Chociaż edycja zdjęć polegająca na usuwaniu z nich niepożądanych osób nie jest niczym nowym (wystarczy przypomnieć słynną fotografię Stalina, z której „zniknął” Nikołaj Jeżow), to w ostatnim czasie popyt na tego typu usługi zdecydowanie wzrósł – wszak dzięki popularności smartfonów fotografujemy wszystko na potęgę i nic nie wygląda na to, aby ten trend miał wyhamować.

Sprzyjającą koniunkturę na tego typu usługi bezbłędnie wyczuł niejaki Mark Rofe, który jakiś czas temu postanowił założyć firmę Edit My Ex. Pomysł na biznes jest prosty – klient dostarcza firmie zdjęcia, na których figuruje niechciana osoba, a magicy Photoshopa przerabiają fotografię tak, że nie pozostaje po niej nawet najmniejszy ślad. I trzeba przyznać, że znają się na swojej robocie.

Edycja jednego zdjęcia została wyceniona na niecałe 7 funtów. Pomysł na biznes wydaje się całkiem przyszłościowy, a kwestią czasu może być wynalezienie sposobu, aby wspomnienia o niechcianej osobie usunąć nie tylko ze zdjęć, a całkowicie ze świadomości – jak w „Black Mirror”.