Izabela Janiszewska ma za sobą udany debiut w postaci trylogii, której bohaterami są reporterka Larysa Luboń i komisarz Bruno Wilczyński. W jej skład wchodzą pozycje „Wrzask", „Histeria" oraz „Amok". Zanim szturmem wbiła się na listę literackich przebojów, przez lata pracowała jako dziennikarka prasowa i telewizyjna, przygotowywała reportaże, teksty psychologiczne i rozmowy. Była także autorką programów reportażowych i talk-show, a także recenzentką scenariuszy filmowych. 

Zarówno w dziennikarstwie, jak i w pisaniu książek zależy mi na tym, by opowiadać ciekawe historie o ludziach, których spotykają niecodzienne okoliczności, zmuszające do trudnych i nieodwracalnych wyborów. Być może w pewnym momencie forma, jaką jest artykuł prasowy czy reportaż telewizyjny, stała się dla mnie niewystarczająca. Zapragnęłam wzbogacać prawdę fikcją, tworzyć rozbudowane opowieści pełne napięcia i emocji, a że dorosłam do tego, by ze swoim pisaniem wyjść z szafy, postanowiłam zaryzykować i zamiast kolejnego artykułu napisać kryminał. – wyjaśniła Izabela Janiszewska. – W pisaniu książek bardzo istotny jest dla mnie research, szczęśliwie jest on również ważną częścią pracy dziennikarskiej i to właśnie to narzędzie, umiejętność docierania do konsultantów czy najbardziej niedostępnych informacji, zabrałam sobie z pracy w prasie i telewizji. Do nowych powieści przygotowuję się podobnie jak do reportażu, zbieram dane, rozmawiam z osobami, które przeżyły podobne historie do tych planowanych przeze mnie, wypytuję i dociekam, a także odwiedzam miejsca i dyskutuję z ekspertami, policjantami, psychologami, medykami. To wszystko pozwala mi osadzić wymyśloną historię w prawdziwym świecie. dodała.

W opisie „Apartamentu" czytamy:

Nina i Tomasz Engelowie przyjeżdżają do luksusowego hotelu w Karkonoszach na upragniony weekend. Kurort zdaje się wymarzonym miejscem na odpoczynek do czasu, gdy Nina znika bez śladu. Jakby rozpłynęła się w powietrzu…

Co było impulsem do stworzenia thrillera psychologicznego z taką historią w tle?

Od lat interesowała mnie idea zaginięcia bliskiej osoby, w tym przypadku żony, połączona jednocześnie z faktem, że wszyscy wokół wmawiają poszukującemu, iż być może to, co chce odnaleźć, nie istnieje. Swego czasu zanotowałam sobie nawet pomysł o tytule „Żona, której nie było", ale gdy zdokumentowałam ten temat pod względem formalnym, okazało się, że trudno będzie mi zrealizować jeden z głównych twistów fabularnych. Dopiero wiele lat później, gdy przeczytałam reportaż Pawła Piotra Reszki o pewnej bardzo złej rodzinie, nagle obie te historie połączyły się w jedną, harmonijną całość, a ja mogłam usiąść do pisania „Apartamentu". 

Hotel Wichrowe Wzgórza wydaje się tak autentyczny, jakby istniał naprawdę. Opisy wnętrza i detale, które pojawiają się w książce, sprawiają, że bez trudu możemy go sobie wyobrazić: widoki z okna, fakturę dywanu na korytarzu, wyposażenie tytułowego apartamentu, gwar hotelowego lobby, a nawet uczucie mroźnego wiatru wdzierającego się pod poły płaszcza na parkingu. Podobnie wygląda sprawa z postaciami np. pracownikami hotelu. Bije od nich pewien rodzaj „prawdziwości". 

–  Miejscem akcji jest elegancki hotel w Karkonoszach o nazwie Wichrowe Wzgórza. Początkowo powstał on jedynie w mojej wyobraźni. Wiedziałam, że ma leżeć nad zalewem, znajdować się w otoczeniu gór i odznaczać ekskluzywnością. Wkrótce okazało się, że takie miejsce istnieje naprawdę, nieopodal Jeleniej Góry i to właśnie pracownicy tego prawdziwego kurortu pomogli mi naszkicować hotel tak, by był w pełni realny. Dzięki konsultacjom zdobyłam wiedzę na temat procedur, z których korzysta się w sytuacji zaginięcia jednego z gości, a także poznałam tajniki codziennej pracy takiego obiektu. W kwestii bohaterów dużo trudniej wytłumaczyć jak wygląda proces ich budowania, ponieważ postaci moich książek bardziej czuję i widzę, niż tworzę metodycznie. One po prostu przychodzą do mnie w wyobrażeniach, a później ja pozwalam im zaistnieć na kartach książki. 

Wywiad z Izabelą JaniszewskąWywiad z Izabelą Janiszewską Fot. Zuza Krajewska Warsaw Creatives

Książkę promuje hasło: „w tak idealnym miejscu nawet zbrodnie muszą być doskonałe". Czy istnieją w ogóle idealne zbrodnie, czy zawsze popełnia się błąd, który zostawia ślad? 

Wszyscy moi konsultanci zarówno funkcjonariusze policji, jak i technicy kryminalistyki, kryminolodzy, medycy czy profiler, uważają, że zbrodnia doskonała nie istnieje, szczególnie przy dzisiejszym rozwoju technologii. Specjaliści twierdzą, że zawsze zostaje jakiś ślad i prędzej czy później uda się go dopasować do sprawcy, nawet jeśli zajmie to wiele lat. Jednak ja, niekiedy myślę, że w pewnych okolicznościach, przy olbrzymiej staranności, zbrodnia doskonała może się udać. Być może ponosi mnie wyobraźnia, ale czyż kroniki kryminalne nie są pełne niewyjaśnionych zbrodni sprzed lat? Kto wie, czy to właśnie nie są te doskonałe zbrodnie.  

Warto wspomnieć, że w swoich powieściach, w tym najnowszej pozycji „Apartament", autorka mocno zgłębia kwestie psychologiczne, wnikając głęboko w psychikę i motywację bohaterów. Dzięki temu zabiegowi są to postaci „z krwi i kości". Jak bywa w życiu, ciężko dociec, kto jest dobry, a kto zły, w rzeczywistości bowiem nic nie jest takie, jak się wydaje – ani czarne, ani białe, zazwyczaj jest szare.

Nieustająco fascynuje mnie proces kształtowania się naszej psychiki, zbioru przekonań i wartości. Często zadaję sobie pytanie: co sprawia, że stajemy się tacy, jacy jesteśmy? Dlaczego jedni ludzie przez traumy „przechodzą suchą stopą", a inni nie mogą zrzucić z siebie ciężaru trudnych doświadczeń? Co powoduje, że ktoś, kto wydawał się uosobieniem dobra, nagle okazuje się zdolny do zbrodni? Czy wszyscy bylibyśmy w stanie zabić? A jeśli tak, to w jakich okolicznościach? Psychologia pomaga znaleźć odpowiedzi na te pytania. Zło nie bierze się znikąd, często ma bardzo długie korzenie, a dzięki psychologii możemy się im dokładnie przyjrzeć.wyznała pisarka. 

W trakcie czytania powieści pojawia się oczywiste egzystencjalne pytanie: gdzie biegnie cienka granicy między dobrem a złem w nas? Rodzimy się źli, czy to doświadczenia życiowe sprawiają, że przechodzimy na „ciemną stronę mocy"?  Czy zło zawsze daje o sobie znać?

Na to pytanie zarówno naukowcy jak i twórcy kultury od lat poszukują odpowiedzi. Z pewnością można stwierdzić, że część osób zdolnych do czynienia zła to jednostki z zaburzeniami lub dysfunkcjami mózgu, np. tzw. psychopaci, czyli ludzie o patologicznym sposobie myślenia, którzy nie wykazują empatii. Analizując biografie morderców, można też zauważyć, że często doświadczali oni traum w dzieciństwie, nie mieli okazji budować wartościowych relacji w rodzinie i otaczała ich przemoc, fizyczna, psychiczna albo seksualna, a niekiedy one wszystkie jednocześnie. To wspólne dla wielu skazanych za zabójstwa doświadczenie może sugerować, że zło powstaje z krzywdy, tak dojmującej, że ludzka psychika nie może jej unieść. Według mnie w pewnych okolicznościach każdy człowiek jest zdolny do przejścia na ciemną stronę mocy, bo przecież znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono. I to właśnie ten moment zmiany doktora Jekylla w pana Hyde'a jest dla mnie szalenie intrygujący.

Wywiad z Izabelą JaniszewskąWywiad z Izabelą Janiszewską Fot. Zuza Krajewska Warsaw Creatives

Tomasz to uznany, stateczny pisarz po przejściach, który wreszcie znalazł bezpieczną przystań w ramionach młodszej żony, Niny. Gdy jego ukochana znika, musi znów spojrzeć w przeszłość, o której chciał zapomnieć, rozdrapać stare, jeszcze niezasklepione rany i ulec popędom, które schował w swojej podświadomości tak głęboko, aż sam uwierzył, że nie istnieją. W poszukiwaniu prawdy musi jednak „wyciągnąć trupa z szafy". „Apartament" jest książką bardzo emocjonalną. Czytelnik wręcz czuje ból Tomasza, gdy znikają rzeczy żony, wszelkie ślady jej obecności i ona sama. Engel jest bezradny, obsługa hotelu nie potrafi – lub nie chce – mu pomóc. Według świadków – Tomasz przyjechał sam, a Niny nigdy tam nie było. Ból zarówno psychiczny, jak i fizyczny, jest nie do zniesienia. Frustracja i determinacja wręcz kipi z każdej strony książki.  

Przede wszystkim pisząc, weszłam w buty Tomasza, mężczyzny, którego żona znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Starałam się poczuć jego złość, zagubienie, niepokój, a nawet obłęd, później zaś te stany oddać w książce, jednocześnie pokazując presję upływającego czasu. Mam też kilka swoich specjalnych tricków, dzięki którym napięcie w historii rośnie, ale one pozostaną moją tajemnicą. – wyjawiła Izabela Janiszewska.

W thrillerze autorka zuchwale bawi się domysłami odbiorcy, który złudnie wierzy, że potrafi sam ułożyć klocki układanki. Byłam ciekawa, jak buduje się tak mięsistą fabułę i wielowątkową akcję, tym samym sprawiając, że czytelnik do końca nie domyśla się ostatecznego rozwiązania zagadki. Wydaje się to trudne, zwłaszcza w czasach, gdy jesteśmy zasypywani różnymi pozycjami kryminalnymi (książkami, filmami, serialami dokumentalnymi), a pewne schematy są powtarzalne. 

Jeśli udaje mi się zwieść czytelnika, jest to dla mnie wielka nagroda. Niemniej uważam, że obok zaskoczeń równie ważna jest forma, ogromnie cenię sobie, gdy książka jest napisana ładnym językiem, ma w sobie głębię, skłania do przemyśleń i porusza uniwersalny temat, który dotyka czytelników. Nie uważam, że znam przepis na mięsistą fabułę, ja po prostu przeżywam tę historię i tymi emocjami ją zapisuję, choć prawda jest taka, że gdybym nawet znała ów magiczny przepis, to i tak nie mogłabym go zdradzić (śmiech).

Książka porusza też kwestie, w moim poczuciu, trudne do rozstrzygnięcia pod kątem moralności. Czy przeżyta trauma może być wytłumaczeniem naszych działań w przyszłości? Swego rodzaju czynnikiem łagodzącym? Przyznam, że miałam problem, by jednoznacznie napiętnować zło, patrząc na tę historię holistycznie. Nie wiedziałam, gdzie dopatrywać się jego korzeni. 

Trauma nigdy nie może być usprawiedliwieniem, może jednak pomóc zrozumieć tragedię, która się wydarza. „Apartamentowi" towarzyszy motto z Anthony'ego de Mello „Wszelkie zło pochodzi ze strachu" i proszę zwrócić uwagę, że często ci, którzy są najbardziej aroganccy, opryskliwi i krytyczni wobec innych, wewnątrz noszą wielki strach i sami czują się niewystarczająco dobrzy. Człowiek, który żyje w harmonii i zgodzie ze sobą, nie potrzebuje wyżywać się na innych, poniżać ich ani ośmieszać. Tego szukają ludzie mali i często bardzo pokrzywdzeni. – zauważyła autorka thrillera.

Wywiad z Izabelą JaniszewskąWywiad z Izabelą Janiszewską Fot. Zuza Krajewska Warsaw Creatives

Dopytałam, czy możemy mówić tutaj o takim zjawisku jak dziedziczenia traumy.

To, co widzimy w „Apartamencie" to raczej przenoszenie pewnych wzorców reagowania, które są jedynymi, jakie zna bohater, a przez to wydają się dla niego słusznymi i normalnymi. Ktoś, kto dorasta w określonych warunkach, wierzy, że tak wygląda rodzina i takimi regułami rządzi się świat, np. tak zdobywa się szacunek albo miłość, dopiero gdy nabędzie umiejętność autorefleksji, może poznać światy innych ludzi i zderzyć te swoje prawdy z rzeczywistością. Taki los spotyka Tomasza, który będzie musiał zrozumieć, że choćbyśmy nie wiem, jak szybko biegli, przeszłość i tak nas dogoni.

Najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa. Czy książkę możemy potraktować jako przestrogę i swego rodzaju zachętę do skorzystania z pomocy specjalistów, by stanąć oko w oko z trudną przeszłością, zanim przejmie ona nad nami kontrolę? 

Pamiętajmy, że „Apartament" to thriller, a nie poradnik psychologiczny i choć być może skłoni do pewnych refleksji, to mam nadzieję, że przede wszystkim dostarczy emocji, wytworzy w czytelniku ciekawość, która sprawi, że trudno będzie odłożyć książkę, wywoła napięcie i wypieki na twarzy, a przy tym nie raz zaskoczy. Są tam nawiązania do Stephena Kinga, do filmu Stanleya Kubricka, ale też do klasyki kina poruszającej tematy zagadek ludzkiej pamięci. Jeśli ta historia stanie się dla kogoś przestrogą, to będzie to olbrzymia wartość dodana. 

Na koniec naszej rozmowy zapytałam moją rozmówczynię o plany zawodowe na najbliższy czas – nie tylko o projekty wydawnicze, ale także o kwestie okołoliterackie.

Lato i wakacje dla mamy z małymi dziećmi, którą jestem, to czas bardzo intensywny. Z jednej strony odwiedzam letnie festiwale literackie, z drugiej spędzam czas z bliskimi, a przy tym powoli tworzę nową historię, która zabierze czytelników tam, gdzie lubię najbardziej, do najgłębszych, mrocznych zakamarków ludzkiej duszy. Już teraz serdecznie zapraszam na wspólną wyprawę w stronę mroku.  podsumowała autorka „Apartamentu".