Wakacje bez stresu skończyły się z ostatnią studencką sesją i pierwszą podjętą pracą. Żebyś poczuł się lepiej, nie tylko ty zmagasz się z urlopowym stresem. Dowodem na to może być fakt, że psychiatrzy umieścili urlop na liście najbardziej stresujących sytuacji. Wprawdzie zajął 42. miejsce na 44 (tuż obok rodzinnych świat…), ale już samo to, że się na tej liście znalazł, pokazuje, że nawet teoretycznie przyjemne rzeczy mogą być źródłem stresu.

Zaczyna się już od wyboru docelowego miejsca. Aktualnie problemem nie jest zbyt mała oferta, a raczej klęska urodzaju. Przy tak wielu możliwościach potrafimy spędzać godziny na przeglądaniu kolejnych hoteli i próbie wybrania najlepszego miejsca. Im bliżej terminu, tym większa presja, że nie znajdziemy nic ciekawego, a przecież musi być idealnie.

Idealnie niestety rzadko wychodzi. Dużym problemem jest presja, którą nakładamy sami na siebie. Skoro na wymarzone wakacje czekaliśmy cały rok, to muszą być perfekcyjne. Nie pomagają social media. Jeśli kolejny raz oglądasz zdjęcia znajomych, którzy zdobywają szczyty, nurkują w oceanie i opalają idealne ciała na niebiańskich plażach, a Ty właśnie rozpalasz grilla nad mazurskim jeziorem albo wciskasz swój parawan między setki innych na plaży w Dąbkach, to łatwo o kiepskie samopoczucie. Im więcej oczekiwań, tym więcej rozczarowań. Odpuść sobie i opuść social media. Jedynym kryterium udanych wakacji jest Twój poziom wypoczynku i zadowolenia, a nie liczba lajków pod zdjęciem.

Leżysz na leżaku, wygrzewając się w słońcu nad basenem, ale Twoja głowa została w biurze. Dalej analizujesz, czy zrobiłeś wszystko przed wyjazdem i obiecujesz sobie, że ostatni raz zaglądasz na pocztę. Mimo dzielących cię setek kilometrów od pracy Twój mózg nie potrafi przerwać. Nie jesteś jedyny. Według badania „Stres w pracy. Raport 2020" aż 59 proc. Polaków deklaruje, że w czasie wakacji są dalej w kontakcie z przełożonym lub współpracownikami. 44 proc. odbiera telefony i sprawdza pocztę. Boimy się utraty pracy, stresujemy, że pod naszą nieobecność wydarzy się coś złego lub tego, że szef przekona się, że jesteśmy zbędni. Obecna sytuacja na rynku pracy raczej nie ułatwia wypoczynku, więc wiele osób rezygnuje z długiego urlopu.

Tylko co jest lepsze - oszczędzać urlop i wyjechać raz w roku na dwa tygodnie czy łapać krótkie chwile wolności? Czasem nie warto czekać za długo. Profesor Dov Eden z Tel Awiwu wykazał w swoich badaniach, że już weekendowy wyjazd regenerował organizm w podobnym stopniu do tygodniowego wypoczynku. To dobra wiadomość. Niestety jest i zła – w obu przypadkach już po trzech tygodniach pracy wracało napięcie i uczucie zmęczenia.

Inne badania sugerują, że aby odpowiednio wypocząć, potrzebujemy aż trzech tygodni: pierwszego na detoks od pracy, drugiego na wypoczynek, a trzeciego – żeby choć trochę zatęsknić za pourlopowym życiem. Obawiam się tylko, że taka akcja raz na rok dla wielu może okazać się niewystarczająca.

Ostatnie dni urlopu tracimy na myślenie o powrocie. Znów trzeba się spakować, dojechać na lotnisko, a to tylko początek tragedii, która swój finał ma w poniedziałkowy poranek, kiedy to trzeba stawić się w pracy. Aż 58 proc. ankietowanych przyznało, że przez całe wakacje stresują się powrotem do pracy. Próbujesz od razu wejść w stary rytm, ale nic nie wychodzi. Nic dziwnego, psycholodzy twierdzą, że po dwutygodniowym wypoczynku potrzeba aż trzech tygodni, by osiągnąć 100 proc. swojej wydajności. Nikt jednak nie daje taryfy ulgowej i już pierwszego dnia musisz się ogarnąć.

Co zatem zrobić, żeby urlop nie skończył się fiaskiem? Wiem, że łatwo się mówi, dużo trudniej robi, ale serio, warto dać sobie spokój. Nie planuj miliona aktywności i zwiedzania na całe dnie, szczególnie jeśli na co dzień twoja praca jest męcząca fizycznie. Jeśli pracujesz umysłowo, nie zabieraj ze sobą połowy księgarni, bo koniecznie musisz nadrobić zaległości. To właśnie piękno wakacji, że wtedy musisz mniej. Przygotowania do urlopu warto zacząć odrobinę wcześniej, aby ostatnich trzech dni nie kończyć powrotem z pracy o 22, bo wszystkie projekty trzeba zakończyć. Dla współpracowników zostaw tyle wskazówek, ile się da i pozwól im radzić sobie samym. Świat się nie zawali bez twojej obecności, a może bardziej docenią twoją pracę, jak będą musieli zająć się nią sami. I przede wszystkim - nie rezygnuj z urlopu. Nawet jeśli miałbyś siedzieć w domu i nadrabiać netflixowe zaległości, warto dać sobie choć trochę wytchnienia.

A jeśli właśnie wróciłeś z urlopu i już masz dość? No cóż, znam ten ból i może chociaż przeglądanie ofert na przyszłoroczne wakacje i snucie planów pomoże przetrwać do następnych wolnych dni.