Zwolenników wykorzystania niestandardowych, jak na filmowców, narzędzi przybywa. Nie tak dawno jeden z najbardziej utalentowanych polskich operatorów filmowych - Sławomir Idziak - udzielił wywiadu portalowi Naszemiasto.pl, w którym stwierdził: - Da się zrobić dobry film telefonem! Świetnym przykładem jest "127 godzin", który idealnie nadawałby się do sfilmowania niewielkim urządzeniem. Oczywiście jakość techniczna nagrania byłaby gorsza, ale przecież najważniejszym elementem tej produkcji jest spowiedź bohatera do małej kamery.

Zanim smartfony - i oferowane przez nie możliwości - wtargnęły do świata kina, wygodnie rozpanoszyły się na rynku telewizyjnym. Sporo materiałów w brytyjskiej BBC powstaje przy użyciu telefonów komórkowych, nie wspominając już o mniejszych stacjach, które często, tnąc koszty, rezygnują z drogiego sprzętu.

NO WŁAŚNIE, CIĘCIE KOSZTÓW

Choć smartfony dają coraz większe możliwości uwieczniania chwil (jak np. mający polską premierę kilka dni temu LG V30, reklamowany jako najlepszy telefon dla filmowców i fotografów), wciąż traktuje się je jako tańszy substytut lub zwykły gadżet. Trudno się dziwić, wszak nieważne jak dobrą specyfikację miałby telefon komórkowy, nie może on w pełni konkurować z profesjonalnym sprzętem. Ku rozczarowaniu nowofalowych wizjonerów.

Telefon komórkowy to po prostu wielofunkcyjny gadżet, bez którego niektórzy nie wyobrażają sobie życia. Owszem, zrobimy nim zdjęcie, ale jednak to po prostu gadżet. Natomiast aparaty fotograficzne nie tylko spełniają wymagania profesjonalnych fotografów - niczym prestiżowe zegarki stają się wyznacznikiem pozycji społecznej, są dobrem niemal luksusowym. W czasach, gdy zdjęcie możemy wykonać zwykłą komórką, mało kto pozwala sobie na profesjonalny sprzęt. Tak jak mało kto kupuje Doxę czy Vostoka, skoro może mieć efekciarskiego Swatcha za bezcen.

PAN BEZLUSTERKOWIEC OLYMPUS

No dobra, kupujesz tę gadkę o prestiżu i możliwościach technologicznych. Z pewnością już wizualizujesz sobie, jak stoisz w kolejce po najnowszą lustrzankę. A czy wiedziałeś, że lustrzanki to już niekoniecznie najlepsze, co wymyślono w segmencie foto? Coraz popularniejsze stają się ostatnio aparaty bezlusterkowe, które nie dość, że wciąż są na rynku czymś świeżym - a więc jesteś na czasie - to jeszcze oferują możliwości godne mistrzów fotografii. A więc prestiż.

Olympus - wiodąca marka na rynku bezlusterkowców - już jakiś czas temu zaprezentował OM-D E-M1 Mark II, model należący do serii OM-D. Jak szczyci się producent, sprzęt ma ogromne możliwości i jest świetną propozycją dla profesjonalistów fotografujących dziką naturę, dla reporterów i podróżników, a także dla fotografów pracujących w studiu. Nabywając prestiż, prawdopodobnie chcesz również nabyć profesjonalizm. Ten aparat w tym pomoże.

Dzięki trybowi AF Tracking jeszcze szybciej ustawisz ostrość podczas fotografowania przemieszczających się obiektów. Nowy model pozwala nagrywać filmy 4K, posiada 5-osiową stabilizację obrazu oraz procesor TruePic VIII, który w połączeniu z sensorem Live MOS 20M, gwarantuje niewiarygodną szybkość autofokusa i wysoką jakość zdjęć. Trzymając się zegarkowych analogii, Olympus OM-D E-M1 Mark II jest niczym zegarek kwarcowy na tle tych z napędem mechanicznym. Nie dość, że ekskluzywny, to jeszcze otwiera perspektywy, o jakich nie miałeś nawet pojęcia.

To z pewnością dobry moment na otwarcie perspektyw, bo do 31 grudnia model OM-D E-M1 Mark II jest dostępny w wyjątkowej ofercie specjalnej. Kupując go w wybranych sklepach (pełny wykaz dostępny jest na stronie internetowej), zaoszczędzisz aż 1000 zł. Dodatkowo otrzymasz - zupełnie za darmo - torbę fotograficzną Vojo 28BK, a także VOUCHER M.ZUIKO PRO upoważniający do kupienia dowolnego obiektywu M.Zuiko z rabatem wynoszącym 800 zł (maksymalnie trzech sztuk; voucher należy wykorzystać do końca stycznia 2018 roku). Tym samym możesz zaoszczędzić nawet... 3400 złotych!

PAN FOTOGRAF TY

Mając dobry sprzęt, łatwiej będzie stać się dobrym fotografem. Zwrócisz uwagę, jak ważne jest odpowiednie oświetlenie (dobrze jest fotografować zaraz po wschodzie słońca - eksperci nazywają ten moment "złotą godziną"). Zrozumiesz, że warto bawić się perspektywą oraz że tzw. "złoty podział", opisujący idealne ujęcie, powinien być wyłącznie inspiracją, a nie sztywnym zbiorem zasad.

No i w końcu - będziesz cieszył się fotografią.

OlympusOlympus Fot. materiały prasowe Olympus