"My, Amerykanie, mamy wrodzony pociąg do projektów, które są praktyczne, funkcjonalne i spełniają jakiś cel. To jest w naszym DNA" - powiedział jeden z amerykańskich projektantów, zapytany o fenomen spodni typu chino. My, Polacy, razem z resztą Europy, odkrywamy właśnie zalety tych praktycznych i wygodnych spodni. Chinosy przywędrowały do Stanów razem z żołnierzami wracającymi z Filipin po wojnie amerykańsko-hiszpańskiej.

Spodnie, które mieli na sobie, powstały w Chinach (jak nietrudno się domyślić - stąd ich zapożyczona z języka hiszpańskiego nazwa, oznaczająca najpierw materiał, potem spodnie). Od tego czasu stały się standardowym wojskowym strojem amerykańskim. Wśród ludności cywilnej rozpowszechnili je młodzi amerykańscy żołnierze wracający z II wojny na opuszczone uniwersytety.

Do ich popularności przyczynili się również bezbłędnie wyczuwający dobry interes bracia Brooks - założyciele najstarszej w Stanach sieci sklepów z męską odzieżą (działającej prężnie do dziś), którzy w 1942 roku zaczęli produkować "cywilne" chinosy. Nie trzeba było długo czekać, aby w chinosach spod ręki braci Brooks zaczęła chodzić cała Ameryka.

Ikona amerykańskiej mody, najbardziej znany i popularny w Stanach projektant - Ralph Lauren, w każdej swojej kolekcji lansuje chinosy. Określa je jako spodnie klasyczne, a zarazem nowoczesne. 

Chinosy kojarzone są z grzecznym stylem preppy, eleganckimi sportami i stylem życia typowym dla bogatych studentów dobrych uczelni. Swoją prestiżową pozycję zawdzięczają dżinsom, które początkowo uważane były za spodnie klasy robotniczej i przez to nieakceptowane na większości wyższych uczelni. Dziś w chinosach chodzi cała Ameryka.

A w tym sezonie i Europa. 

Tekst: Ola Wiechnik

Stylizacja: Katarzyna Pfadt

Zdjęcia: Michał Mutor, Andrzej Krasowski (montaż)

Zobacz też na Logo24 :