Elie Roukoss w Ukrainie był celebrytą. Jego pokazy relacjonowało Fashion Tv. W Kijowie zostały jego przepiękne wieczorowe suknie. Jakie ma plany? Jak odnalazł się w tej sytuacji i skąd czerpie siłę? Zapraszam na wywiad z mężczyzną, który kocha sukces i nigdy się nie poddaje!

Wojna zastała Cię w klubie. Jakie były Twoje pierwsze myśli, kiedy zorientowałeś się, co się dzieje? 

To wisiało w powietrzu już od około miesiąca. Ludzie panikowali i zastanawiali się, kiedy nadejdzie ,,ten dzień". Z drugiej strony, część nie wierzyła, że Rosja może zaatakować Ukrainę z uwagi na to, że wielu Rosjan ma rodzinę albo korzenie w Ukrainie, i odwrotnie. Tej nocy siedziałem z przyjaciółmi w klubie, ale atmosfera nie była wesoła jak zwykle. Z jakiegoś powodu czuliśmy się przygnębieni. Kiedy opuściliśmy klub usłyszeliśmy pierwsze wybuchy.

Przyjechałeś do Polski w piątek, po półtora tygodnia od pierwszych wybuchów. 

Chciałem uciekać natychmiast. Nie chodziło o strach, ale o przekonanie, że kiedy dzieje się coś złego, musisz coś zrobić, a nie czekać. Musiałem jednak najpierw zapewnić bezpieczeństwo moim bliskim i pracownikom. Motywowałem ich do ucieczki. Obok mieszkania mojego syna strzały i wybuchy słychać było z bardzo bliska. On był przerażony, jego mama płakała. Kiedy zdecydowała się uciekać, wyruszyliśmy pociągiem do Lwowa.

Jak wyglądała podróż? 

Strasznie. Zwykle z Kijowa do Lwowa jedzie się około 6-7 godzin. My jechaliśmy 14. Ludzie ,,siedzieli na sobie’’ w całkowitej ciemności. Nie włączaliśmy nawet telefonów, żeby nikt nas nie zobaczył. Wszyscy byli zmęczeni, panikowali, krzyczeli na siebie. Na miejscu byliśmy o 4 rano - było piekielnie zimno i żadnego autobusu na horyzoncie. Nikt nic nie wiedział. Kiedy w końcu jakiś się pojawił, wszyscy rzucili się w jego kierunku. Po czterech godzinach, o 8, udało mi się znaleźć taksówkę. Byliśmy wykończeni i zestresowani.

Miałeś schronienie u znajomej projektantki, Moniki Moncini w Łodzi, a Twój syn z mamą udali się na Węgry? 

Moja była żona pracowała w Ukrainie dla węgierskiej firmy i właśnie tam pojechała. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby mój syn miał normalne dzieciństwo. Od momentu pierwszych wybuchów, co rano sprawdzał, czy żyjemy.

To nie był pierwszy raz, kiedy doświadczyłeś wojny - pochodzisz z Libanu. 

Urodziłem się pośrodku wojny. W głowie został mi obraz z dzieciństwa, jak siedzimy w bunkrze, a nad naszymi głowami zwisa kabel z migoczącą żarówką…

Te doświadczenia musiały ukształtować Twój charakter. Spodziewałam się, że będziesz pogrążony w smutku i depresji… 

Kobiety i dzieci mogą być słabe - ja jestem facetem i nie mam tego luksusu. To czego doświadczyłem z pewnością dało mi siłę i ukształtowało mój charakter. W 2020 r z powodu korupcji w libańskich bankach wykradziono pieniądze i rząd zablokował konta. Idziesz spać i budzisz się bez pieniędzy. Tego samego roku miały miejsce bombardowania w porcie w Bejrucie. W takich sytuacjach masz dwie opcje - siedzieć i płakać albo ruszyć do przodu! Musisz znaleźć w sobie energię i cel. Nikt nie mówił, że życie będzie proste, ale najgorsze jest poddanie się.

Miej jaja albo zostań w domu i oglądaj Netflix - wywiad z Elie RoukossemMiej jaja albo zostań w domu i oglądaj Netflix - wywiad z Elie Roukossem (Fot. Witold Ancerowicz)

Dlatego nie przywiązujesz się do rzeczy? Powiedziałeś, że najbardziej żałujesz, że nie zabrałeś z Kijowa swoich cygar. 

Przywykłem do dobrego życia. Kocham cygara, whisky, perfumy. Uwielbiam dobrze się ubierać. Do Polski przyjechałem z małym plecakiem. Jestem jak nowo narodzony. To smutne, że wszystko, co miałem i z czego byłem dumny, zostało stracone. W takich sytuacjach zaczynasz doceniać wszystko i następnym razem na pewno będę znać tego wartość.

Mówi się, że wdzięczność jest kluczem do świadomego i spełnionego życia. 

Dokładnie. W Ukrainie byłem celebrytą. Chodziłem po czerwonym dywanie, bywałem w telewizji, udzielałem wywiadów. Miałem mnóstwo ubrań ale oczywiście narzekałem, że nie mam w co się ubrać, a teraz naprawdę nie mam żadnych ubrań.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z modą? 

Mój kolega jest siostrzeńcem słynnego projektanta Georgesa Hobeika i któregoś dnia, kiedy byłem dzieckiem, zapytał mnie, czy chcę popracować w weekendy przyklejając kryształy do jego kolekcji. Zakochałem się w panującej tam atmosferze i w energii sukcesu. Kocham sukces! To właśnie on daje mi siłę do działania. Wtedy Georges był moim idolem, a ja jednym z dzieciaków, który u niego pracuje. Aktualnie to mój przyjaciel, do którego zresztą jutro wybieram się do Paryża. Później dostałem pierwszą pracę jako sprzedawca w butiku Gucci w Dubaju. Wiedziałem, że mając jakiekolwiek stanowisko w Gucci, łatwiej będzie mi zdobyć dużo wyższe chociażby w Zarze. Chciałem być coraz lepszy, piąć się do góry. Dostałem pracę u Salvatore Ferragamo w managemencie. Współpracowałem też później z wieloma słynnymi markami.

Projekt Elie RoukossaProjekt Elie Roukossa (Archiwum własne)

Jak dostałeś tę pierwszą pracę w Gucci? 

Jako 17-latek prowadziłem salon fryzjerski i zatrudniałem już swoich pracowników. Najmłodszy miał 44 lata. Mój salon był bardzo popularny, miałem grafik wypełniony po brzegi i dobrze zarabiałem ale moim marzeniem była praca w branży mody. Tuż przed świętami zadzwonili do mnie z Gucci, bo znaleźli CV, które kiedyś im wysłałem. Zgodziłem się na ich propozycję i już następnego dnia miałem samolot. Mój ojciec nie mógł zrozumieć, dlaczego zostawiam dobrze prosperujący interes, a ja uważam, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Nie wiesz, do czego możesz dojść, dopóki nie spróbujesz.

Kiedy zacząłeś projektować swoje własne ubrania? 

Mam talent do rysowania, co ułatwiało mi zostanie projektantem. Pierwszy pokaz to była kolekcja dla dzieci. Odniósł wielki sukces i z miejsca wywindował mnie na wysoką pozycję. Taki zresztą był plan - podszedłem do tego biznesowo. Dotarcie do znanych osób nie jest tak łatwe, jak do ich dzieci, dlatego zaangażowałem dzieci, które oczywiście musiały przyjść z rodzicami. To zainteresowało media. Moje nazwisko stało się rozpoznawalne i od razu zacząłem projektować kolekcję dla kobiet, która również odniosła wielki sukces. Nie pochodząc z Ukrainy, byłem nominowany do nagrody dla najlepszego ukraińskiego projektanta.

Jak znalazłeś się w Ukrainie? 

Poślubiłem Ukrainkę 10 lat temu. Poznaliśmy się na wakacjach. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz przyjechałem na Ukrainę było strasznie zimno. Zostałem tam dwa tygodnie i uciekłem. Kocham słońce i ciepło. Tak naprawdę mieszkałem tam przez ostatnie dwa lata, wcześniej tylko tam bywałem.

Czym zajmowałeś się zanim postawiłeś na projektowanie? 

Prowadziłem m.in. jedną z pierwszych firm social media i digital media. Dużo podróżowałem, miałem klientów m.in. we Francji i w Niemczech.

Projekt Elie RoukossaProjekt Elie Roukossa ( Archiwum własne )

Jak znajdujesz swoją misję? 

We wszystkim, co robię chcę być absolutnie najlepszy. Gdy myślę o Chanel czy Gucci, widzę ludzi, którzy osiągnęli sukces i ja też jestem człowiekiem, który może go osiągnąć. Zawsze doceniam siebie. Jestem perfekcjonistą, podchodzę do siebie krytycznie. Wszystkie moje projekty wysyłam do Georgesa Hobeika i innych ,,legend’’ z prośbą, żeby dali mi swoje uwagi. W mojej głowie to właśnie z nimi ,,rywalizuję". Oczywiście, jeszcze im nie dorównuję, ale kiedyś będę! Kiedy prowadzisz biznes, o twoim sukcesie w dużej mierze przesądza to, do kogo chcesz równać. Czy chcesz być jak Zara czy Tom Ford lub Elie Saab? Nawet jeśli jesteś jeszcze od nich daleko, to samo postawienie poprzeczki wysoko sprawi, że będziesz bardziej się starał. Trzeba mieć jaja, a jeśli ich nie masz, lepiej zostań w domu i oglądaj Netflix.

Podoba mi się Twoje podejście! 

Naprawdę w to wierzę. Weźmy np. Toma Forda - myślę sobie, w czym jest ode mnie lepszy? Może w organizacji - więc pracuję nad organizacją. Może w dużych firmach mają więcej pieniędzy na marketing i reklamy - skupię się zatem na tym. Wiem, że to nie zajmie mi miesiąca czy roku, ale jeśli jest coś, w co naprawdę wierzysz i pracujesz nad tym, to na pewno w jakimś stopniu ci się to uda.

Co jest Twoją inspirację podczas projektowania? 

Kieliszek wina i papieros - to wystarczy. Nie potrzebuję niczego wielkiego. Kocham operę - klasykę, piękno, elegancję, glamour. Gdy projektuję, zawsze słucham Vivaldiego i mam w głowie jeden obraz - przepięknie ubranych ludzi siedzących w operze. Otwierają się drzwi i wchodzi kobieta, wszyscy patrzą w jej kierunku, wygląda olśniewająco - co powinna mieć na sobie? Wszystko zaczyna się od tego.

Jakie jest Twoje podejście do mody? 

Nie podążam za kolorami, czy trendami, które są modne. Podążam za tym, co mi się podoba, za moją tożsamością. Kocham eleganckie, wieczorowe suknie. Kiedy noszę szorty i T-Shirt jest mi wygodnie, ale gdy mam na sobie garnitur i krawat - czuję siłę, mój chód się zmienia! Zmieniają się moje emocje i to, jak postrzegam siebie.

Projekt Elie RoukossaProjekt Elie Roukossa ( Archiwum własne )

Gdzie można kupić Twoje ubrania? 

Moje sukienki zostały w Ukrainie. Tworzę indywidualne projekty dla konkretnej kobiety. Taki jest mój koncept.

Wiele marek zajmujących się modą, w czasie pandemii zmieniło zakres swojej działalności i postawiło na casualowe kolekcje - nie myślałeś o tym, żeby tworzyć też coś codziennego? 

Wierzę, że najważniejsze jest to, żeby twoja praca była twoim hobby. Gdybym działał wbrew sobie, nie pracowałbym z radością. To pytanie zadałem też Georgesowi, który powiedział: ,,Nie będziemy zaniżać naszego poziomu. Ci, którzy mają od nas kupić, kupią".

Jaki będzie Twój następny krok? 

Nadal jestem w szoku. Muszę stanąć na nogi i kontynuować to, co zacząłem. Będę szedł po moje marzenia bez najmniejszych wątpliwości! Wiem, że to będzie trudne, ale nie niemożliwe. Wiesz, jak spędziłem to półtorej tygodnia w Ukrainie od momentu, kiedy zaczęły się bombardowania? Nie robiłem nic - leżałem na kanapie i oglądałem Netflix. Traciłem dni, których nigdy nie odzyskam! Gdy ja traciłem kolejny dzień, ktoś inny odnosił gdzieś sukces i to doprowadzało mnie do szaleństwa. Straciłem półtora tygodnia, podczas którego mógłbym zrobić mnóstwo rzeczy.

Przed Tobą nowy początek. 

Jestem ciągle młody. Mam siłę, motywację i cele, które mogę osiągnąć, więc będę do nich dążyć. Pracowałem 18 godzin dziennie, teraz pewnie będę musiał pracować 20. Ludzie pytali mnie, czemu śpię 5 godzin, a to dlatego, że wiem, że kiedy ja śpię, ktoś w USA zarabia pieniądze.

Projekt Elie RoukossaProjekt Elie Roukossa ( Archiwum własne )

Twój mindset nie przestaje mi imponować. 

Najważniejsza rzecz w życiu to uczciwość, rodzina, ciężka praca i nie zapominanie skąd się pochodzi. Trzeba mieć marzenia i stawiać przed sobą cele: miesięczne, dzienne, roczne.  Żeby je osiągnąć musisz utrzymywać dyscyplinę, być konsekwentny. Moi rodzice dużo przeszli w życiu, nie chciałem, żeby tak wyglądało moje życie. Nie lubię mieć ograniczeń. Kiedy patrzę na to, skąd się wywodzę i ile osiągnąłem, jestem z siebie dumny! Niektórym wystarcza mieszkanie i jakaś praca, ale tak długo, jak myślę, że mogę być lepszy, będę się starał. Dla siebie jestem najlepszy!

W Polsce sporo ludzi niestety lubi narzekać… 

Każdy dzień twojego życia jest wartościowy. Mamy jedno życie i to ty decydujesz, czy będziesz narzekać czy postanowisz coś zmienić. Byłem najgorszym uczniem, rodzice byli wściekli, zmieniałem szkołę 11 razy! Gdy wysłałem im zdjęcia z ostatniego pokazu, usłyszałem: ,,Nie masz pojęcia, jacy jesteśmy z ciebie dumni!". Problemem wielu jest to, że od razu się poddają. Robią kolekcję, nie wyszło im tak jakby chcieli, więc rezygnują, a wiesz jak długo Thomas Edison czy Elon Musk pracowali nad swoimi projektami? Ile podejmowali prób? Jeśli czegoś chcesz, nie możesz się poddać nigdy! Poszukaj innej drogi do celu - zawsze jakąś znajdziesz! Wszystko zależy od tego, jak bardzo jesteś głodny, tego czego pragniesz.