Prognozy na temat tego, jak będzie wyglądać świat po koronawirusie są różne. Sporo analityków jest jednak zgodnych co do tego, że niektóre branże będą miały zdecydowanie pod górkę i wsród nich często wymienia się dobra luksusowe. No bo kto będzie chciał wydawać pieniądze na rzeczy zbędne w sytuacji, gdy wirus (lub inne zagrożenie) może znów wywrócić świat do góry nogami?

Koronawirus a sprzedaż dóbr luksusowych

Jak się jednak okazuje, prognozy te mogą okazać się w dużej mierze błędne. Do ciekawej sytuacji doszło bowiem w chińskim mieście Guangzhou, gdzie władze zdecydowały się na ponowne otwarcie sklepów i innych punktów usługowych. Swoje podwoje udostępnił także flagowy sklep marki Hermes i jeśli ktoś uważał, że pierwszego dnia po zakończeniu przymusowej kwarantanny Chińczycy nie będą zainteresowani dobrami luksusowymi, to mocno się pomylił. Zainteresowanie asortymentem bowiem tak duże, że dwupoziomy sklep mógł nawet pobić rekord dziennego obrotu! Sam Hermes co prawda nie podzielił się dokładnymi liczbami, ale jeśli wierzyć informującego o całej sytuacji serwisowi WWD, to Chińczycy jednego dnia dokonali tam zakupów o wartości około 2,7 miliona dolarów, co po prostu musi robić wrażenie – nawet w kontekście tego, że idąc do sklepu Hermesa raczej trudno zrobić tanie zakupy. Trudno co prawda oceniać cały rynek dóbr luksusowych na podstawie jednostkowego przypadku, ale mamy dowód na to, że wpływ koronawirusa na decyzje konsumenckie może nie być aż tak duży, jak początkowo uważano.

 

Sklep Hermes w Guangzhou zajmuje ponad 500 metrów kwadratowych na dwóch piętrach. Wcześniej w tym samym miejscu mieścił się butik marki Prada.