiedy Will Smith na oczach kamer walnął Chrisa Rocka, pół internetu tłumaczyło, że no OK, nieładnie, ale w sumie to miał prawo, bo się wściekł. Na szczęście coraz więcej osób zauważyło, że nie OK i że wcale nie miał prawa, a ze swoją złością powinien sobie poradzić w inny sposób.

I tu wkraczasz ty, cały na biało, ucząc swojego syna, że jak już będzie odbierał Oscara, to niech przy okazji nie leje innych po twarzy, tylko wyrazi swą złość w inny, bezpieczny sposób.

4. Szanować kobiety

Niestety, to coś, czego wciąż musimy się uczyć i pokazywać kolejnym pokoleniom, jak robić to w mądry sposób. I zupełnie nie mówię tu o kupowaniu kwiatków i otwieraniu drzwi. Uwierz lub nie, to zupełnie nie mówi o szacunku. Mam na myśli raczej równe traktowanie, respektowanie praw i zauważanie ich. Pokaż, że nie istnieje podział domowych obowiązków na te dla kobiet i mężczyzn. Od uruchamiania pralki nie maleje penis, a nikomu nie uschnie język, jeśli powie "psycholożka". Spraw, by nie oczekiwał od przyszłej partnerki obiadu i czystych skarpetek. Efektem ubocznym tej nauki może być samodzielność, za którą dorosły syn z pewnością ci podziękuje.

5. Przepraszać

Każdy się myli. Wszyscy kłamią. Nie da się inaczej. Bez względu na to, czy mówimy o czterolatku, który zwinął słodycze bez pytania, czy o dorosłym mężczyźnie, który zdradził – zasada jest ta sama. Należy przyznać się do popełnionych czynów, przeprosić i przyjąć na klatę to, co się z tym wiąże. Nie jest to lekcja, która dana raz działa już zawsze. Musisz przygotować się na wiele wykładów przypominających, a przede wszystkim na zajęcia praktyczne w terenie. Nie ma lepszej metody niż nauka przez obserwację. Jeśli potrafisz przeprosić swoje dziecko, bo zawaliłeś, zapomniałeś, nie dałeś rady dotrzymać słowa – jest duża szansa, że i twój syn będzie potrafił przepraszać.

I jak już nauczysz i pokażesz mu to wszystko, śmiało, zabierz go do lasu i pokaż, jak z pomocą zapałki, drucika i chusteczek zbudować namiot i upolować niedźwiedzia. Niezależnie od płci dziecka możesz z nim robić to wszystko, co zwykliśmy uznawać za typowo męskie zajęcia. A możesz też malować paznokcie i bawić się Barbie, pamiętając, że wychowujesz do bycia nie mężczyzną, ale człowiekiem. Jak uda się do bycia dobrym i szczęśliwym, to możesz uznać, że wykonałeś swą robotę perfekcyjnie.