Stały motyw komedii romantycznych. Przyjaciele po długich lub nieudanych związkach stwierdzają, że brakuje im tylko seksu, więc decydują się sobie pomóc. Ustalają zasady, najważniejsza brzmi „nie zakochiwać się", a potem jest już z górki. Przez jakiś czas uprawiają dziki seks, potem ktoś się zakochuje, druga strona nie chce niczego więcej. Kłócą się, rozstają, by w finale stwierdzić, że są sobie przeznaczeni i całować się w strugach deszczu. Jednak czy tak musi się to kończyć za każdym razem? Czy naprawdę nie da się uprawiać seksu i być szczęśliwym?

Na początek sprawdźmy, co do powiedzenia na temat relacji bez zobowiązań ma nauka. Część naukowców z pewnością sprawdza zjawisko friends with benefits empirycznie, część wzięła je na warsztat. Wyniki ich prac jednak nie zaskakują. Zdecydowana większość decyduje się na taki układ, żeby uniknąć obowiązków tradycyjnego związku. Na drugim miejscu wśród powodów znajdowała się po prostu potrzeba seksualna. Jednak poza tym, dlaczego tak robimy, naukowcy zastanawiali się nad tym, co dalej. I to już zależy od płci. Kobiety częściej chciały, by układ zamienił się w romantyczną relację, mężczyźni woleli, by nic się nie zmieniało. Koniec często jednak jest zgoła inny. Stworzyć prawdziwy związek na bazie seksu bez zobowiązań udaje się zaledwie 10 proc. par, a większość tego typu znajomości rozpada się, zostawiając za sobą zgliszcza. Niestety, komedie romantyczne nie byłyby aż tak romantyczne, gdyby opierały się na statystyce.

To, co internet podaje za najważniejsze w przypadku przyjaźni z korzyściami, to ustalenie zasad. Ja bym nie była aż tak kategoryczna. Owszem, warto je nakreślić, ale nie da się obiecać, że nikt nigdy nie poczuje nic więcej, tak jak nie da się obiecać orgazmów na życzenie. To żywa relacja między dwojgiem ludzi. Może się wydarzyć wszystko i warto wszystko przegadywać na bieżąco.

Dlatego podstawą takiej relacji jest komunikacja. Czyli dokładnie to, co czyni komedie romantyczne tak bardzo frustrującymi. Coś ktoś powiedział, źle zrozumiał, coś zobaczył i sobie pomyślał, a potem długo nikt nie mówi, o co naprawdę chodziło. Brak komunikacji, brak szczerości to przepis na porażkę. Skoro decydujemy się zaryzykować przyjaźń w imię dobrego seksu, warto pracować nad tym, żeby rozwiązywać konflikty.

Ale czy seks bez miłości zawsze musi się kończyć źle? Czy faktycznie jest się czego bać? Wygląda na to, że tak. Najbardziej obawiamy się tego, co zawsze ma miejsce w filmach – zakochania. Brzmi to dość zabawnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że najmniej boimy się niechcianej ciąży i chorób wenerycznych. Brrr! Ta straszna miłość!

Skoro mamy seks, to pojawią się również emocje. Związek, który powstaje na bazie dobrego seksu, wcale nie jest gorszy od tego, w którym prym wiodą motylki w brzuchu. Jeśli oboje tego chcecie, to czemu nie? Fakt, że na początku się umówiliście, że nie wydarzy się nic więcej, wcale nie oznacza, że dalej musicie się tego trzymać. Gorzej, jak ockniesz się kilka lat później w związku, którego wcale nie chciałeś, a słowo benefits będzie się kojarzyć tylko z kartą sportową z pracy. Lubimy się przyzwyczajać do tego, co łatwe, a nie da się ukryć, że seks bez zobowiązań jest znacznie prostszy niż ten w związku. Ale jeśli robicie to już długo, wszyscy o tym wiedzą, pomieszkujecie u siebie, a ostatnio przedstawiła cię swoim rodzicom, to czy dalej jesteście tylko przyjaciółmi?

Koniec straszenia, pogadajmy o plusach. Pierwszym i niewątpliwie największym jest seks. Dobrze się znacie, widzieliście się w tak wielu różnych sytuacjach, że obcy wam wstyd. Tyle razy gadaliście, że doskonale pamiętasz, co lubi przyjaciółka, a ona zna i akceptuje wszystkie twoje dziwactwa. No i zawsze zastanawiałeś się, jak to byłoby z nią.

Skoro motywacją dla wielu jest brak zobowiązań, to warto wspomnieć również o tym. Relacje friends with benefits dają znacznie więcej wolności niż typowe relacje romantyczne. Z samego założenia nie powinno być zazdrości, nie potrzebne są tłumaczenia, a po wszystkim można wrócić do domu i mieć czas na swoje potrzeby, obowiązki bez wyrzutów sumienia, że ktoś na tym traci.

Relacja, która nie nakłada presji, to również, a może przede wszystkim, sporo możliwości na poznawanie siebie. Owszem, może być tak, że spotykacie się tylko na szybki seks, kiedy któreś z was poczuje potrzebę. Ale wspólny czas można też wykorzystać na nowe doświadczenia. To nie jest dziewczyna, na której chcesz zrobić dobre wrażenia. Ona widziała już wiele, nie musisz wciągać brzucha. Możesz całkowicie być sobą i skupić się na waszej przyjemności. I żeby zaraz ktoś mi nie zarzucił, że w związkach tak nie ma. Jest, ale nie zawsze i nie od razu. Pierwsze razy są tak samo romantyczne jak pełne niezręczności. Można tego uniknąć.

I tyle by było w teorii. W praktyce… Cóż, mój friend with benefits zdążył dobrych kilka lat temu zamienić się w męża, z kredytem, potomkiem i połową miejsca w łóżku. Nie było ani jak w komediach romantycznych, ani jak w statystykach badaczy. Czy było warto? Ależ oczywiście, że tak! Mąż czyta, więc jak mogłabym powiedzieć inaczej. ;)

A tak całkiem serio, to ten kij ma zawsze dwa końce. I może się zdarzyć, że jednym z nich nieźle oberwiesz. Ewentualnie staniesz po drugiej stronie i skończysz jako ten zły. Ale czy to znaczy, że nie warto próbować? Dobry seks wart jest czasem ryzyka.