The Chromatica Ball

"The Chromatica Ball" był wyjątkowy pod wieloma względami. Francuska publiczność była największą, przed którą kiedykolwiek wystąpiła Germanotta. W trakcie dwugodzinnego show nie zabrakło utworów, promujących szósty album studyjny "Chromatica" wydany w 2020 roku oraz największych hitów z ostatnich lat m.in. „Poker Face", „Bad Romance", „Born This Way" czy „Shallow". Perfekcyjnie przygotowane widowisko z rockowym pazurem nie do końca było tak idealne i spektakularne, jak chciałaby tego sama artystka. Chaotyczne, przerysowane i pozbawione autentyczności. Czy Lady Gaga znalazła się w ślepym punkcie swojej kariery? A może Lady Gaga nie chce być już tą Gagą, którą znamy od prawie 15 lat?

Zachęcony fenomenalnymi recenzjami rezydencji Lady Gaga Enigma + Jazz & Piano w Las Vegas, nie kryłem podekscytowania, kiedy Lady Gaga 5 marca 2020 roku za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych ogłosiła letnią trasę koncertową, zatytułowaną "The Chromatica Ball". Trasa koncertowa miała obejmować tylko sześć stadionowych koncertów w Paryżu, Londynie, Bostonie, Toronto, Chicago i East Rutherford. "The Chromatica Ball" miała być także wielkim powrotem artystki na wielkie sceny po odwołaniu serii występów w 2017 roku na skutek fibromialgii, choroby, z którą piosenkarka boryka się od kilku lat. Atmosferę wokół letniej trasy koncertowej podgrzewał również singiel „Stupid Love", który zadebiutował na piątym miejscu amerykańskiej listy przebojów "Billboard HOT100". W związku z pandemią COVID-19 trasa koncertowa została przełożona. Gdy podano informację o wstępnej letniej dacie, fani z całego świata wyczekiwali pierwszych informacji. Finalnie trasę odwołano, nie podając żadnych dodatkowych informacji. Jesienią  2021 roku Lady Gaga powróciła z rezydencją w Las Vegas, a po "The Chromatica Ball" ślad zaginął. Pierwsze informacje o reaktywowaniu trasy pojawiły się 2 czerwca 2022 roku, gdzie ogłoszono dodatkowe daty koncertów. Trasa koncertowa rozpoczęła się 17 lipca w Dusseldorfie i potrwa do 17 września.

Do ostatniej chwili utrzymano w ścisłej tajemnicy wszystkie informacje dotyczące letniej trasy koncertowej. Na próżno było szukać jakichkolwiek przecieków. Dopiero na kilka dni przed startem fani zgromadzeni przed areną w Dusseldorfie wrzucali do sieci nagrania z prób. W dniu pierwszego koncertu czekałem z wypiekami na twarzy na jakiekolwiek informacje od znajomych, którzy wzięli udział w koncercie. Z pierwszych nagrań, które trafiły do sieci, odniosłem wrażenie, że trasa jest nieco skromniejsza niż jej poprzednie trasy koncertowe. Uwagę natomiast zwracały mroczne kostiumy utrzymane w stylistyce s.f., które były sporym zaskoczeniem, zważywszy na kolorowy wizerunek, który Gaga lansowała w trakcie promocji "Chromatiki". Neonowy róż został zastąpiony minimalistycznymi i ascetycznymi w formie kostiumami w odcieniach szarości, czerni, czerwieni, purpury i złota. Gaga znana jest ze swojego zamiłowania do mody, którą sprytnie przemyciła do koncertowej garderoby i po raz kolejny udowodniła, że nie ma sobie równych.

'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - Koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA]'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - Koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA] Fot. Materiały własne

Koncert Lady Gagi w Paryżu  

Koncert w Paryżu rozpoczął się z 15-minutowym opóźnieniem. Legendarne Stade de France przy świetle zachodzącego słońca wypełniła mroczna muzyka, charakterem przywodzącą najlepsze produkcje s.f. spod ręki mistrza Ridleya Scotta. Na ogromnych ledowych ekranach pojawiło się wideo wyreżyserowane przez Nicka Knighta. W materiale Lady Gaga wyłania się z mgły w kostiumie pochodzącym z archiwów wiosennej kolekcji Garetha Pugha z 2007 roku – zgrabny, kanciasty w formie, posągowy komplet ze spiczastymi ramionami w odcieniach czerni. Całość dopełniały niebotyczne platformy Pleaser. Po wielkim odliczaniu na scenie inspirowanej architekturą brutalizmu pojawiła się ona, niczym posągowa postać, która skrywała całe swe piękno w kostiumie Garetha Pugha. Publiczność skandowała imię piosenkarki. Z głośników wybrzmiały pierwsze takty „Bad Romance", wprawiając fanów w ekstazę. To była tak naprawdę rozgrzewka! Najlepsze momenty wisiały w powietrzu! Gaga bardzo płynnie przeszła do singli z debiutanckiego albumu "The Fame". „Just Dance" i „Poker Face" w rockowej aranżacji prezentowały się na żywo doskonale. Całość wzbogacały efekty pirotechniczne, które powodowały, że atmosfera na stadionie była naprawdę gorąca! A to dopiero początek. Przykuta do wielkiej betonowej ściany Gaga utworem „Alice" z albumu „Chromatica" rozpoczęła akt pierwszy.

'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA]'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA] Fot. Materiały własne

Nie zabrakło lateksu, skóry, awangardowych sylwetek czy sztucznej krwi. Lady Gaga wystąpiła w kreacji zaprojektowanej przez siostrę piosenkarki, Natali Germanotty, która jest właścicielką nowojorskiego Topo Studio. Niestety, zmiana aranżacji pozostawiała wiele do życzenia. Nie kryłem swojego rozczarowania, ponieważ utwór, silnie inspirowany muzyką house z początku XXI wieku miał ogromny potencjał, zwłaszcza na trasie koncertowej. Po tanecznym utworze nie było śladu. Gaga zdecydowała się na dosyć odmienną aranżację na rzecz następnych utworów. „Replay" rozgrzał publiczność do czerwoności. Entuzjastyczne przyjęcie widać było na całym stadionie, który bawił się razem z tłumem zgromadzonym pod sceną. Piosenkarka na chwilę powróciła do początków swojej kariery, wykonując utwór „Monster", w którym gorzko rozlicza się ze sławą. Ubrana w body od Vex Latex, który został ozdobiony czerwoną mazią i ogromnym kolczastym naszyjnikiem, zamknęła pierwszy akt. Drugi był jeszcze lepszy od pierwszego. Energetyczne „911", „Sour Candy", „Telephone" czy „LoveGame" to utwory, na które czekałem najbardziej. I nie zawiodłem się. Nie tylko ze względu na aranżację, ale też modę. Czarny kostium ze spiczastymi ramionami i paskami w pasie, zaprojektowany przez Topo Studio, prezentował się na artystce fenomenalnie. Trzeci akt to wielki ukłon w stronę sceny balowej, afroamerykańskiej i latynoskiej subkultury LGBTQ+, która powstała w Nowym Jorku. Rytmicznym „Babylon" Lady Gaga otworzyła trzeci akt, prezentując się w złotym garniturze projektu Alexandra McQueena. Chociaż czekałem pod areną od godziny 10, niestety nie udało mi się znaleźć pod samą sceną. Najwytrwalsi fani czekali od piątku, i to właśnie oni znaleźli się pod główną sceną. Pierwszą szansą, jak i jedyną, na realny kontakt z artystką miałem podczas utworu „Free Woman", w trakcie którego „Mother Monster" ubrana w złoty, maksymalistyczny płaszcz projektu Topo Studio przechodzi przez tłum oddanych fanów z jednej sceny na drugą, znajdującą się na środku płyty stadionu.

'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA]'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA] Fot. Materiały własne

To był jeden z tych momentów, których nie sposób zapomnieć. Lady Gaga stanęła przede mną na wyciągnięcie ręki. Gdy tylko artystka zmierzała w kierunku mini sceny, w tle słychać była ożywienie i ekscytację wśród fanów. Kiedy show przeniosło się na środkową scenę, rozbrzmiały pierwsze takty hitu z 2011 roku, „Born This Way". Początkowo wersja a capella płynnie przeszła w wersję taneczną, znaną z albumu. Cały stadion śpiewał jednym głosem. To był zdecydowanie jeden z najlepszych momentów w trakcie całego koncertu. Gdy zgasły światła, na miniscenie pojawił się oryginalny fortepian, przy którym pojawiła się Gaga w specjalnie zaprojektowanym body od Dead Lotus i awangardowym nakryciu głowy od Xtianmedici. I tutaj pojawia się największe rozczarowanie. Sekcja fortepianowa odbyła się w miejscu, które tak naprawdę było niewidoczne dla osób spod sceny. Nie wspominając o samym udźwiękowieniu. Słychać było pogłos, który psuł całość odbioru. Gaga znana jest ze swojego potężnego głosu, który nie do końca było słychać tak, jak powinno. Na miniscenie zaśpiewała aż siedem piosenek. Najbardziej czekałem na piosenkę „Shallow" nagrodzoną Oscarem w 2019 roku w kategorii Best Original Song. Był to moment, w którym głos piosenkarki otulił cały stadion. Pomimo kiepskiego nagłośnienia dało się usłyszeć ogromną siłę, która drzemie w jej głosie. Później było już trochę gorzej. „Always Remember Us This Way" i „The Edge of Glory" nie brzmiały już tak świetnie jak poprzednie piosenki. Podobnie jak w Stockholmie, można było usłyszeć „1000 Doves" i „Fun Tonight", które na żywo brzmią jeszcze lepiej niż na albumie. Po prawie trzydziestu minutach przyszedł czas na perełkę w postaci „Enigmy", w trakcie której po raz kolejny 76 tys. osób się ożywiło. To również moment, w którym Gaga wróciła na scenę główną, przechodząc raz jeszcze przez tłum fanów, po to aby wykonać na sam koniec dwa główne single z „Chromatiki" - „Stupid Love" i „Rain on Me". W trakcie „Stupid Love" fani zorganizowali specjalną akcję, w trakcie której trzymali kartki z napisem „LOVE". Na wielki finał artystka postawiła na krótką, czarną kurtkę motocyklową ze srebrnymi metalowymi oczkami projektu Alexandra McQueena w komplecie z kryształową uprzężą, pochodzącą z kolekcji Resort 2023. Jako bis posłużyła piosenka z najnowszego filmu „Top Gun: Maverick" – „Hold My Hand". To było perfekcyjne zamknięcie koncertu. Po raz ostatni można było usłyszeć potężny głos, którym artystka dysponuje. Jest to piosenka, która zasługuję bez wątpienia na nominację do Oscara. W trakcie „Hold My Hand" piosenkarka występuje w przeskalowanej czarnej marynarce od Celine, autorstwa Hediego Slimane'a. Gdy koncert dobiegł końca, Lady Gaga pożegnała się dwukrotnie z fanami.

'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA]'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA] Fot. Materiały własne

Chociaż od koncertu upłynęło kilka dni, to na co trzeba zwrócić uwagę, to przede wszystkim rockowe aranżacje wszystkich piosenek, które brzmiały fenomenalnie. Zawiodłem się natomiast na bezpośrednim kontakcie z fanami. Momentami odnosiłem wrażenie, że była oschła, niedostępna, a sam koncert nie sprawiał jej takiej przyjemności jak kiedyś. Tutaj w Paryżu zabrakło mi tego wspaniałego kontaktu, z którego przez wiele lat była znana. Zarażała swoją miłością do fanów. Punktem zwrotnym w całym koncercie była część piano, która co prawda nie była doskonała, ale można było poczuć tę autentyczność,  z której znana jest Gaga. Akustyczne aranżacje w połączeniu z grą na fortepianie i bawienie się swoim głosem to bez wątpienia najważniejsza część koncertu, w której piosenkarka czuła się jak ryba w wodzie. To właśnie dlatego między innymi skusiłem się na kupno biletów, oglądając amatorskie nagrania z rezydentury w Las Vegas. "The Chromatica Ball" w niektórych sytuacjach bywa chaotyczny, co jest zaskakujące, zważywszy na opóźniony start trasy koncertowej. Oszczędna w scenografię scena świadczy o prawdopodobnie niskim budżecie. Interludy z pozoru piękne nie wnosiły nic do całości koncertu. Chociaż na kilka godzin przed startem trasy koncertowej artystka wyznała, że praca nad trasą była podróżą wokół traumy i procesu leczenia. To doskonała historia na stworzenie spójnego konceptu, którego tutaj zabrakło. Od samego początku pojawienia się w show-biznesie Lady Gaga dawała do zrozumienia, że interesuje ją coś więcej niż tylko muzyka pop, co zresztą widać po świetnie przyjętych kolaboracjach z Tonym Bennettem. Potężny głos nie jest w stanie wybrzmieć perfekcyjnie na tle popowych piosenek w połączeniu ze skomplikowaną choreografią. Dla mnie najważniejszym momentem było zamknięcie koncertu utworem „Hold My Hand", które może zdradzać kierunek, w jakim Gaga chce podążać. Nawet elementy pirotechniczne były czymś wyjątkowym, bo najczęściej widziane na koncertach rockowych i heavymetalowych. Gdy gra na fortepianie, może poczuć się artystką spełnioną, performerką wszech czasów. Jest lekka, zabawna, bawi się wokalem i widać jej radość. Jest wtedy autentyczna, nikogo nie udaje. Lady Gaga nie chce być już tą Gagą, którą znamy od 2008 roku. Nie można odmówić jej potężnego głosu i sposobu, w jakim perfekcyjnie przemyca modę do swojego świata. Być może to było ostatnie widowisko popowe, a w przyszłości zobaczymy zupełnie inną odsłonę. Z utęsknieniem czekam na koncert jazzowy w wykonaniu Lady Gagi.

'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - Koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA]'It's the Chromatica Ball, not a tour!' - Koncert Lady Gagi na Stade de France w Paryżu [RELACJA] Fot. Materiały własne