Współpracował jako stylista i asystent stylisty z "Elle Man". Pracuje w modelingu, obecnie związany jest z agencją Malva Models z Trójmiasta. Zodiakalny Wodnik, mieszka na warszawskim Bemowie, a czasem na Sycylii. Porusza go film Cinema Paradiso, lubi naleśniki, ale teraz ich nie je, bo musi dbać o sylwetkę. Ma 187 cm wzrostu. Posługuje się trzema językami, ale najbardziej lubi włoski.

Franek PorembaFranek Poremba Fot.: Jacek Poremba

Za moment matura - jak się czujesz i czy przeżywasz to wydarzenie? 

Powoli do mnie dociera, że to koniec szkoły, ale maturą się nie przejmuję. Nie stresuję się tym bardzo, czuję się przygotowany. Korzystam z chwili, żeby przygotować się do dalszej drogi, swojego rozwoju. Matura to nie wszystko. Ludzie traktują to zbyt poważnie, a oceny nie świadczą o wiedzy. Nie opieram całego swojego życia na tym jednym egzaminie.

Jaka będzie to droga, wiesz już? 

Po maturze myślę zrobić sobie roczną przerwę, żeby móc się dalej rozwijać, doświadczać. Chcę zająć się projektowaniem mody i wyjechać do Włoch, ale jeszcze nie wybrałem konkretnej uczelni. Nie czuję presji, że już muszę. 

Co na to rodzice? 

Dają mi dużo swobody, nie napierają, wspierają w tym, co robię. Mają też do mnie zaufanie, więc nie przeginam, bo więcej mógłbym stracić.

Jak zaczęła się twoja przygoda z modą? 

To śmieszna historia, która według mnie wpłynęła na to, co robię dzisiaj i czym chcę się zająć w przyszłości. 

Tata pokazał mi kiedyś swoje buty Gucci, takie eleganckie, bez żadnego logo. Bardzo mi się podobały i też chciałem takie mieć. Zafascynowało mnie to, że mamy w szafie takie perełki. Męczyłem bardzo rodziców, żeby mi takie buty kupili.  

Ile miałeś wtedy lat, pamiętasz? 

Dwanaście albo trzynaście. 

Kupili ci je? 

Niestety nie, ale od tego czasu zacząłem interesować się tematem mody. Śledziłem strony internetowe z ubraniami, modą. To wpłynęło na moje poczucie stylu. Zacząłem przywiązywać wagę do ubrań. I to mnie ukształtowało. Oczywiście dom też. Mama była modelką, a tata jest fotografem. Często do nich przychodziłem i pokazywałem swoje propozycje zestawów. Mama zwróciła mi wtedy uwagę, że może powinienem zająć stylizacją lub projektowaniem. Pomyślałem: czemu nie.  

Moda to jedyna taka pasją, z którą mógłbym dalej wiązać swoją przyszłość. 

Co się jeszcze wydarzyło? 

Trafiłem na plan teledysku Szczyla. Szukali kogoś z rudymi włosami, więc im pasowałem. Tam poznałem stylistkę Charlotte. Od razu kliknęło między nami. Od tego czasu szedłem do przodu, brałem udział w pokazach mody, między innymi na Openerze oraz w Vitkacu, w sesjach modowych.

Wyróżniasz się sposobem ubierania, stylem, urodą. Jak odbiera cię ulica, twoje najbliższe otoczenie?  

Mój sposób ubierania budził, delikatnie mówiąc, kontrowersje, byłem też często atakowany bez powodu przez osoby mi nieznane. W szkole też nie było łatwo. Nie dostałem się do prywatnego liceum, ponieważ nauczycielom przeszkadzała ta moja „odmienność". Znali mnie wcześniej, chodziłem tam do gimnazjum. Taki buntownik był dla nich problemem.  

Dostałem się do publicznego liceum i tam też nie było dobrego odbioru. Było sporo agresji i niezrozumienia. Kiedyś kolega zapytał mnie, czy jestem pedałem, bo miałem kolorowy sweter. Przeżyłem też przykry incydent, z mężczyzną, który mnie zaatakował w autobusie i prześladował przez rok. Nie chciałem wtedy wychodzić z domu. Ale w końcu uporałem się z tym problemem. Nie jest łatwo być w naszym kraju innym, odbiegać od normy, choć nie wiadomo, co nią jest. Te sytuacje jeszcze bardziej mnie umocniły w przekonaniu, że trzeba otwierać te „zamknięte głowy" i otworzyć je na różnorodność. Pokazać im, że można się inaczej ubierać i być spoko gościem.

Franek PorembaFranek Poremba Foto.Jacek Poremba

Co się zmieniło w końcu? To ta sama szkoła, do której wcześniej cię nie przyjęli? 

Myślę, że dwa lata to dużo dla takiego młodego chłopaka. Zacząłem się zmieniać, zmieniła się moja osobowość, byłem dojrzalszy i moi rówieśnicy też. Teraz szkoła, do której wróciłem, dała mi dużo swobody i możliwości rozwoju. Mogę godzić naukę z wyjazdami i pracą na planach. Mam też dobre oceny, więc nie ma się do czego przyczepić. 

A jak osiedlowi rówieśnicy? Macie jakieś relacje? 

Ja mieszkam na Bemowie, specyficznej dzielnicy Warszawy. Moi znajomi z osiedla na co dzień są inni ode mnie i mają inne podejście, ale dochodzimy do porozumienia i mega ich lubię. I to są dla mnie bardzo ważni ludzie i akceptują mój inny styl, nic im we mnie nie przeszkadza. 

Jak byś określił swój styl? 

Fascynują mnie lata 70., 80. Uwielbiam buty na obcasie, kowbojki, spodnie dzwony, obcisłe podkoszulki, kowbojki, długie włosy, futro. Ostatnio w lumpie kupiłem piękną futrzaną kamizelkę. Bardzo ważne są dla mnie proporcje. Wydłużone nogi, krótki tułów. 2/3 + 1/3 podział jak w trójkącie.

Franek PorembaFranek Poremba Foto.Jacek Poremba

Masz ulubioną markę? 

Marka jest mało ważna. Nie wydaję na markowe ubrania. Ale jeśli miałbym wskazać, to YSL, Celine. Kiedyś nawet miałem pracować dla YSL, ale niestety nie wyszło. 

Mam słabość do butów na sześcio- lub pięciocentymetrowych obcasach, i w takich chodzę. 

Ile masz par butów? 

Myślę, że 10, ale cały czas ich przybywa. 

Na ile tobie było łatwiej z powodu twoich rodziców? Czy coś było dziełem przypadku? 

Oni dali mi kopniaka na początek. Ale staram się tego nie wykorzystywać. Jestem często traktowany jak syn Jacka Poremby, a nie jako Franek Poremba. Wolałbym jednak nie być kojarzony z tatą, tylko doceniony za to, co zrobiłem sam. Jasne, że gdyby tata nie współpracował z BMW i nie poszedłbym z nim na imprezę, którą marka organizowała w związku z nowym modelem BMW, nie spotkałbym Oliwiera Janiaka, redaktora naczelnego "Elle Man", i nie doszłoby do rozmowy na temat moich zainteresowań i wcześniejszych doświadczeń. Ale gdybym się nie sprawdził, nie byłoby tej współpracy, która w końcu trochę trwała. Byli ze mnie zadowoleni. 

Będzie dalsza współpraca? 

Niestety nie, "Elle Man" kończy swoją działalność. Wywiad ze mną i tatą był zakończeniem. 

Pracujesz czasem z tatą? 

Tak, ale na planie się nie dogadujemy. Mam inne spojrzenie na wiele spraw niż on.

Franek PorembaFranek Poremba Foto. Jacek Poremba

Wiem, że współpracujesz z marką modową. Jaka to marka i jaka jest twoja rola? 

To marka Overload Samuela Urbaniaka, mojego starszego o rok kolegi. Odkąd go pamiętam, cały swój czas poświęca temu projektowi, sam też projektuje. Ja pomagam mu od strony organizacyjnej, plan, sesja, ludzie. W tym też skorzystałem z pomocy taty. Jara mnie to i lubię się w to bawić. Jesteśmy z Samuelem dobrymi ziomkami. Owszem, zajmuje to dużo czasu, robimy wszystko w domu, ale jest świetnie. Dużo ze sobą rozmawiamy. Stawiamy bardzo na jakość, nie ilość. Mamy swój profil na Instagramie @overload.workshop i tam się promujemy. Ostatnio wszystko się sprzedało w jeden dzień.

Materiały własne OverloadMateriały własne Overload Foto. Kuba Bieniek; Model Hubert Grabusiński

Wiem też, że pracowałeś w gastronomii.

Oj, to było niezłe wyzwanie. Nie lubię brać pieniędzy od rodziców. Chciałem być niezależny i miałem cel, bo moja ówczesna dziewczyna miała wtedy osiemnastkę i chciałem jej zrobić niesamowity prezent. Pracowałem w weekendy i czasem w tygodniu. To był czas pandemii i zajęcia szkolne były online, więc pracowałem w słuchawkach i uczestniczyłem w lekcjach, pracując. Trwało to ponad pół roku i było mega trudne. Ale właściciel był ze mnie zadowolony. 

Czym się interesujesz poza modą? 

Muzyka to moje największe hobby. Wychowałem się na muzyce metalowej. Grałem na perkusji, gitarze, pianinie. Na ścianie w domu wiszą u mnie gitary. Chodziłem też przez kilka lat na lekcje śpiewu. Byłem w tym dobry, ale odszedłem od tego i jest mi przykro, bo to bardzo lubiłem. Teraz jestem otwarty na inne gatunki muzyczne i można powiedzieć, że słucham wszystkiego. I moje ostatnie odkrycie to muzyka imprezowa. To przez Sycylię, tam ludzie bawią się inaczej i właśnie przy takiej muzyce. 

Kończę liceum i spróbuję jako didżej. Kupiłem nawet konsolę, tata mi się trochę dorzucił, bo bardzo wspiera moje muzyczne pasje. Po maturze mam zamiar się tym bardziej zająć. Marzę o tym, aby zagrać koncert latem na sycylijskiej imprezie.

Jak oni odbierają twój styl? 

Jestem przeciwieństwem Sycylijczyka. Patrzą na mnie jak na kosmitę. Długie włosy, buty na obcasie, futro, pomalowane paznokcie. Są bardzo sympatyczni i dobrze nam ze sobą. Lubię być z nimi i czekam z niecierpliwością na wakacje.

Z polskimi znajomymi też tam jeździsz? 

Oczywiście, od trzech lat z tą sama grupą w sierpniu. Już od dłuższego czasu planujemy, co będziemy robić, jak będziemy spędzać ten czas. 

Franek PorembaFranek Poremba Foto.Jacek Poremba

Życzę ci zatem sycylijskiego dolce vita i powodzenia w dalszej drodze i na maturze.