Koledzy i koleżanki rozmawiają bez sensu i nie pozwalają się skupić, kserokopiarka rzęzi tak, jakby zaraz miała się rozpaść, a do tego ktoś ogląda filmik na YouTube bez używania słuchawek – o tak, odgłosy open space’u potrafią dać się we znaki. Zapewne wielu z tych, którzy pracowali z nim na co dzień, z radością przyjęli informację o wdrożeniu modelu pracy zdalnej. Od tego momentu minął już miesiąc i perspektywa fizycznego powrotu do firmy może wydawać się bardzo kusząca.

W momencie pisania tych słów nadal nie wiadomo, kiedy sytuacja spowodowana epidemią koronawirusa wróci do normy. Dla tych, którym wideokonferencje nie są wystarczają do stworzenia prawdziwie biurowej atmosfery, powstało interesujące narzędzie. Mowa o... generatorze biurowych odgłosów. Wystarczy wejść na stronę imisstheoffice.eu.

 

W aplikacji można ustawić nie tylko liczbę „kolegów” (od jednego do dziesięciu), ale również włączyć inne, znane z prawdziwych biur odgłosy. Mamy do wyboru między innymi dźwięki kserokopiarki, nalewania wody, szum komputerów, kroki w korytarzu, niewyraźne rozmowy, a także… mlaskanie i mecz tenisa stołowego.

I choć żadna symulacja nie zastąpi rzeczywistości, to w istocie miło jest się przenieść myślami do prawdziwego biura. Takiego, w którym choć czasem trudno skupić się na pracy, to nikt nas nie trąca w nogę i głośno nie domaga się zabawy klockami lub setnego czytania tej samej książki z bajkami.