Punkt pierwszy – pakowanie. Wydawałoby się tak niewiele, a jednak tak wiele może pójść nie tak. Począwszy od tego, że ona pakuje ogromną walizkę, a ostatnie swoje rzeczy dopycha do jego, a on na tygodniowe wakacje bierze jedną parę spodni, bo po co więcej. Pół biedy, jeśli na wakacje wybieracie się sami. Gorzej, jeśli w pakiecie macie dzieci. Te najmłodsze zdają się nie rozumieć idei pakowania i wszystkie wsadzone do walizki rzeczy są natychmiast, absolutnie potrzebne. Poza tym, oprócz własnych walizek musicie zabrać kolejną na ubrania dzieci, worek z zabawkami, reklamówkę z pieluchami, karton jedzenia i tonę innych rzeczy. Wykończeni? Spakowani? To przechodzimy dalej.

Czas na tetris w bagażniku. Ponoć właśnie po to na matematyce uczą nas geometrii. Niezbyt skutecznie, bo przy tej ilości bagaży nikt nie jest mocny. Ale jesteście coraz bliżej. Jeszcze tylko pozapinać wszystkich w fotelach, polecieć trzy razy do domu po kluczyki od samochodu, walizkę żony, trzecie dziecko, ustawić lusterka, GPS, wybrać muzykę… Tak, tylko czy wybór między "Baby Shark" a zapętlonym na jednym numerze Dawidzie Podsiadle to jeszcze wybór? Czy jako kierowca nie masz prawa decydować lub przynajmniej prawa do dwóch głosów? Możesz walczyć, tylko czy jeszcze masz siłę? Odpuszczasz. Za to nareszcie, wypchani po sam dach, w akompaniamencie "Zielonego ogórka", możecie ruszać w drogę.

Wcale niełatwiej jest, jeśli zdecydujecie się na podróż pociągiem lub samolotem. Na wszystkich spragnionych wypoczynku zastawiono tu sporo pułapek. Choćby samo wyjście z domu. Ja jestem typem, który na pociąg o 16 stawia się na dworcu punkt 12 i każdy, kto pojawia się później, jest w moich oczach skrajnie nieodpowiedzialny. Łącznie z moim mężem, który o 12 dopiero wyciąga walizkę z szafy, a na moje „spóźnimy się" reaguje żądzą krwi w oczach. No nie dogadamy się, więc już do pociągu wsiadamy całkiem obrażeni. Ale to dopiero początek.

Załóżmy jednak, że cali (i wciąż razem) docieracie na miejsce. I wtedy właśnie pada magiczne wręcz słowo ZAPOMNIAŁEM. Lub ZAPOMNIAŁAM, bo i kobiety są w tym równie dobre. I jeśli to jest szczoteczka do zębów, ładowarka czy nawet majtki – lekko nie będzie – ale wakacje da się uratować. Gorzej jeśli zapomniałam dotyczy zakręcenia wody, zamknięcia garażu czy wpuszczenia kota do domu. Wakacje macie szanse przetrwać, za to powrót do domu to może zagrażać waszemu życiu lub zdrowiu. I porada farmaceuty w niczym nie pomoże.

W czasie wakacji niezwykłą rolę odgrywa timing. Ty chcesz leżeć plackiem na plaży, a partnerka akurat ma ochotę zwiedzać, jesteś głodny, ale dzieci właśnie zasnęły, chcesz się zdrzemnąć, ale dzieci się obudziły... Próba zgrania potrzeb wszystkich kończy się tym, że głodny i zmęczony zabierasz dzieci na basen i starasz się nie zasnąć na leżaku.

Zresztą zgrać się trzeba nie tylko ze swoją rodziną. Przyjechałeś z dziećmi – nie ma sprawy, za ścianą masz świeżą parę, która od rana do nocy uprawia głośny seks. Przyjechałeś ze swoją partnerką, by być TĄ parą i uprawiać seks do upadłego? Za ścianą masz koncert dziecięcego płaczu, niecałkiem romantyczny. Trzeba będzie jednak z łóżka wyjść.